Falanga ciągle w malowaniu ale podczas jednej z sesji malarskich syn poprosił mnie, żebym przygotował mu już kolejny oddział do malowania. Coś na kształt marchewki na kiju. No i, żebym się nie "nudził". Ustaliliśmy, że zaraz po skończeniu falangi, bierzemy się za malowanie pierwszej maszyny. Dlatego obskrobałem z nadlewek miotacza ognia (nożem bawię się ja). Dobra to broń. Dużo kości ataku, strzela po ruchu. Nie kosztuje zbyt wiele punktów.
Model miotacza to oryginalny Mantic. Jedynie skleiłem go odrobinę inaczej niż przewidywał producent. Wajchę do uruchamiania dałem po przeciwnej niż przewidywał autor stronie, a w gniazdo gdzie miała owa wajcha trafić, przymocowałem zapasowy pojemnik z płynem. Pomyślałem, że cokolwiek ma się palić, miesza się w środku działa a wystrzelona mieszanka staje w płomieniach po kontakcie z powietrzem. Jeśli to jednak sensu nie ma, przynajmniej wygląda dobrze.
Tak wygląda model po próbnym montażu i nałożeniu podkładu. Malowanie to już działka Młodego.




3 komentarzy:
A kiedy efekty malowania / bazowania zobaczymy tych regimentów co sa w trakcie? Czekamy z niecierpliwością!
Oczywiście jak pikinierzy będą gotowi. Zostało 8 modeli. 4 rozpoczęta. Generalnie jak się uda usiąść to 4 modele na dzień malujemy.
Cóż za przerażający Steam Tank w tle! ;)
Fajnie, że prace idą naprzód! :)
Prześlij komentarz