Odrabianie zaległości zacznę od ostatnio skończonego modelu. Piszę skończonego, bo zacząłem go malować dobre kilka miesięcy temu. Jednak dopiero w ostatnich dwóch tygodniach znalazłem motywacje do zrobienia jeźdźca.
Pierwszego centuriona skonwertowałem z metalowego, "szeregowego" jeźdźca ale ten model podobał mi się tak bardzo, że go w końcu kupiłem. Model jest żywiczny, dużo łatwiejszy do złożenia z racji ciężaru elementów. Jest też ciut bardziej zdobny (w końcu dowódca) a sam wąż, wyższy.
Przy malowaniu zrezygnowałem z brązowo-szarych łusek i postawiłem na dwa odcienie niebieskiego. Jeden klasyczny, drugi morski. Połączenie okazało się sukcesem zwłaszcza, że finalne rozjaśniania obu odcieni są robione jednym kolorem.
Dla kontrastu pojawiło się kilka różowo-czerwonych elementów. Czyli standardowa kombinacja. Niedługo będę sprawdzał model w boju!






2 komentarzy:
Przepiękny i efektowny. Jak się na takie figurki patrzę, to zaraz mnie nachodzi nieznośne uczucie potrzeby złożenia armii do KoWa .
Zgadzam się z przedmówcą ;)
Prześlij komentarz