czwartek, 1 września 2011

Spojrzenie wstecz


- Kopać, szybciej leniwe łajdaki! Pan idzie! - krzyknął krępy żołdak popychając najbliższego robotnika, który zatrzymał się na chwilę aby złapać oddech. Od paru dni wszyscy pracowali ponad siły, a dowódca oddziału  stosował niewolnicze metody aby zmusić ich do jeszcze większego wysiłku. Wszyscy byli przerażeni po walce która rozegrała się wtedy między strażnikami a hordą monstrualnych wilków. Żaden z rannych w bitwie nie przeżył - wszyscy jeden po drugim umierali w strasznych męczarniach na nieznaną chorobę. Panika w obozie szerzyła się szybko. Początkowo wielu robotników zdezerterowało, ale kiedy inni słyszeli w nocy ich przerażające krzyki agonii szybko zdali sobie sprawę, że są w pułapce. Nawet sam wielki i potężny imperialny mag, zwykle opanowany i wyniosły dowódca tej ekspedycji  wydawał się zaniepokojony.
Balthazar, bo tak miał na imię, wędrował właśnie skrajem wykopu obserwując postęp prac. Od tych kilku dni nie znaleźli nic więcej ponad stare kamienie z runami, fragmenty naczyń, parę srebrnych monet z plugawymi znakami bogów chaosu czy wyobrażenia straszliwych istot w spróchniałych drewnianych płaskorzeźbach. Kiedy indziej cieszyłby się z takich odkryć, być może nawet przysporzyłyby mu szacunku w akademickich kręgach jego kolegów w stolicy... Ale teraz szukał czegoś innego. Czegoś ważniejszego i cenniejszego. Potrzebował znaleźć wejście grobowca. Wejście które MUSI tu być! - pomyślał - tabliczka nie może się mylić!
***
Jak tak dalej pójdzie to wszyscy tu zdechniemy - myślał Otto - waląc motyką bez opamiętania w ziemię przed sobą niszcząc fragmenty ceramiki, drewnianych rzeźb i czegokolwiek co leżało zakopane w ziemi od setek czy tysięcy lat - bezcennych skarbów historii. To że leżało było oczywiste, gdyż fragmenty ozdób z każdym uderzeniem motyki wylatywały na wszystkie strony upadając obok już leżących. Pracował nie zatrzymując się, stojąc wśród zniszczonych przez siebie artefaktów jak wojownik wśród trupów pokonanych wrogów umazany niby krwią - błotem i gliną z wykopu. Złość na cały świat, na tą ekspedycję, na nadętego maga rozsadzała go. Jednocześnie beznadzieja sytuacja sprawiała, że chciał tylko niszczyć. Skoro ja umrę to zniszczę jak najwięcej! A co! - Myślał niczym dziecinny bóg mordu i zniszczenia. Wczoraj skończył 18 lat, ale nikt tego nawet nie zauważył... Łup! - motyka znów uderzyła w ziemię. Nikt mu nie złożył życzeń... Łup! Nikt nawet nie wiedział.... Łup! Gdyby był w domu... Łup! Gdyby żyli jego rodzice... - Myślał i zgrzytał w złości zębami. BRZDĘK! Ostatnie uderzenie omal nie złamało mu ręki i zaciśniętych w gniewie zębów. Motyka nie miała tyle szczęścia. Głowica leżała teraz w ziemi a on stał z głupią miną patrząc na ułamany trzonek w ręce. Odgłos uderzenia, rozniosło się w powietrzu niczym dźwięk wielkiego świątynnego dzwonu. Nagle przyszło oświecenie, które postanowił głośno oznajmić reszcie ekipy i całego świata...
- Chyba... CHYBA COŚ ZNALAZŁEM!
***
Balthazar stał podekscytowany patrząc jak 20 ludzi próbuje podważyć i otworzyć starożytne spiżowe wrota całe pokryte najrozmaitszymi płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny niewidziane na świecie od tysięcy lat. Sceny tak nierealne i straszliwe, tak niezwykłe i obce że musiały być produktem czasów, gdy na świecie królowali starożytni. Geometryczne wzory które pokrywały prawie wszystko były aż nadto podobne do tych z tabliczki aby to był przypadek. Dodatkowo świadomość, że musiał spędzić cały dzień na zdejmowaniu zaklęć ochronnych i glifów, które pieczętowały wejście utwierdzało go w przekonaniu. To musi być to! Bezsprzecznie! - myślał mag.
Drzwi były tak wysokie, że najwięksi giganci jakich widział w życiu nie musieliby się schylać aby wejść do środka. Natomiast szerokość pozwoliłaby dwóm wejść do środka naraz!
Kiedy w końcu wrota zaczęły ustępować sile mięśni i skrzypiąc rozstąpiły się aby ukazać ciemny korytarz prowadzący w dół, Balthazara ogarnął dziwny niepokój. Jakąż to broń ukryli starożytni, że potrzebowali tak wielkiego dla niej schronienia?...


