piątek, 27 maja 2011

Lifting 05

Jak wspomniałem w ostatnim wpisie, pora na kolejną porcję odgrzewanych kotletów. Dzisiaj regiment szczególny w moim hobbystycznym życiu - Ellyrian Reavers. Na starym zgiełku znaleźlibyście pełny opis mojej armii HE, więc dzisiaj nie będę przywoływał tego, o czym tam pisałem. Kto pamięta, ten pamięta historię o impulsywnym zakupie całej siódemki, paprykarzu, itd..

Przypatrzyłem się wzorom - wytrzymują próbę czasu nawet po kilkunastu latach od premiery. Wówczas były kapitalnym przełomem (np. nowe wzory elfich koni) a do dzisiaj niczym nie trącą. Ba, powiedziałbym nawet, że są bardziej subtelne, od ostatniej, plastikowej propozycji GW.

Cały niemal lifting to wymiana podstawek. Z drobniejszych tematów: poprawiłem czempionowi miecz, przemalowałem (czy raczej zamalowałem) też ze dwie twarze i jedyną uzdę, jaką posiada jeden z koni. Reszta pozostaje w oryginale sprzed kilkunastu lat. Bo i co tu zmieniać, skoro figury są całkiem przyzwoicie pomalowane i jestem z nich do dzisiaj piekielnie zadowolony. Lekko szalone, niebieskawe kropki na koniach, bardzo staranne malowanie całości (oj, dzisiaj już tak starannie nie maluje, bo po prostu do reszty ‘złoszowiałem’), ciekawe kolory, nieciekawy sztandar.

Popatrzcie przez chwilę na ten oldschool.

2 komentarzy:

brodaty_brutal pisze...

Aaaaa to ci od paprykarza! ;)
Warto było?
Jak zwykle zyskali na wymianie, ale trochę pustawe te podstawki. Może im tam jeszcze naśmiecić coś?
Nie mogę się doczekać całej armii Reloaded! :)

szeperd pisze...

Pewnie, że było warto. Może wtedy głodowałem ale dzisiaj mam nadwyżki nad paskiem, więc kto by o tym pamiętał.

Mówisz, że pustawe trochę? Hmm...

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS