Posted by szeperd on 15:21
Znalazłem chwilę czasu, żeby pomalować trzecią figurkę z zestawu (blister) bohaterów do armii Wood Elves. Tego wzoru nie malowałem wcześniej ale zawsze mi się podobał. Dlatego cieszę się, że był dostępny w zestawie. Podobnie jak ostatnio starałem się użyć jak najmniej washy oraz stosować zasadę "mniej znaczy więcej". Jestem całkiem zadowolony z efektu końcowego.

Posted by szeperd on 22:17
Od czasu do czasu przeglądam różne aukcje wpisując hasło 'wood elves'. Przeważnie szperam za wzorami z poprzednich edycji - a nuż trafi się coś po okazyjnej cenie. Oczywiście nie sposób pominąć przy tej okazji alternatywnych propozycji. Dzisiejszy wpis jest o takiej alternatywie, czyli o drukowanym Treemanie, którego wzór na tyle mi się spodobał, że 'wyskoczyłem' z 80 złotych. W swoim pomyśle odtworzenia starej armii nie mogło zabraknąć tego leśnego giganta, ale nie uśmiechało mi się wydawanie sporej sumy na metalowego pokraka. Fakt, są dostępne wzory do AoS, do tego znacznie ciekawsze, niż oldscholowy metal, ale doszedłem do wniosku, że wolę wydać te 250 złotych na coś innego. Dla przypomnienia (i porównania), tutaj jest wpis sprzed 15 lat, gdzie prezentowałem dwie postaci i gdzie zobaczyć można metalowego potwora z GW (oraz znaleźć info, ile wówczas kosztował). Poniżej natomiast prezentuję drukowanego treemana, którego udało mi się pomalować kilka dni temu.
Posted by szeperd on 08:21
Jak się tyle lat bawi w ludki i malowanie, to od czasu do czasu nachodzi człowieka ochota na małą 'restaurację' tematów z przeszłości. Nie mówimy tu oczywiście o przywracaniu monarchii a o przeróbkach 'dokonań' sprzed lat. Sześć lat temu kończyłem projekt LOTR/HOTT wraz z publikacją podstawki Naczelnego Nazgula - o tu. Podstawka, którą wykonałem z klocków lego i w którą włożyłem nieco pracy miała na pewno coś w sobie a przy okazji sprowokowała małą dyskusję. Do dzisiaj jestem z niej zadowolony, ale... no właśnie, kropla drąży skałę. Na tyle, że końcem ubiegłego roku kupiłem żywiczny model ruin, oferowany przez Mini Monsters. Może to zazdrość mną powodowała? Nie wiem. W każdym bądź razie podstawka została podmieniona i prezentuje się jak niżej.
Posted by szeperd on 13:50
Ostatnio zachciało mi się pomalować coś wesołego. Dlatego kupiłem sobie figurkę Loonbossa do AoS. Nie dość, że delikwent zabawny, to jeszcze ma fajne grzyby na podstawce. I to nie takie jakieś samoróbki, jak u Oriona, tylko sporych rozmiarów różnej maści gatunki. Przy tej okazji przypomniało mi się, jak bardzo dawno temu pomalowałem kilka gobosów podczas weekendowej posiadówki w większym gronie. Natomiast grzyby zapadły mi w pamięć po tym wpisie i wykonaniu goblińskiego regimentu przez tsara.
Posted by szeperd on 09:10
W grudniu zeszłego roku pomalowałem trzy figurki space marinesów w ramach upominków dla moich synów. Widać dobrze się przy tym bawiłem, bo postanowiłem pomalować kolejną figurkę 40tki, żeby uzupełnić rodzinne zdjęcie. Ojciec Hadrianus to oczywiście Arjac Rockfist z zakonu Space Wolves. Kawał chłopa, w dodatku w klimatach, które lubię. Zbroja w nieco innym odcieniu szarości, niż zalecana przez GW, ale taka mi się bardziej podoba. Nie mogło zabraknąć zimowej podstawki, przy czym tym razem sam śnieg wykonałem nieco inaczej, niż dotychczas, mieszając masę z GW z zimową posypką.
Posted by szeperd on 07:22
Orion, the King in the Woods, to kolejna część wycieczki w przeszłość, do mojej armii Wood Elves sprzed kilkunastu lat. Król Lasu wieńczył wówczas całą malarską imprezę i trafił do finałowego odcinka Tytanów. Dzisiejsza figurka różni się od tej sprzed piętnastu lat materiałem, ponieważ zamiast fajnkastu mamy metal. W tamtym wpisie wspomniałem, że pomysł na kolor skóry to długa historia. Przybliżę, bo wcale nie taka długa. Po pierwsze pomysł ma już prawie 30 lat, po drugie nie był mój, tylko Tsara. W jego armii Wood Elves pojawiła się figurka Oriona (oczywiście poprzedni wzór) i doczekała się czarnego podkładu. Zapamiętałem, jak mówił, że taka wersja z czarną skórą i odpowiednio dobranym cieniowaniem bardzo mu się podoba. Uznałem to za bardzo oryginalny pomysł i ukradłem lata później. Wracając do dzisiejszego Oriona - oprócz materiału jest tu jeszcze kilka różnic, w stosunku do figurki z czasów Tytanów. Największe to kolor włóczni (The Spear of Kurnous), rogu (Horn of the Wild Hunt) i... jakość zdjęć. Napiszę jeszcze, że przy malowaniu starałem się ograniczyć użycie tuszy do minimum. Orion w kompani swoich ogarów prezentuje się zatem jak niżej:

Posted by szeperd on 17:12
Końcem ubiegłego roku kupiłem sobie blister z trzema pieszymi bohaterami do armii Wood Elves. Przede wszystkim zależało mi na wzorze bohatera z wielkim, dwuręcznym mieczem. A, że pozostałe dwa wzory też mi się podobały i pomyślałem, że je pomaluję, to nie poskąpiłem monety (o drugim z modeli z tego zestawu piszę w kolejnym akapicie). Co do lorda z wielkim mieczem - to już trzecie moje podejście do tego modelu. Pierwszy raz malowałem go jedyne 19 lat temu a znaleźć go można tutaj. Za drugim razem, czyli 16 lat temu, trafił do armii Autumn Sentinels. Że też mi się kiedyś chciało tyle pisać.
Posted by szeperd on 10:11
Dwa lata temu (to już?) malowałem dwie figurki Waywatchersów, które dostałem w prezencie od Robsona. Ostatnio trafiłem na aukcję, gdzie można było kupić trzy figurki z tej formacji. No to kupiłem i pomalowałem. Fluff, jak wiadomo, powstał dawno temu. To, co jest fajne, to że każdy wzór na aukcji był inny. Dlatego figurkę w środku pomalowałem tak, jak przed laty ("wiatr") a dwóm kolejnym zaaplikowałem po prostu miks jesiennych kolorów, stosując pewną dozę "malarskości" w wykonaniu. Fakt, że backstory sprzed lat nie pasuje tu już w całości do oddziału, ale historia mogła się przecież zmienić przez te kilkanaście lat a pewni bohaterowie mogli z niej wypaść.

Posted by szeperd on 21:18
Freeguild Cavalier-Marshal - jak tylko zobaczyłem tę figurkę, to wiedziałem, że muszę ją mieć. Zawsze miałem słabość do Imperium (swego czasu pomalowałem przecież kilku bohaterów do armii Gobosa) a tu skojarzenie jest oczywiste, chociaż mówimy o figurce do systemu AoS. Marszałek to bodaj przedostatni "wyrzut sumienia" z 2025 roku. O ile mnie pamięć nie myli, to barwy podstawowe i tusze nałożyłem jeszcze w marcu ubiegłego roku, więc trochę się naczekał na wykończenie. Figurka jest absolutnie pierwszorzędna - sam zachwyt, jeśli o mnie chodzi. Widziałem masę różnych interpretacji, do których mojej daleko, ale ta surowsza kolorystyka całkiem dobrze do mnie przemawia. Mam nadzieję, że Wam się też spodoba na tych kilku ujęciach.
Posted by szeperd on 22:05
Theoden, syn Thengla, VIII Król Rohanu z Drugiej Dynastii, Władca Riddermarchii i Rohirrimów - dzisiaj udało mi się wreszcie dokończyć malowanie figurki, nad którą zacząłem pracować jeszcze bodaj w listopadzie ubiegłego roku. Zatem kolejna zaległość z 2025 gotowa. Theoden to oczywiście nieprzeciętna postać - zarówno w książce, jak i w filmowej adaptacji. Dochodzę do wniosku, że im jestem starszy, tym bardziej do mnie przemawia. Co do figurki w wersji konnej, to powiem tylko, że zachwyca. Król Theoden gościł już na łamach tego bloga za sprawą Robsona - tutaj znaleźć można właściwy wpis sprzed kilku lat. Ja oczywiście nie mogłem nie mieć go w swojej kolekcji, choć dojrzewanie do tego momentu zajęło mi sporo czasu. Malowanie, jak widać, zgodne ze wzorem GW. Postawiłem na zasadę 'less is more' - byle nie przeszkadzać tej świetnej rzeźbie, to obroni się sama. Mam nadzieję, że tak właśnie jest.
Posted by szeperd on 19:20
W zeszłym roku miałem spore plany, co do Ogniem i Mieczem, ale za wiele z nich nie wyszło. Bywa. Udało mi się natomiast rozegrać kilka ćwiczebnych bitew, co zaowocowało przeglądnięciem mojej kurlandzkiej armii pod kątem zgodności z II edycją zasad. W wyniku tego przeglądu okazało się, że potrzebuję domalować dwie podstawki - pancernych rajtarów (żeby mieć pełny oddział M) oraz dowództwo na bazie 4x4 (takiego nie miałem). Dzisiaj udało mi się wreszcie dokończyć podstawki, które zacząłem malować bodaj jeszcze w czerwcu. Tym razem nie musiałem drukować sztandarów, ponieważ dostałem oryginalny zestaw od Wargamera. Ten, który niesie konny chorąży, jest co prawda przypisany piechocie, ale nie mogłem sobie odmówić jego użycia. Za bardzo mi się podoba i... przypomina inną chorągiew. Chciałbym w tym roku coś pograć w II edycję OiMa. Zobaczymy, co z tych planów wyniknie.

Posted by szeperd on 08:00
Ostatni członek bandy Hannivera Tolla, jakiego pomalowałem, to on we własnej osobie. No dobra... w zestawie mamy też przecież małego gryfo-ogara o imieniu Balthas, ale uznałem, że nie będzie potrzebował osobnego wpisu (a pomalowałem go tuż przed Tollem). Sam łowca ma bardzo przyjemną, klasyczną pozę - płaszcz, kapelusz, klinga na plecach, osinowe kołki i latarnia. Krótko mówiąc, klimat jest. Jeśli dobrze liczę, to mój trzeci łowca czarownic w "dorobku". Trochę się napracowałem przy cieniowaniu płaszcza ale... nie pokazuję tego na zdjęciach, ponieważ zniszczyłem cały efekt przy nakładaniu werniksu. Bywa.
Posted by szeperd on 08:00
Space Marines ze świata fantasy? Czemu nie. Tak bowiem kojarzy mi się dzisiejszy bohater, czyli Valius, the Keeper Aqshian. Jest to oczywiście kolejna figurka z zestawu Zbawców Cinderfall. Mamy tu sporo żelastwa i dużo niebieskiego a ja użyłem do cieniowania tych kolorów farb kontrastowych (jako washy). Zdążyłem też wziąć udział w małej dyskusji, czy nie warto przypadkiem usunąć z pleców antenę, względnie wieszak. W każdym razie u mnie zostaje, jak jest.
Posted by szeperd on 10:45
Brother Algirdas to trzecia i ostatnia figurka z zestawu Bladeguard Veterans. Przy malowaniu dwóch poprzednich miałem taką frajdę, że nie musiałem się nawet zastanawiać co zrobić z ostatnią figurką - szybko ją złożyłem i zabrałem się za malowanie (chociaż Olo wcale "nie zamawiał" jej pod choinkę). Chwilę się pozastanawiałem, jaką przyjąć kolorystykę. Ostatecznie stanęło na Blood Angels. Tym razem pozwoliłem sobie na nieco ekstrawagancji - hełm doklejony na podstawkę, zawadiacko przekrzywiona tarcza czy wreszcie kalki z zupełnie innej epoki i miejsca. Malowanie wciągnęło mnie tak, że wykorzystałem każdą wolną chwilę, żeby dokończyć Brata Algirdasa.
Posted by szeperd on 13:21
Brother Vytautas to drugi z prezentów pod choinkę. Witold wybrał kolorystykę Dark Angels a ja miałem sporo fajnej zabawy malując tego koleżkę. Świat WH40K nigdy mnie nie wciągnął, ale ten zakon zawsze mnie intrygował. Gdybym miał kiedykolwiek malować coś do tego uniwersum dla siebie, byliby z pewnością jednym z pierwszych wyborów. Na razie jednak poprzestanę na poniższym modelu. Zdjęcie numer trzy przedstawia obu pomalowanych braci. W zestawie jest jeszcze jedna figurka... hmmm... może się skuszę...
Posted by szeperd on 13:09
Brother Jeremiah to prezent pod choinkę. Moi dwaj starsi synowie, którym najwyraźniej nieobce są klimaty WH40K, zażyczyli sobie z okazji świąt po figurce z tego uniwersum. Jeremi wybrał Ultramarina, koniecznie z tarczą i czerwonym hełmem. Dostałem zresztą cały komplet screenów z gry z jego postacią, więc wystarczyło się na nich wzorować. Figurka pochodzi z zestawu Bladeguard Veterans i idealnie spasowała do "zamówienia". Poniżej kilka ujęć z różnej perspektywy. Na ostatnim zdjęciu Jeremiah w obecności dwóch Space Wolves, którzy są efektem prób nauki malowania mojego najmłodszego syna. To było bodaj kilka lat temu a w ruch poszły wówczas farby z serii kontrast. Ciekawe porównanie wielkości tychże różnych postaci. Zacząłem też malować prezent numer dwa. Mam nadzieję, że wkrótce się nim tutaj podzielę.
Posted by szeperd on 15:34
Mistress Verentia - czyli trzecia postać z bandy Hannivera Tolla, zajmująca się robieniem porządków na dzielni Cinderfall. Figurka dostała kolory bazowe i cienie już dość dawno temu a dzisiaj udało mi się zaaplikować rozjaśnienia i dodatki. Verentia to z pewnością jeden z ciekawszych wzorów w tej paczce. Na ostatnim zdjęciu zapozowała z dotychczas pomalowaną dwójką bohaterów Cinderfall.

Posted by szeperd on 20:34
Armand Callis to druga figurka z zestawu Saviours of Cinderfall do gry Age of Sigmar, którą pomalowałem. O zestawie tym pisałem w czerwcu, przy okazji tego wpisu. Nie znam tej historii, ale doczytałem gdzieś, że to były żołnierz Wolnego Bractwa. Chyba będę musiał (chciał?) poświęcić nieco czasu, żeby zgłębić temat. Tymczas Callis doczekał się na swoją kolej a prezentuje się tak, jak na zdjęciu poniżej. Kawał chłopa, nie ma co. Do tego zakuty w sporo żelastwa. Malowanie bardzo proste ale i tak cieszy moje oko (szczególnie to, na które dobrze widzę).


Posted by szeperd on 19:05
Dzisiaj kolejny odcinek małej serii o wojownikach Rohanu. Tym razem jest to figurka Dernhelma i Meriadoka, ukazująca tę dwójkę postaci w trakcie Bitwy na Polach Pelennoru. Dernhelm, to oczywiście nie kto inny, jak Eowina, która wyruszyła do Gondoru pod przebraniem i wbrew królewskiej woli. Miałem sporą przyjemność malując ten model. Doceniłem pomysłowość twórców, jeśli chodzi o figurkę hobbita i jej montaż. Natomiast to, co najbardziej mi się podoba, czy wręcz mnie zachwyca, to wzór konia. Niesamowita gracja, elegancja i dynamizm. Przypomniały mi się nieco wierzchowce do armii Wood Elves, które malowałem lata temu.
Posted by szeperd on 19:08
Lubię tą scenę w Dwóch Wieżach, kiedy Eomer krzyczy: we ride North!. Jak byłem młodszy, to była to jedna z moich bardziej ulubionych postaci w Trylogii, toteż z niecierpliwością czekałem, jak też zostanie obsadzona i zagrana. Nie rozczarowałem się, a figurka, wzorowana oczywiście na filmie, jest dla mnie niemal kultowa. Tym samym musiała znaleźć się w mojej kolekcji. Dzisiaj czas na podzielenie się zdjęciami pomalowanego Eomera, syna Eomunda. W zestawie jest kilka opcji montażu dla konnego marszałka, a ja wybrałem wersję z mieczem i tarczą, przytroczoną do siodła. Guthwine, to w końcu nie byle jaki oręż.