Dzisiaj w historyjce nie ma żadnego nawiązania do pomalowanych figurek. Nie miałem za bardzo pomysłu co napisać, ani tym bardziej jak w tym umieścić tą zgraję ze zdjęć, dlatego postanowiłem trochę przypomnieć o co w ogóle cała sprawa się toczy, a trochę popchnąć fabułę do przodu. Tytuł wpisu odnosi się zarówno do przypomnienia, jak i tego co zaraz nastąpi. Otóż postanowiłem odgrzebać z dysku kopię danych starego komputera a w niej odnalazłem spis figurek i stan mojej armii w Starciu Tytanów. Postanowiłem trochę poukładać to wszystko usunąć zbędne figury, które zaplanowałem pomalować (ze względu na to, że z nimi koszt armii sięgał 4000pkt - były to głównie dodatkowe oddziały minotaurów, duże potworki z nowej listy, jakieś oddziały poszczególnych bogów chaosu itp. - ze względu na okres przejściowy między nowym a starym kodeksem armii). Nowa odchudzona lista sięga około 3000 punktów w obecnej postaci. Z tego co pamiętam umawialiśmy się z kolegami na 2500, nadmiarowe 500 punktów to dodatkowy opcjonalny oddział z sekcji core i jeden opcjonalny potwór z rare - którego już zdążyłem kupić i posklejać do malowania, ze względu na jego wysokie walory estetyczne. Zgodnie z nową listą do pomalowania pozostały:
  1. opcjonalny oddział core (niespodzianka)
  2. 10 x Ungors
  3. opcjonalny potwór rare (niespodzianka)
  4. 3 zaległe minotaury
Więc to już niedługo! Szczególnie że 3 minotaury i 10 ungorów są w 50% pomalowane i gdyby nie kontuzja w zeszłym tygodniu, która spiętrzyła mi obowiązków w pracy pewnie dzisiaj prezentowałbym je z resztą figurek!



Na koniec dodam jeszcze liczbowe podsumowanie:
Ilość miniatur w armii: 132
Ilość miniatur posiadanych: 132 (100%)
Ilość miniatur pomalowanych: 96 (73%)
Koszt w złotych: dużo ;-)

13 komentarzy:

Gobos pisze...

Prace postępują horda się rozszerza. Sporo procentów Ci do końca zostało więc finisz będzie imponujący ;)
Czekam z niecierpliwością jakie cholerstwo wylezie przez te wielkie wrota. Gut Dżob! Gratuluję.
P.S. Widzę, że dostosowujesz figury do biegnącego szybko czasu i dla tych przyszła już odwilż :D Gdzie jest śnieg? ;)

robson pisze...

Wiedziałem że ktoś się śniegu doczepi ;) Sniegu nie ma bo wszelkie potrzebne ingredienty zostały w domu w Lesie ;P

W zdjęciu rodzinnym już będą mieli wszyscy śnieg ;)

szeperd pisze...

Czyli zostało 36 miniatur do pomalowania. Ho, ho, jakże ja się cieszę, że mnie 5 + niespodzianka :)

Czasem trzeba napisać coś obok i fajnie się to udało. Malowanie bezdyskusyjnie trzyma poziom i robi wrażenie. Kurczę, to był dobry pomysł, żeby pomalować te kolekcje w ramach jednego 'projektu' - nie ma przypadkowości regimentów malowanych co 5 lat, całość będzie prezentować się spójnie i z wykopem.

Tak więc za dzisiaj +4, bo zdjęcie (odezwał się ten, co nie wie, gdzie obiektyw) tracą nieco przez styropianowe tło. Po technice fotograficznej, jaką zaprezentowałeś przy minotaurach miałem większy apetyt na jakość fotek.

Meta już blisko - równaj krok, kontroluj oddech bo nagroda czeka!

tsar pisze...

Kolego, bardzo elegancki dobór kolorów! Może nieco płasko jest jeśli idzie o skórę, zwłaszcza u łuczników, ale bardzo mi się podoba twoja oszczędność i komponowanie barw. Myślę, że nie obrażę nikogo, porównując te prace do MiSiOwych, wykonywanych według jego filozofii o jednolitości i liczbie barw użytych w trakcie malowania.

Bardzo czekam na zdjęcie rodzinne całej kolekcji, w kupie muszą wyglądać niesamowicie.

robson pisze...

Aha, to już wiem jakiego koloru zapomniałem podmalować na łucznikach po dippingu ;) :D

robson pisze...

ps. a chodziło to za mną przez cały dzień - pamiętałem że czegoś zapomniałem podmalować, ale nie mogłem sobie przypomnieć czego :D ;)

Cezary pisze...

Robson a jaka jest wartość punktowa armii??

tsar pisze...

Czasami mam wrażenie, że nikt nie czyta tekstów, tylko ogląda zdjęcia ;>

MiSiO pisze...

Nie wiem, ską zdziwienie. Zwłaszcza, jak ktoś wpada na BZ między pracą a pracą! Wtedy rzut oka na zdjęcia i powrót do rysowania.

Kolory regimentu toporników doskonale dobrane. Czerwień i brązy + szara baza. To jest klasa.

Zazdroszczę Wam Tytanów... Wspólne malowanie, zbieranie i opisywanie, a potem może i raporty z bitew. Eh brakuje tego człowiekowi.

szeperd pisze...

Oj tam, oj tam, bo pomyślę, że jesteś 'zarobiony' :) Ale to też pewien probierz: zdjęcia cacy, teksty be. W następnym odcinku będę musiał napisać coś ambitniejszego (żeby przykuć uwagę MiSiA) i konkretnego (żeby przykuć uwagę Czarka). To wiemy co robić, Tytani!

tsar pisze...

Ja po prostu jestem z innych czasów chyba, oczekuję oczywistego. Tymczasem świat nie stoi w miejscu...

Cezary pisze...

Zburaczyłem i tyle:) Faktycznie przeleciałem tylko obrazki w biegu i popatrzyłem na podsumowania-w Robsonowym nie było podanych punktów to wyskoczyłem jak Filip z konopi :) Good Job my friend, good job!

MiSiO pisze...

Nie mówię, że nikt nie czyta wpisów ale podejrzewam, że chętniej zobaczymy zdjęcia bez tekstu niż tekst bez fotek.

Czy ktoś planuje, w tyle głowy, po cichu, |tytanów" w wydaniu nie WFB?

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS