- Kopać, szybciej leniwe łajdaki! Pan idzie! - krzyknął krępy żołdak popychając najbliższego robotnika, który zatrzymał się na chwilę aby złapać oddech. Od paru dni wszyscy pracowali ponad siły, a dowódca oddziału stosował niewolnicze metody aby zmusić ich do jeszcze większego wysiłku. Wszyscy byli przerażeni po walce która rozegrała się wtedy między strażnikami a hordą monstrualnych wilków. Żaden z rannych w bitwie nie przeżył - wszyscy jeden po drugim umierali w strasznych męczarniach na nieznaną chorobę. Panika w obozie szerzyła się szybko. Początkowo wielu robotników zdezerterowało, ale kiedy inni słyszeli w nocy ich przerażające krzyki agonii szybko zdali sobie sprawę, że są w pułapce. Nawet sam wielki i potężny imperialny mag, zwykle opanowany i wyniosły dowódca tej ekspedycji wydawał się zaniepokojony.Balthazar, bo tak miał na imię, wędrował właśnie skrajem wykopu obserwując postęp prac. Od tych kilku dni nie znaleźli nic więcej ponad stare kamienie z runami, fragmenty naczyń, parę srebrnych monet z plugawymi znakami bogów chaosu czy wyobrażenia straszliwych istot w spróchniałych drewnianych płaskorzeźbach. Kiedy indziej cieszyłby się z takich odkryć, być może nawet przysporzyłyby mu szacunku w akademickich kręgach jego kolegów w stolicy... Ale teraz szukał czegoś innego. Czegoś ważniejszego i cenniejszego. Potrzebował znaleźć wejście grobowca. Wejście które MUSI tu być! - pomyślał - tabliczka nie może się mylić!
***
Jak tak dalej pójdzie to wszyscy tu zdechniemy - myślał Otto - waląc motyką bez opamiętania w ziemię przed sobą niszcząc fragmenty ceramiki, drewnianych rzeźb i czegokolwiek co leżało zakopane w ziemi od setek czy tysięcy lat - bezcennych skarbów historii. To że leżało było oczywiste, gdyż fragmenty ozdób z każdym uderzeniem motyki wylatywały na wszystkie strony upadając obok już leżących. Pracował nie zatrzymując się, stojąc wśród zniszczonych przez siebie artefaktów jak wojownik wśród trupów pokonanych wrogów umazany niby krwią - błotem i gliną z wykopu. Złość na cały świat, na tą ekspedycję, na nadętego maga rozsadzała go. Jednocześnie beznadzieja sytuacja sprawiała, że chciał tylko niszczyć. Skoro ja umrę to zniszczę jak najwięcej! A co! - Myślał niczym dziecinny bóg mordu i zniszczenia. Wczoraj skończył 18 lat, ale nikt tego nawet nie zauważył... Łup! - motyka znów uderzyła w ziemię. Nikt mu nie złożył życzeń... Łup! Nikt nawet nie wiedział.... Łup! Gdyby był w domu... Łup! Gdyby żyli jego rodzice... - Myślał i zgrzytał w złości zębami. BRZDĘK! Ostatnie uderzenie omal nie złamało mu ręki i zaciśniętych w gniewie zębów. Motyka nie miała tyle szczęścia. Głowica leżała teraz w ziemi a on stał z głupią miną patrząc na ułamany trzonek w ręce. Odgłos uderzenia, rozniosło się w powietrzu niczym dźwięk wielkiego świątynnego dzwonu. Nagle przyszło oświecenie, które postanowił głośno oznajmić reszcie ekipy i całego świata...
- Chyba... CHYBA COŚ ZNALAZŁEM!
***
Balthazar stał podekscytowany patrząc jak 20 ludzi próbuje podważyć i otworzyć starożytne spiżowe wrota całe pokryte najrozmaitszymi płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny niewidziane na świecie od tysięcy lat. Sceny tak nierealne i straszliwe, tak niezwykłe i obce że musiały być produktem czasów, gdy na świecie królowali starożytni. Geometryczne wzory które pokrywały prawie wszystko były aż nadto podobne do tych z tabliczki aby to był przypadek. Dodatkowo świadomość, że musiał spędzić cały dzień na zdejmowaniu zaklęć ochronnych i glifów, które pieczętowały wejście utwierdzało go w przekonaniu. To musi być to! Bezsprzecznie! - myślał mag.
Drzwi były tak wysokie, że najwięksi giganci jakich widział w życiu nie musieliby się schylać aby wejść do środka. Natomiast szerokość pozwoliłaby dwóm wejść do środka naraz!
Kiedy w końcu wrota zaczęły ustępować sile mięśni i skrzypiąc rozstąpiły się aby ukazać ciemny korytarz prowadzący w dół, Balthazara ogarnął dziwny niepokój. Jakąż to broń ukryli starożytni, że potrzebowali tak wielkiego dla niej schronienia?...
Dzisiaj w historyjce nie ma żadnego nawiązania do pomalowanych figurek. Nie miałem za bardzo pomysłu co napisać, ani tym bardziej jak w tym umieścić tą zgraję ze zdjęć, dlatego postanowiłem trochę przypomnieć o co w ogóle cała sprawa się toczy, a trochę popchnąć fabułę do przodu. Tytuł wpisu odnosi się zarówno do przypomnienia, jak i tego co zaraz nastąpi. Otóż postanowiłem odgrzebać z dysku kopię danych starego komputera a w niej odnalazłem spis figurek i stan mojej armii w Starciu Tytanów. Postanowiłem trochę poukładać to wszystko usunąć zbędne figury, które zaplanowałem pomalować (ze względu na to, że z nimi koszt armii sięgał 4000pkt - były to głównie dodatkowe oddziały minotaurów, duże potworki z nowej listy, jakieś oddziały poszczególnych bogów chaosu itp. - ze względu na okres przejściowy między nowym a starym kodeksem armii). Nowa odchudzona lista sięga około 3000 punktów w obecnej postaci. Z tego co pamiętam umawialiśmy się z kolegami na 2500, nadmiarowe 500 punktów to dodatkowy opcjonalny oddział z sekcji core i jeden opcjonalny potwór z rare - którego już zdążyłem kupić i posklejać do malowania, ze względu na jego wysokie walory estetyczne. Zgodnie z nową listą do pomalowania pozostały:
- opcjonalny oddział core (niespodzianka)
- 10 x Ungors
- opcjonalny potwór rare (niespodzianka)
- 3 zaległe minotaury
Na koniec dodam jeszcze liczbowe podsumowanie:
Ilość miniatur w armii: 132
Ilość miniatur posiadanych: 132 (100%)
Ilość miniatur pomalowanych: 96 (73%)
Koszt w złotych: dużo ;-)





13 komentarzy:
Prace postępują horda się rozszerza. Sporo procentów Ci do końca zostało więc finisz będzie imponujący ;)
Czekam z niecierpliwością jakie cholerstwo wylezie przez te wielkie wrota. Gut Dżob! Gratuluję.
P.S. Widzę, że dostosowujesz figury do biegnącego szybko czasu i dla tych przyszła już odwilż :D Gdzie jest śnieg? ;)
Wiedziałem że ktoś się śniegu doczepi ;) Sniegu nie ma bo wszelkie potrzebne ingredienty zostały w domu w Lesie ;P
W zdjęciu rodzinnym już będą mieli wszyscy śnieg ;)
Czyli zostało 36 miniatur do pomalowania. Ho, ho, jakże ja się cieszę, że mnie 5 + niespodzianka :)
Czasem trzeba napisać coś obok i fajnie się to udało. Malowanie bezdyskusyjnie trzyma poziom i robi wrażenie. Kurczę, to był dobry pomysł, żeby pomalować te kolekcje w ramach jednego 'projektu' - nie ma przypadkowości regimentów malowanych co 5 lat, całość będzie prezentować się spójnie i z wykopem.
Tak więc za dzisiaj +4, bo zdjęcie (odezwał się ten, co nie wie, gdzie obiektyw) tracą nieco przez styropianowe tło. Po technice fotograficznej, jaką zaprezentowałeś przy minotaurach miałem większy apetyt na jakość fotek.
Meta już blisko - równaj krok, kontroluj oddech bo nagroda czeka!
Kolego, bardzo elegancki dobór kolorów! Może nieco płasko jest jeśli idzie o skórę, zwłaszcza u łuczników, ale bardzo mi się podoba twoja oszczędność i komponowanie barw. Myślę, że nie obrażę nikogo, porównując te prace do MiSiOwych, wykonywanych według jego filozofii o jednolitości i liczbie barw użytych w trakcie malowania.
Bardzo czekam na zdjęcie rodzinne całej kolekcji, w kupie muszą wyglądać niesamowicie.
Aha, to już wiem jakiego koloru zapomniałem podmalować na łucznikach po dippingu ;) :D
ps. a chodziło to za mną przez cały dzień - pamiętałem że czegoś zapomniałem podmalować, ale nie mogłem sobie przypomnieć czego :D ;)
Robson a jaka jest wartość punktowa armii??
Czasami mam wrażenie, że nikt nie czyta tekstów, tylko ogląda zdjęcia ;>
Nie wiem, ską zdziwienie. Zwłaszcza, jak ktoś wpada na BZ między pracą a pracą! Wtedy rzut oka na zdjęcia i powrót do rysowania.
Kolory regimentu toporników doskonale dobrane. Czerwień i brązy + szara baza. To jest klasa.
Zazdroszczę Wam Tytanów... Wspólne malowanie, zbieranie i opisywanie, a potem może i raporty z bitew. Eh brakuje tego człowiekowi.
Oj tam, oj tam, bo pomyślę, że jesteś 'zarobiony' :) Ale to też pewien probierz: zdjęcia cacy, teksty be. W następnym odcinku będę musiał napisać coś ambitniejszego (żeby przykuć uwagę MiSiA) i konkretnego (żeby przykuć uwagę Czarka). To wiemy co robić, Tytani!
Ja po prostu jestem z innych czasów chyba, oczekuję oczywistego. Tymczasem świat nie stoi w miejscu...
Zburaczyłem i tyle:) Faktycznie przeleciałem tylko obrazki w biegu i popatrzyłem na podsumowania-w Robsonowym nie było podanych punktów to wyskoczyłem jak Filip z konopi :) Good Job my friend, good job!
Nie mówię, że nikt nie czyta wpisów ale podejrzewam, że chętniej zobaczymy zdjęcia bez tekstu niż tekst bez fotek.
Czy ktoś planuje, w tyle głowy, po cichu, |tytanów" w wydaniu nie WFB?
Prześlij komentarz