Pokazywanie postów oznaczonych etykietą abyssal dwarfs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą abyssal dwarfs. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Iron Daemon (Hellfane)

Często jest tak, że to nie wielkość modelu decyduje jak szybko się go maluje. Z mojej obserwacji wynika, że różnorodność detali i powierzchni jest kluczowa. Niech za przykład posłuży wspomniany niedawno model Hellfane'a od Mantic. Wielka bestia. Jeśli natomiast rozbijemy model na rodzaje powierzchni to mamy dwie. Skalę i metal. Model powinno mi się więc udać pomalować błyskawicznie!

Do roboty!

Metal postanowiłem pomalować na złoto i srebrno, więc w sumie są 3 kolory/tonacje o które trzeba zadbać na figurkce. Niewiele zwłaszcza, że wszystkie z powyższych można szybko nałożyć z użyciem aerografu (metalowe speedpaints) lub dużego pędzla. Metalowe speedpiants aerografem nakłada się kapitalnie. Serdeczxnie Wam polecam.

Główną powierzchnią, która będzie przyciągała wzrok była jednak skała, więc postanowiłem wykorzystać na niej sprawdzoną metodę malowania roztopionej lawy. Metoda prosta, polegająca na zrobieniu wash'a z ciemnej, czerwonej farby, która wpływając w zagłębienia, pozostawi lekki, czerwony filtr na czarnym (Death Reaper od 2TC) podkładzie. Następnie dodałem kolejne czerwone wash'e, im jaśniejszy tym głębiej. Na koniec całość przyciemniłem bazowym kolorem z użyciem suchego pędzla a najbardziej prominentne krawędzie potraktowałem ciemno-szarym.

piątek, 17 maja 2024

Praise Hashut! - Iron Daemon

Kiedy kilka lat temu Mantic odświeżył linię modeli do Abyssal Dwarfs, zastępując hybrydowe zestawy, będące połączeniem plastikowych krasnoludów i metalowych akcesoriów (głowy, bronie), to przy okazji wydania plastikowej piechoty, wydano również nowe wzory Grotesques (które pokazywałem przy okazji malowania drużyny do Wojnacji (którą czeka przepodstawkowanie z racji zmian w zasadach)) czy wielkiego Hellfane. Olbrzymiego obydianowego golema czy konstrukt. 

Niedawno model ten trafił do Mantic Vault, dzięki czemu można go samodzielnie wydrukować. Co z racji jego rozmiaru nie różni się zasadniczo kosztem od kupowanego żywicznego ale daje spore możliwości modyfikacji.

Dlaczego wspomniałem o modyfikacji? Powodem jest moja niewielka armia do The Old World, w której jest jednostką będąca połączeniem Czołgu Parowego i działa organowego. Iron Daemon. Figurka wydana przez Forge World pasuje bardziej do W40k niż świata fantasy i choć od dawna jest nie produkowana, można znaleźć jej substytuty do druku 3D.

Żaden jednak nie pasuje do moich krasnali tak, jak kolos od Mantic. Zwłaszcza, że jego działo (Steam Cannon) można doskonale przedstawić z użyciem jednej z modyfikacji do muła (pojazd do Firefight) dostępnych w formacie STL.

Iron Daemon to następny oddział jaki planuję dodać do mojej niewielkiej armii. W planach mam też jeden lub dwa małe oddziały Sneaky Gits czyli hobgoblińskich zwiadowców ale zanim do tego dojdzie, trzeba skończyć malować Asterian i arbalet do Trójzębu.

Już natomiast myślę jak pomalować tę bestię z lawy!

niedziela, 24 marca 2024

Praise Hashut!

Wraz z cudownym zmartwychwstaniem Starego Świata na początku tego roku, dokonano podziału armii pod kątem popularności i dostępności sensownej bazy gotowych modeli w plastiku. Poza pierwszym sortem, z własnymi, drukowanymi podręcznikami i sporą liczbą dobrych jakościowo plastikowych ramek, otrzymaliśmy również darmowe listy do kilku armii drugiego sortu (link TUTAJ). Wśród tych list znalazły się też Krasnoludy Chaosu czyli armia, która pierwszy (i ostatni raz) pojawiła się w 1994 roku. Dość dawno. W okolicach 8 edycji Forge World wypuścił jakaś dziwną steampunk'ową wersję zwaną Legion of Azoth ale z klimatycznych "big hats" nie zostało tam nic. Nie tak dawno pojawił się nawet świetny WYWIAD w którym Rick Priestley i Alan Perry opowiadają o powstaniu armii Chaos Dwarfs, więc można poznać od kuchni historię krasnoludów z charakterem. Na owe czasy był to projekt dość nisko budżetowy. Czasem jednak takie projekty urastają do ranki legendarnych! Gracze CD (Chaos Dwarfs) od lat przyzwyczaili się, że są daleko za czołówką jeśli chodzi o uwagę wydawcy dlatego nie dziwi fakt, że z radością i zaskoczeniem przyjęli wydanie nowej listy ich armii, która jawnie nawiązuje do klasyka z lat 90. Mamy więc magów na Taurusach i Lamassu, mamy hobgobliny, czarne orki, garłacze. Są i kultowe maszyny, choć ukrywają się pod nazwami zmienionymi przez Forge World. Są więc moździerze i wyrzutnie rakiet ale jest i Iron Daemon, który w 1994 nie istniał.

wtorek, 19 lutego 2019

Taskmaster: Slave Driver on Chariot

Pamiętam, pamiętam, że razem z Sebą pracujemy nad naszymi nowymi armiami do Kingsów i zapewne czekacie, zresztą słusznie, na wpis pokazujący co w końcu ciekawego. Bądźcie cierpliwi! Do skończenia pierwszych oddziałów mojej trzeciej armii zostało niewiele. W ciągu kilku dni pokażę co tam u goblinów słychać (a dzieje się sporo). W między czasie, i trochę przy okazji, pomalowałem model poganiacza niewolników do Abyssal Dwarfs! Wspomnianą okazją było spotkanie w Bielsku. Graliśmy pierwszą imprezę ligi Południa. Postanowiłem przygotować coś nowego, bo okazji do sprawdzania nowych zabawek nie mam wiele.

środa, 20 września 2017

Starcie krasnoludów - pierwsza bitwa w kampanii Edge of the Abyss

W ostatnią sobotę w bielskiej Strefie Gry, miały miejsce cztery bitwy w ramach Edge of the Abyss. Edge of the Abyss to światowa, letnia kampania, prowadzona przez wydawcę gry Mantic Games, której wyniki wpłyną na wygląd świata w którym osadzona jest gra! Każdy z zarejetrowanych uczstników wybiera jedną z 6 lokalizacji, gdzie chce toczyć bitwę w imieniu siła Dobra lub Zła. Dla każdej lokalizacji przewidziany jest specjalny scenariusz. Wyniki bitew są sumowane i przedstawione na stronie kampanii w formie graficznej a sami uczestnicy dostają punkty doświadczenia. Nie tylko za granie ale i za reporty z bitew, zdjęcia czy komentowanie bitew innych uczestników.

W ramach kampanii zaprezentowano nowych bohaterów, którzy walczą w szeregach swoich armii. Nową mechanikę - formacje czyli kombinację konkretnych oddziałów, które walcząc razem otrzymują dodatkową zasadę specjalną oraz nowe, zwykle powiązane z imiennym bohaterem, oddziały, będące nową wersją już istniejących. W przypadku moich krasnali są to Infernok - wyjątkowo wredny Golem oraz Dravak Dalken - czarodziej. Obydwaj ruszyli do walki za Otchłań!

Sama kampania jest pretekstem do wydania przez Mantic kilku kolejnych zestawów do gry ale o tym niedługo.

Przebieg kampanii można śledzić tutaj.

Poniżej relacja z przebiegu pierwszej z nich.

Dwarves vs Abyssal Dwarves
lista armii Gregxa           lista armii MiSiA

czwartek, 13 kwietnia 2017

Silesian King of War

W ostatnią niedzielę odbył się w Katowicach drugi turniej Kings of War z cyklu Silesian King of War 2017. Turniej z limitowaną ilością miejsc. W tym samym czasie w klubie Szybki Szpil odbywały się jeszcze dwie inne imprezy.

Imprezę rozegraliśmy z użyciem armii nie większych niż 2000 punktów. Trzy bitwy. Po 150 minut każda. Do walki o laur zwycięzcy stanęły krasnoludy otchłani (2), krasnludy, szczuroludzie, elfy, królestwa ludzi i liga Rohadii. 

Bitwa pierwsza

Gracze stawili się punktualnie, pouzupełniali co mieli uzupełnić w klubowym sklepie i rozpoczęliśmy pierwszą bitwę. Los zetknął moje krasnoludy z armią elfów w skład której wchodziły dwie duże strzeleckie hordy, oddział kawalerii na drakonach i sam król na wielkim smoku. W mojej armii trzon stanowiły dwie hordy golemów, horda garłaczników oraz wszelkiej maści niewolnicy. Celem misji było zdobycie kontroli nad znacznikami neutralnymi w środku stołu i tymi, znajdującymi się na połowie przeciwnika. Scenariusz ten grałem po raz pierwszy. Pochodzi on z nowej turniejowej książeczki wydanej przez Mantic Games. Jest to jeden z 12 scenariuszy napisanych specjalnie z myślą o potyczkach turniejowych. W dodatku znajdziemy też 10 nowych przedmiotów i trzy czary. 

Mój plan był następujący. Postanowiłem, że moja wolna linia golemów zablokuje wraży znacznik i powoli będzie przesuwać się  kierunku dwóch neutralnych na środku stołu. Naprzeciwko mojego najcenniejszego znacznika wystawiłem hordę strzelców, chronionych z flanki zabudowaniami, oba regimenty jazdy oraz pieszych niewolników. Mag stanął bezpiecznie w środku linii. Szybką flankę wsparł konny heros. Artylerię rozrzuciłem po bokach stołu. Elfy rozpoczęły pierwszą turę od niewielkich ruchów i mocnego ostrzału moich golemów. powietrzna kawaleria i smok postanowiły przesunąć się na drugą flankę przestraszone połączenia kawalerii i garłaczników wzajemnie się pilnujących. Moje formacje ruszyły się bardziej zdecydowanie. Golemy powoli do przodu, skrzydło szybciej by ograniczyć pole manewru wroga. Mag i poganiacz niewolników naprawili szkody wyrządzone w golemach przez elfów i wyczekiwali na kolejna turę. Artyleria "wbiła" to tu to tam po jednej czy dwie "rany". 

Druga tura to kolejny ostrzał golemów przez elfy, przemieszczanie się smoka na drugą flankę i oskrzydlanie pozycji elfów przez moja kawalerię. konny heros uderzył na pieszego sztandarowego elfów ale otrzymał ocenę "poniżej oczekiwań" i utknął w walce z włócznikami. Elfy nadal wyczekiwały na skutki ostrzału golemów. Jedna z hord otrzymała już 8 ran i powoli kamienne kolosy zaczynały chwiać się w posadach. 

Trzecia tura to szarża gargulców na hordę łuczników - zadanie choć jednej rany wyłączy ich ostrzału golemów! Kawaleria wyjechała zza lasu, gotowa do szarży w następnej turze. Mag na skrzydlatej maszkarze samobójczo szarżuje na flankę jeźdźców drakonów, uniemożliwiając im latanie, zatrzymując ich za własną linią. Niestety horda golemów pada od strzał szpicouchych. Smok, który otrzymał pierwsze obrażenia od artylerii zmuszony był rzucić się do walki. Wybrał większego golema. 

Kolejne tury. Żywiołak naprawiany przez poganiacza niewolników zaczyna coraz mocniej kaleczyć smoka, pozostała przy życiu horda golemów staje okrakiem na dwóch znacznikach, gotowa przyjąć szarżę elfów. Garłacznicy w końcu wchodzą a zasięg swojej broni i odsyłają do lasu oddział Hunters of the Wild. Flanka elfów przestaje istnieć. Mimo utraty maga i części głównej linii oraz dzięki statycznej postawie elfów, udało się zdominować kluczowe strefy. Wynik końcowy scenariusza 4:0. Wynik turniejowy 16:4 dla krasnoludów.







Bitwa druga

Po drugiej stronie stołu stanęli Abyssal Dwarfs. Pierwszy raz będę grał z własna armią. Skład nieco inny niż moja. Znacznie lepsza artyleria, horda orków ale mniej golemów i więcej gargulców. Cel misji to kontrola znaczników. Trzeba je podnieść i utrzymać do końca bitwy. Plan mam świetny, atakuje 2 znaczniki, ubezpieczany hordą garłaczników osłoniętych przed szybkim atakiem jednostek latających wieżą. Plan wytrzymał do pierwszego strzelania wroga, który nie dość, że trafił każdym działem to jeszcze wbił prawie maksymalną ilość obrażeń. To nadal było za mało, żeby bez kłopotu zniszczyć hordę strzelców ale przyszło testować Nerve i 5+6. Oddział zniesiony. Na szczęście mam przerzut i ... 6+6. Plan szlag trafił. W środku linii wielka dziura. Na szczęście mój przeciwnik jest w stanie realnie atakować jeden z trzech znaczników. Ja wszystkie trzy.

W drugiej turze rozbijam prawe skrzydło przeciwnika i przyjmuję srogą szarżę na lewym. golemy ustają. Niewolnicy i gargulce to za mało, żeby ich z marszu zniszczyć. Kontra rozbija orki na dzikach a miotacz ognia pozbywa się gargulców. Tchórze! Jednak nadal na lewym skrzydle widzę 2 regimenty gwardii nieśmiertelnych z zmutowanymi mastifami na smyczach i hordę orków w lesie wspierana magiem na skrzydlatym potworze. Golemy przeciwnika i trzeci regiment gwardii szachują moje golemy i obsydianowy olbrzym. Na nieszczęście przeciwnik nie zauważył, że może on zaszarżować gwardię i pozycja się "sypnęła". Duży golem wpadł w krasnoludy jak Tatarzy do wsi i rozpoczął grabienie krasnoludów z życia. 

Kolejne tury to manewrowanie przeciwko lewemu skrzydłu wroga, skutkiem czego giną golemy po mojej stronie a regiment gwardii wraz z hordą orków, które ostrzeliwane przez maga i moje artylerie w końcu wzięły nogi za pas, po stronie Patryka. W tym momencie posiadam wszystkie trzy znaczniki. Dwa całkowicie bezpieczne. Bitwa idzie już o małe punkty i honor. Ostatecznie, dzięki 7 turze, przeciwnik traci wszystkie jednostki i gra kończy się wynikiem 18:2 dla mnie.



Bitwa trzecia

Finałowa bitwa na pierwszym stole. Po drugiej stronie krasnoludy Gregxa. W ich szeregach horda żywiołaków, większy żywiołak ziemi, kilka regimentów brodaczy w tym gwardia i młotkowi oraz horda szeregowych ale twardych krasnali klanowych. Na skrzydle berserkerzy na borsukach i ich imienny bohater. Alter ego Grześka - Sveri. Na wzgórzu strzelcy, między oddziałami organki i miotacz ognia. Cel misji - przepchnąć znaczniki na połowę stołu przeciwnika. 

Pierwsze tury to wywieranie wzajemnej presji, okraszone solidnym ostrzałem kawalerii Gregxa rakietami. Skutkiem czego rzucił się on do przodu ale mocno poraniony, wyparowuje od kontr szarży. Ma środku golemy walczą o przetrwanie, zbyt daleko "wypchnięte" magią. Na szczęście stanęły za murem, który utrudnia przeciwnikowi szarżowanie. Niestety czas płynie a na prawym skrzydle pojawia się górnicze wiertło bojowe i młotkowi, zagrażając golemom. Garłacznicy szybko weszli w skuteczny zasięg i rozpoczęli uszkadzanie żywiołaków ziemi. Niestety mój konny bohater, który zniszczył miotacz ognia, otrzymał niesprawiedliwie dużo obrażeń (7 ran na 8 ataków na 4+) od dużego żywiołaka i zamiast ustać pola, uciekł. Organki zniosły moich orczych niewolników. Bitwa weszła w decydującą fazę.

Gargulce, akompaniujące kawalerii niszczącej jazdę brodatych, dopadły organków i rozszarpały ich załogę. Reszta jazdy zawróciła w kierunku środka pola ale do szarż nie doszło. Byli za daleko. Na szczęście golemy ustały kolejną szarżę ziemiozaurów, pozwalając garłaczom na którąś z rzędu salwę. Ta zmiotła kapłana kurdupli. Mój mag znowu dokonał samobójczej szarży, blokując prawą flankę przez młotkowymi. Udało się też rozbić mniejsze żywiołaki ziemi. Bitwa zbliżała się do końca. Każdy z nas miał po jednym znaczniku na połowie przeciwnika (oba na flankach). O wyniku bitwy zdecydowała pozycja na środku stołu. Większy żywiołak w końcu rozwalił moje golemy, zabierając im znacznik i ... zatrzymał się aż 6" za zniszczonym oddziałem (szóstka na k6). Pech. To jednak nadal było zbyt mało aby zagwarantować Greśkowi zwycięstwo. Sprawę rozwiązali niewolnicy na dzikach, którzy wpadli w bok żywiołaka, dobijając drania. Co ważniejsze, przejęli znacznik, który następnie upuścili, pozwalając garłacznikom na honorowe przesunięcie go o decydujące cale. W tym czasie gargulce odbiły się od snajperów krasnoludzkich (żenujące) i poczęstowane ołowiem uciekły z pola bitwy. Młotkowi, po zniszczeniu mojej drugiej hordy golemów na prawej flance, nie wytrzymali ostrzału artylerii i bitwa dobiegła końca już bez ich udziału. Wynik 17:3 dla prawdziwie złych krasnali. Po bitwie żałowałem, że dałem znacznik nie garłaczom a golemom. Nie ma nic lepszego niż przeciwnik podchodzący pod ich krótkie lufy. Na szczęście nie wpłynęło to na losy bitwy a jedynie na poziom stresu w jej trakcie.







Podsumowanie

Poniżej przedstawiam Wam ostateczną klasyfikację oraz odnośnik do wyników szczegółowych. Turniej był epicki. bitwy wymagające, ale nie męczące. Co najważniejsze, nie było spięć. Zasady nie powodowały żadnych problemów. Do tego Clash of Kings - dodatek turniejowy spisał się na 5+. Następny turniej zorganizujemy na mniejsze punkty tak, żeby nowi gracze z mniejszymi armiami mogli zmierzyć się na polu bitwy.

1. MiSiO / Abyssal Dwarfs TP: 51 BC: 4595 Szybki Szpil - Zły Garaż / Wisła
2. Kazan / Elves TP: 41 BC: 4285 Cztery Smoki / Łódź
3. Gregx / Dwarfs TP: 36 BC: 3395 Kraków

4. Wojtek Mruku / Kingdom of Men TP: 30 BC: 2220 Kraków
5. Patryk Wolski / Abyssal Dwarfs TP: 25 BC: 2030 Cztery Smoki / Łódź
6. Murmandamus / League of Rohadia TP: 21 BC: 2735 Radom
7. Yergin TP: 21 BC: 1340 Cztery Smoki / Łódź

https://tabletop.to/silesian-king-of-war-vol-2-8-or-9-kwietnia-2017

wtorek, 28 marca 2017

Abyssal Dwarfs - Władca niewolników

Posiadanie w swojej armii fantasy smoka czy giganta było celem i marzeniem niejednego gracza. Myślę, że nawet większości. Stwór taki nie tylko pobudzał wyobraźnię ale i dodawał grze nowego wymiaru. W końcu my, gracze zawsze identyfikowaliśmy się nie z szeregowym goblinem czy krasnoludem a z dowódcami dosiadającymi wielkich bestii. Problemem było nie tylko to, że model taki pochłaniał kieszonkowe jak potwór ciasteczkowy ciasteczka a to, że do dowodzenia potrzebna była generałowi armia. Dlatego ja zostawiłem sobie przyjemność dodania generała do armii na sam koniec jej budowania. Wprawdzie "w główce marzeń sto" ale czas powoli zwolnić prace przy Abyssal Dwarfs, do których wprawdzie dodałbym to i owo, bo w końcu nie ma armii nie skończonych, i podjąć nowe wyzwanie. Trójząb!

Ostatnio wspominałem o klasykach do armii Chaos Dwarfs nie bez powodu. Popełniłem, w oczekiwaniu na podstawki do nowej armii, Chaos Dwarf Great Taurus i się tego nie wstydzę. Nie ma jak skończyć jeden projekt i czekać na rozpoczęcie kolejnego. Ta swoboda wyboru...

Poniżej znajdziecie kilka zdań opisujących przebieg prac nad tym modelem.

Model leżał w szufladzie jakiś już czas i jak to często u mnie była, niewielka iskra zaprószyła ogień. Pomyślałem - maluję. Pretekstem był zakup dwuskładnikowego kleju na bazie żywicy epoksydowej. Przy tak dużych modelach ciężko o dobre połączenie bez użycia pinów a klej cyjano-akrylowy jak wiemy, najlepiej klei skórę i palce. I faktycznie. żywica klei obłędnie, choć samo klejenie z uwagi na czas schnięcia, trwało ze 4 dni (najpierw korpus, potem jedno skrzydło, drugie skrzydło i na końcu łeb). Klej doskonale nadaje się również jako wypełniacz szpar.

Kiedy model wysychał pomyślałem, że dobrze jakby górował nad polem bitwy bardziej niż Lammasu. Jako, że miałem kolumny z projektu Decimator scenic base od razu się na nie zdecydowałem. Pomyślałem, że postawienie generała na tonącej w lawie kolumnie będzie spójne z tym co już mam a armii a przy tym doda dynamizmu temu, nie znowu tak wielkiemu, modelowi. 

Otwory w kolumnie mają dokładnie taką średnicę jak okrągłe, płaskie podstawki, które mam w swoich szpargałach. Przykleiłem więc byka do okrągłej podstawki a przyciętą piłą kolumnę do podstawki oddziału. Kiedy klej wysechł, byk trzymał się kolumny nawet bez kleju (patrz zdjęcie). Po prawdzie był dużo lepiej wyważony niż jakby go podstawić w zakładanej pozycji. 

Malowanie to kolejny eksperyment. Pominę malowanie skrzydeł i samego generała, bo tutaj nic nowego nie słychać. Jednak czerwoną skórę malowałem nietypowo. Całość modelu pokryłem dość jasnym czerwonym bezpośrednio na brązowy podkład, po czym nałożyłem kilka warstw fioletowego ink'a. Efekt jest dużo lepszy niż jakbym cieniował brązowym lub ciemno czerwonym glaze'em. Po zrobieniu cieni podciągnąłem lekko wypukłe powierzchnie. Krawędzie rozjaśniłem cienkimi liniami cielistego. W moim stylu. Szybko i efektywnie. Dużo dał skórze błyszczący warnisz, którym pokryłem cały model. Taki lakier bardzo dobrze zabezpiecza powierzchnię przed wycieraniem się farby. Skrzydła i jeźdźca psiknąłem jeszcze Purity Seal  z GW, żeby stonować połysk ale skórę zostawiłem błyszczącą.

Na koniec parę nasion brzozy na podstawkę i model gotowy.

P.S. Bez statywu ciężko o lepsze zdjęcia.







niedziela, 26 marca 2017

Supreme Iron-caster

Wśród wielu świetnych modeli do oryginalnych Chaos Dwarfs z 1994/96 roku było kilka, które zawsze chciałem mieć. Pomijając Bull Centaurs i Blunderbussiers, będących ikonami klasycznych formacji, były to dwa spore potwory. Spore jak na ówczesne standardy GW, bo to jak wyglądają tego typu modele dzisiaj, przybrało karykaturalną formę. Nie były to kreatury wielkości choćby leśnego smoka ale jak na krasnoludzkie proporcje były w sam raz. Mowa oczywiście o magu na Lammasu i generalne na Great Taurus'ie. Pierwszy na stół modelarski trafił Lammasu na grzbiet którego wsadziłem model maga z Mantic Games. Oba modele mają te same skrzydła ale reszta, mimo pewnym podobieństw, jest mocno różna. Lammasu to stwór, którego przednie łapy zakończone są pazurami, tyle kopytami. Ma brodę (!) i wielkie rogi. Ogon zakończony zgrubieniem - maczugą. Takie zwierze musiało powstać w laboratoriach krasnoludzkich magów!

Wielki Taurus to, powiedzmy sobie w prost, skrzydlata krowa... No dobra. Byk. Wielki, ziejący ogniem. Jednak byk. Dlatego Lammasu pomalowałem dziwniej. Lepszego słowa nie znalazłem. Jak pomalowałem dowódcę zobaczycie już wkrótce. Jego zdjęcia również niedługo trafią na BZ.

Oba modele oczywiście posłużą jako uzupełnienia do krasnoludów otchłani, która to armia jest właściwie gotowa ale brakowało jej dominanty. Będą dwie. Mag to jednostka wsparcia, głównie dla golemów ale potrafi się również nieźle bić (o ile zaszarżuje flankę wrogiego oddziału) a mag potrzafi rzucić średniej wielkości kulę ognia. Overmaster on Great Abyssal Dragon (czyli na Wielkim Taurusie) to inna para kaloszy. Doskonale może operować sam, biorąc na ząb bohaterów, maszyny oraz mniejsze formacje wroga. Jak przystało na złe armie, jest to biedniejsza wersja elfiego smoka ale mimo wszystko nie mogę się doczekać jak poradzi sobie w akcji!


sobota, 25 marca 2017

Abyssal Dwarfs - uzupełnienia

Niedopatrzeniem z mojej strony było niepochwalenie się uzupełnieniami do krasnoludów, zanim pokazaniem Wam recenzję kolejnej armii, którą będę zbierał. Mogliście pomyśleć, że porzuciłem krasnoludy, planując Trident Realms. Nic bardziej mylnego. W między czasie skończyłem hordę strzelców (środkowy jej fragment już widzieliście) oraz drugą hordę golemów. Decimators to rozbudowany regiment, któremu domalowałem kolejne elementy sceniczne i kolejnych kilku strzelców. Całość wygląda jeszcze lepiej, bo efekt się podwoił. Z kolei golemy różnią się od wcześniej prezentowanego regimentu. Po pierwsze nie jest ich sześciu a jedynie piątka. Fakt, że z maskotką-gargulcem. Po drugie inaczej ich pomalowałem. Szarą skórę zaczynałem nie z czarnego a Coal Black  z P3 a metalowe okucia nie są pordzewiałe na potęgę. Żarzą się, rozgrzane do białości.

Posiłki te pozwoliły mi zbudować pierwszą rozpiskę na 2000 punktów. Znajduje się w niej jeszcze jeden model ale o nich dopiero za kilka dni...



środa, 30 listopada 2016

Halfbreed Champion

Na warsztacie mam Warzone a ciągle wrzucam zaległe zdjęcia prac do Kings of War. Wybaczcie.

Tym razem to, co lubię najbardziej. Mało malowania, dużo punktów. Nie tyle co duży golem ale blisko. Halfbreed champion to bohater o którego powiększamy szeregi wtedy, gdy chcemy dodać armii nieco impetu. Szybki, zwinny, mało który pancerz potrafi powstrzymać jego uderzenia. Pierwszy heros o którym myślałem ale zawsze brakowało punktów. Jednak od kiegy gramy na ponad 1500, obowiązkowo będę korzystał z jego usług.

Halfbreed champion ma kilka zalet.

Po pierwsze jest szybki - 8 ruchu to może nie tyle, co niektórzy latający bohaterowie ale w generalnie niezbyt szybkiej armii krasnoludów wystarczy. Jest to Individual, czyli model bardzo zwinny, mogący wykonywać 1 zwrot i dwa piwoty w turze, co pozwala mu na szarżę w dowolnym kierunku a równocześnie trudno go trafić z dystansu, bo zapewnia modyfikator -1 do trafienia wrogim strzelcom.

Pod drugie jest wytrzymały - nie tak, jak król krasnoludzki z odpornością 6+ ale 5+ połączone z regenerację(5+) też brzmi bardzo dobrze. Jego Nerve nie jest imponujący, bo jedynie 12/14 ale dla łowcy wrogich herosów, maszyn wojennych i niszczyciela oddziałów strzeleckich - powinno wystarczyć.

Po trzecie jest silny - 6 ataków, z których każdy trafia na 3+, w połączeniu z Crushing Strength (3) i Vicious w zasadzie gwarantuje 4 zadane rany na turę nawet najtwardszym przeciwnikom. Warto dokupić mu jakiś tani przedmiot magiczny, np. przerzut jednego nieudanego ataku. Wtedy jeszcze bardziej poprawimy jego skuteczność.

Mój model to konwersja. Wprawdzie oryginalny model podoba mi się bardzo, jednak mając model halfbreed'a i kilka części z zestawu Immortal Guard, nie mogłem się powstrzymać i nie zrobić własnej wersji z korpusu gwardzisty, z młotem dowódcy, i z konnego "dołu". Model postanowiłem pomalować nieco inaczej niż regiment jazdy. Zrobiłem brązową skórę, sugerującą starszego osobnika. Weterana. Reszta typowo. Złoty pancerz, rozgrzana tarcza. Jedynie gdzie poszalałem, to na młocie. Zrobiłem lekko rozżarzony symbol runiczny, który rzuca lekką poświatę na hełm. Całość poszła szybko i sprawnie a armia powiększyła się o kolejne 160 pkt.


piątek, 25 listopada 2016

Decimators

W armii złych krasnoludów zawsze najbardziej lubiłem trzy oddziały. Kawalerię, będącą dziwną wersja centaurów, artylerię, prawdziwie okrutne maszyny oraz garłaczników. Z nie-krasnoludzkich formacji uwielbiałem orki a jeszcze bardziej orki na dzikach, których jednak kiedyś w krasnoludach nie było.

Kawaleria i golemy to były pierwsze powody dla których zacząłem armię.  Obie formacje był w zestawie startowym. Razem z gargulcami. Garłącznicy mi się nie do końca podobali ale kiedy zamówiłem 2 zestawy, nowych wzorów i starych, które udało się kupić w dobrej cenie na aukcji, zmieniłem zdanie. Zwyczajnie padłem ofiarą klasycznej pułapki słabo pomalowanych figurek na stornie producenta (wtedy były to jeszcze stary modele i stare malowanie). Teraz to jeden z moich ulubionych zestawów. Jest to hybryda plastikowych, krasnoludzkich strzelców i metalowych dodatków. Rąk z garłaczami i głów o fantastycznie wyglądających hełmach. Dzikie psy, świnie i smoki. Cudo.

Strzelców tych mam całą hordę, czyli oddział o formacie 40x8cm ale dzisiaj pokażę Wam tylko jego połowę. Regiment. Z garłacznikami mam ten problem, że nie podoba mi się budowa 2ch strzelających szeregów a musiałbym tak zbudować oddział, gdybym użył wszystkich posiadanych modeli. Nie chciałem jednak tego robić. Nie z modelami z taką bronią. Strzelanie siekańcami nad ramieniem towarzysza broni uważam za mocno niekomfortowe. Dlatego postanowiłem, przy zachowaniu legalnej ilości modeli na podstawkach, zrobić spory element sceniczny, który będzie rekompensował płytsze szeregi strzelców. Znowu dzięki pomocy Gobosa, który wyciął mi w HDF przygotowane przeze mnie rysunki frontu świątyni, zrobiłem przy użyciu kolumienek do budowy piętrowych tortów (sic!), zrujnowaną kolumnadę tympanonu jakiejś starożytnej świątyni. Między kolumnami ustawiłem w roli dowódcy zdobyczny model, który dołączony był do artylerii kupionej na aukcji. Model G-W załoganta z Earthshaker'a, którego ktoś używał w kupionym przeze mnie zestawie Death Rocket. Model ten ma inny kształt hełmu i nie bardzo pasował do załogi wyrzutni rakiet. Nadawał się jednak doskonale na kapitana, który z wysoka dowodzi strzelcami.

Budowa modeli nie wymagała nazbyt wiele pracy ale przy łączeniu, zwłaszcza starych wzorów metalowych rąk z plastikowymi korpusami, musiałem posiłkować się green stuff'em. Nowe wzory pasują bardzo dobrze.

Modele malowało się świetnie. Kolorystyka, jakiej użyłem jest mi znajoma i nie wymaga wiele czasu a efekt jest bardzo przyjemny. Najlepsze w tym modelach, poza samą bronią, są cudowne hełmy. Rogi, pyski psów i świń, smocze łby.

Na stole bitewnym oddział ten spisuje się bardzo dobrze. W armii nie mam, poza maszynami, jednostek strzeleckich o dużym zasięgu ale mam kilka, które posługują się tzw. Breath Weapons, czyli miotaczami ognia czy śrutu. Jest to broń o dużej ilości ataków, która potrafi strzelać po ruchu i do osłoniętych celów bez ujemnych modyfikatorów, więc doskonale się nadaje jako wsparcie do powolnej linii obsydianowych golemów. Jeśli pilnujemy naszych strzelców, potrafią w sposób ciągły zadawać straty wrogim oddziałom.

Przyznam, że jestem bardzo zadowolony z tego oddziału. Jak się Wam podoba?





wtorek, 22 listopada 2016

Dzicy niewolnicy!

Dość już dawno temu postanowiłem, że muszę ograniczyć ilość równocześnie malowanych armii. Dlatego zanim ruszę pełną parą z Bauhaus'em do Warzone Resurrection, musiałem skończyć rozpoczęte oddziały, które aktualnie zalegały na biurku. Dzisiaj chciałbym pokazać Wam powiększoną kolekcję niewolników, którzy walczą w szeregach mojej armii złych krasnoludów. Tym razem kawaleria. Po rozegraniu 3ch bitew turniejowych z ich pomocą przyznać muszę, że zaskoczyli mnie pozytywnie. Są na tyle tani a równocześnie niebezpieczni, że przeciwnik zwykle ma problem czy ich atakować z powodu ich potencjalnej siły czy ignorować, z powodu ich niewielkiego znaczenia punktowego. O kim mowa? O niewolniczej, orczej kawalerii na dzikach! (kolejny powód, żeby złożyć armię do KoW - Chaos Dwarfy miały tylko pieszych niewolników).

Malowanie nie odbiega niczym od malowania pieszych niewolników. Te same kolory i technika. Jeszcze za czasów 5 edycji WFB uwielbiałem modele dzików. Odsłona Mantica podoba mi się jednak najmocniej. Bardziej nawet niż szarżujące dziki w najnowszym wydaniu G-W. W związku z tym chciałem ich figurki pomalować w sposób zadowalający i myślę, że się udało. Pierwszy model testowy zrobiłem szybko i efektownie (baza, wash, rozjaśnienie), więc bez dalszych testów na taśmę trafiła pozostałą 8ka. Kontrastowy kolor sierści, podkreślone mięśnie i zardzewiały pancerz. Dziesiąty dzik to dzik poganiacza niewolników, którym jest większy od innych i dobrze opłacany przez Panów ork. Jego dzik jest pomalowany inaczej, bo opancerzenie jest ozdobne. Czerwone. Sam ork też nosi pozłacaną zbroję. Taką jak jego panowie. Czuje się więc ważny i dzięki temu wypełnia swoją rolę z gorliwością i oddaniem.

Podstawki typowe dla tej armii. Spójność jest najważniejsza.

Zestaw ten to modele z restic'u - plastiko-żywicy, z której Mantic produkuje część swoich zestawów. Materiał trudniejszy do pracy niż plastik ale nie na tyle, żeby był to kłopot. Nadlewek na dzikach nie było wcale, lekkie niedopasowanie połówek rozwiązałem gorącą wodą. Więcej pracy miałem z jeźdźcami. Moje orki doczekały się kilku konwersji. Poganiacz ma bat, który dostałem od Gobosa (dzięki) a orki z pierwszego szeregu mają topory swoich pieszych kolegów. Tak samo jak w przypadku pieszych niewolników, chciałem uzbroić oddział w sposób niespójny. W przeróżne rodzaje broni. Tak, aby oddać ducha nieregularnej formacji, którą są te orki.

Kolejny oddział gotowy, kolejne punkty dodane do listy. Jeszcze kilka figurek i będę mógł wystawić armię na 2000-2500 punktów. Dopiero co sklejałem pierwsze golemy a tutaj już całe pudło gotowych oddziałów... Świetnie!





 

wtorek, 11 października 2016

Master of puppets

Master of puppets, I'm pulling your strings
Twisting your mind, and smashing your dreams


- Master of Puppets - Metallica

Ironcaster'rzy to magowie, którzy łączą umiejętności inżynierskie tworzenia maszyn i urządzeń typowe dla krasnoludów oraz moce magiczne Otchłani, które pozwalają animować twory ich rąk. Jednym z największych tworów krasnoludzkich magów są olbrzymie golemy. Bezwolne konstrukty o ogromnej sile i wytrzymałości, które w boju wykazują się sadystycznym okrucieństwem swoich panów-stwórców.

Dzisiaj chciałem pochwalić się dwoma nowymi dodatkami to ciągle rozbudowywanej armii Abyssal Dwarfs. Armia zbliża się już do 1500 punktów i do szczęścia brakuje dosłownie kilku modeli.

W armii w której mam dwa oddziały golemów, hordę mniejszych i większego obsydianowego golema, nie powinno zabraknąć maga. Choć jego statystyki nie są powalające a posiadane umiejętności nie mają znaczącej siły, to jednak jest to bohater dość przydatny. Po pierwsze ma aż dwa czary - leczenie(3) i kulę ognia(6). Zarówno leczenie jak i kula nie mają najwyższych wartości (przykładowo szaman zwierzoludzi ma leczenie(5)), to jednak stanowi on dobre wsparcie dla golemów. Może je leczyć lub, jeśli dokupimy mu odpowiedni czar, magicznie poruszać na polu walki. Ironcaster inspiruje jedynie maszyny wojenne, więc aby wykorzystać go do wspierania linii, trzeba dokupić do talizman inspiracji. 

