Tytuł dzisiejszego wpisu nawiązuje do komentarza Robsona, w którym napisał, że podstawki moich Moskwicinów kojarzą mu się z babcinym piernikiem. I jest też coś i w tym komentarzu. Gdy się zastanowiłem, to pomiestna jest faktycznie jakaś taka cynamonowa. Postanowiłem w tymże cynamonowym tonie spreparować dzisiejszy wpis. Dotyczy on po pierwsze piątej już podstawki dzieci bojarskich. Tym razem jest to podstawka z dowódcą i chorążym – a tym samym pierwsza sotnia z Podjazdu gotowa! Dowódca i chorąży to wzory, których jeszcze nie malowałem. I oba są przyjemne, przy czym wybrany na dowódcę jest po prostu świetny.
Oprócz jezdnych, również po raz pierwszy malowałem widoczne tu wzory koni. Szczególnie zadowolony jestem ze środkowego. Przy okazji stwierdziłem, że muszę nieco odważniej cieniować wierzchowce. Dobrze im to zrobi.
Sztandar, jak na pierwszy raz w tej technice, ujdzie w tłumie. Nie specjalnie znam się na wykonywaniu papierowych proporców, zdecydowanie bardziej wolę malować odlane razem z figurą. Tu poszło całkiem przyzwoicie, w dodatku wiem, jakich błędów uniknąć przy kolejnym, więc jest optymizm. Tym bardziej, że wykonanie mojego sztandaru podoba mi się bardziej niż tego z pudełka dzieci bojarskich. Trochę też zmieniłem jedną rzecz w samym malowaniu. Mianowicie dodałem nieco czarnej kreski, w celu podkreślenia różnych zagięć czy zagibków. Może zastosuję to na większą skalę.
Tak więc cynamonowa sotnia gotowa. I pomimo wiosny za oknem, dobrze czuję się w cynamonowo-jesiennym klimacie mojej małej Moskwy. Do tego stopnia, że odkopałem jesienne drzewka, którym dorobiłem podstawki, jak się należy. To Heki, które kupił mi Robson, kiedy jeszcze zmagaliśmy się w ramach Starcia Tytanów z naszymi armiami a ja, jak zapewne kilka osób pamięta, kręciłem się w jesiennej stylizacji.
Przyjemne to Ogniem i Mieczem. Smaczne i ciepłe, jak babciny piernik, cynamonowe, jak połączenie bojarskiej sotni, kolejowych drzewek, koloru mojego biurka i ściany, soczystości podręcznika, tekturki na pudełku, czerwonych odcieni książki Moskwa 1612. Prawda Robson?


12 komentarzy:
Cynamonowe drzewka też wyglądają apetycznie. W ogóle bardzo smacznie wyglądają te Twoje Dzieci Bojarskie. Chętnie je pożrę na jakimś turnieju :D
Dzięki Yori! Na turnieju mówisz? Oj to dużo wody w Wołdze upłynie, zanim to się stanie. Poza tym jak widzę raporty na Twoim blogu to odpadam - tam jest strategia z wyższej półki! Ale nie mówię nie - na pewno chce na jakiś przyjechać, żeby zobaczyć na czym gra polega. Jak złożę jakiś rozsądny podjazd to kto wie, może spróbuję sił w turniejowym graniu.
Slicznie wygladaja. A dowodca faktycznie cudny - zdecydowanie im nowsze te figurki Wargamera, tym lepsze. Procentuje widac doswiadczenie rzezbiarzy. Co nastepnego trafia na warsztat?
Dzięki, dzięki. Z pudełka dzieci bojarskich została mi jeszcze jedna podstawka - też z dowódcą i sztandarowym, do uzupełnienia drugiej sotni. Z tym, że tam już nie ma żadnych wzorów, których bym nie pokazał. Posiadam też blister z dowództwem podjazdu, więc będzie jeszcze Gołowa z chorążym i muzykiem. No a potem liczę na to, że w WG pojawi się rajtara - od razu wrzucam do koszyka + kolejne pudełko dzieci bojarskich. Bo armia moskiewska mała nie jest...
Złota polska jesień w wydaniu moskiewskim ;)
Muszę koniecznie wystartować i nadrobić zaległości z moją osmańską kompanią :P
PS. narobiłes mi smaka na dobry piernik :P
Nie ma jak wzajemna motywacja. Modele świetne.
Jak robiłeś sztandar? Bardzo mi odpowiada kolorystyka ubrań. Podobają mi się tez konie. Jednak uwaga dotycząca środkowego. Jako, ze jest to ten sam wzór używany przez moich Dragonow to zwróciłem uwagę na nieusuniety nadlew na lewej nodze.
Wracając do inspiracji to mój pojazd jest gotowy i w środę będę robił mu zdjęcia. Na razie wariant mocno dragonski. Postaram się wrzucić go od razu na moving tray'ach. W ramach inspiracji dla Szepa i Robsona.
Robson. Bierz się za Osmanow! Nie mogę się doczekać Deli w twoim wykonaniu.
Wykonanie sztandaru polegało na tym, ze zaskanowałem wzór z dostępnego w pudełku i wydrukowałem na kolorowej drukarce. Potem skleiłem (tu muszę najwięcej poprawić) a następnie podmalowałem w kilku miejscach, głównie na krawędziach. Na końcu zaaplikowałem bezbarwny lakier GW.
Co do nadlewki na lewej nodze konia: może to tak wyglądać na zdjęciu, ale to raczej 'niedolewka'. Noga wygląda od wewnętrznej strony tak, jakby była płaska. Stwierdziłem, że gdybym chciał ją wyoblić, to straciłaby sporo na objętości.
Co zrobiłeś z oryginalnym, samoprzylepnym sztandarem?
Mam go w mały, białym, plastikowym pudełku wyścielonym gąbką :D
Prezentują się ekstra, aż się chce coś zakupić w tym klimacie ;)
jednak na żywo wyglądają ze 3 razy lepiej :)
Może to dziwnie zabrzmi, ale Twoja brzoskwiniowa ściana wraz z babcinym klimatem tego wpisu, przypomniała mi wszystkie miłe chwile, które u Ciebie spędziłem. A kiedyś się śmiałem ze ścian innych niż białe. ;P
Figurki oczywiście czad. Sztandar bardzo fajnie wyszedł.
I nawet nie wiesz co narobiłeś...
Ty też nie wiesz, co narobiłeś... normalnie się wzruszyłem! Dziękuję.
Prześlij komentarz