Sama figurka maga to porządny kawałek metalu. W zestawie dostajemy korpus, z lewą ręką trzymającą kulę ognia oraz dwa wzory głów (w hełmie i bez) oraz prawą rękę z różdżką lub mieczem. Ręka i głowa mocowane są za pomocą połączenia kulowego i gniazda, co pozwala na pewną dowolność budowy modelu. Przyznam, że jak niektóre starsze wzory plastikowych modeli (restic) nie są najlepszej próby tak wszystkie nowe modele od Mantic Games są naprawdę porządne i polecam je bez wahania.

Drugim modelem z dzisiejszej pary, jest Większy Obsydianowy Golem. Ogromny model, wykonany z żywicy (ale nie tak kruchej jak tej GW) a bardziej elastycznej. Model składa się 5 elementów. Korpusu, brzucha, głowy (dostajemy dwa wzory w masce i bez niej) i rąk. Kończyny i głowa pozwalają na pełna dowolność budowy modelu - znowu gniazdo i połączenie kulowe.

W zestawie z golemem dostajemy 75mm, kwadratową podstawkę ale zgodnie z zasadami, możemy golema zamontować juz na 50mm bazie. Na takiej podstawce zamontowałem mojego. Co można powiedzieć o tym modelu, poza tym, że jest to świetnie wykonany gigant-golem.

Z punktu widzenia mechaniki, większy golem plasuje się gdzieś pomiędzy regimentem małych golemów a ich hordą. Również jego cena plasuje się w środku stawki. Regiment kosztuje 135, duży golem 160, horda 210 punktów. Duży golem ma 8 ataków (regiment ma 9) and jego Nerve (żywotność) to aż -/18 czyli aż o 1 więcej od hordy. Jest on również silniejszy. Crushing Strength(3) a nie (2). Wspólną cechą wszystkich golemów jest ich bardzo wysoka odporność (6), która w połączeniu z naprawianiem magią, czyni z nich twarde orzechy do zgryzienia... i ulubione cele armat.

Golem pomalowany jest w stylu swoich mierniejszych i mniejszych kamratów. Szara skorupa i skorodowane elementy stalowe. Mag również nosi typowe dla całej mojej armii kolory. Brąz, czerń i czerwień. Znowu tez postawiłem na malowanie 3 kolorami. Baza i dwa rozjaśnienia. U mnie to już norma.






czwartek, 29 września 2016

Wyprawa łupieżcza

Tak, jak dla faceta, najtrudniejszym okresem jest pierwsze 40 lat dzieciństwa, tak dla modelarza budującego armię, najtrudniejsze jest pomalowanie pierwszego tysiąca punktów. W moim przypadku te najtrudniejsze 40 lat, trwało ok. 6 miesięcy. Dla kronikarskiej dokładności dodam, że przed godziną "zero", miałem już częściowo przygotowany jeden oddział (gargulców) ale było to bardziej "badanie przedpola" niż regularna bitwa z czasem.

1000 punktów to wielkość, która pozwala uznać pewien zakres pracy hobbystycznej za zamknięty. Mamy armię - małą, bo małą ale jednak - którą można zgrywać pierwsze gry. Można w tym momencie poprzestać (plotka głosi, że są tacy modelarze), bez poczucia porzucenia dzieła w połowie jego powstawania albo spokojnie planować dalsze elementy. Jak większość systemów, armie do Kings of War są otwarte tzn. mamy system punktowy a nie predestynowane listy (jak w De Bellis Antiquitatis), tworzące całość. W związku z tym, można budować armię w nieskończoność, dodając nowe elementy. Dlatego ważne jest, aby mieć "punkty kontrolne" podczas budowania. Pierwszy tysiąc nadaje się doskonale do tej roli.

Prezentowaną dzisiaj armią udało mi się rozegrać już kilka bitew. Z Gregxem i jego krasnoludami, Gobosem i jego umarlakami i Boczkiem i jego jaszczurami. Po tych jakże udanych grach, rozplanowałem kolejne 200 i 500 punktów. Wybierając z droższych oddziałów (Większy Obsydianowy Golem i horda Decimators z magiem - Iron Caster'em). Dzięki bazie, jaką jest 1000 punktów mogę powiększyć armię o kolejne 500, malując 23 modele!

Tak oto wygląda ropziska niżej prezentowanej armii:

 
P.S.
Dodam, że wspomniane 1500 punktów nie powstaje bez powodu. Otóż w październiku planujemy 6cio osobowe granie na te właśnie punkty. Za dużo na Zgiełku świetnie pomalowanych ale zakurzonych armii.


sobota, 17 września 2016

Abyssal Dwarfs vs Undead

Dzisiaj bielska Strefa była świadkiem nietypowego zjawiska. Troje przystojnych i wybitnie inteligentnych nastolatków rozegrało dwie bitwy w Kings of War. Gobos dał się namówić autorowi posta na granie a Szeperd towarzyszył obu, okraszając rozgrywkę ekskluzywnymi anegdotkami o taksówkarzach, co niezmiernie usprawniało grę. 

Wspomniany Szeperd zarzekał się również, że chętnie pomalowałby nową armię, byle była to armia elfów. Niczym ferrari w dowolnym kolorze, byle czerwonym. Nasze granie przyciągnęło sporo uwagi, w tym i obsługi sklepu. Widać w weteranach tli się resztka sentymentu dla starego dobrego Młotka.

Ciekaw jestem, co o dzisiejszym dniu napiszą współ-uczestnicy - "Chciałabym, a boję się" Szeperd i "Odbiłem się od drzwi taksówki" Gobos. To, że mnie się bardzo podobało jest raczej jasne.








RSS FeedRSS