Dzisiaj bielska Strefa była świadkiem nietypowego zjawiska. Troje przystojnych i wybitnie inteligentnych nastolatków rozegrało dwie bitwy w Kings of War. Gobos dał się namówić autorowi posta na granie a Szeperd towarzyszył obu, okraszając rozgrywkę ekskluzywnymi anegdotkami o taksówkarzach, co niezmiernie usprawniało grę.
Wspomniany Szeperd zarzekał się również, że chętnie pomalowałby nową armię, byle była to armia elfów. Niczym ferrari w dowolnym kolorze, byle czerwonym. Nasze granie przyciągnęło sporo uwagi, w tym i obsługi sklepu. Widać w weteranach tli się resztka sentymentu dla starego dobrego Młotka.
Ciekaw jestem, co o dzisiejszym dniu napiszą współ-uczestnicy - "Chciałabym, a boję się" Szeperd i "Odbiłem się od drzwi taksówki" Gobos. To, że mnie się bardzo podobało jest raczej jasne.


4 komentarzy:
Ha ha, jakbym wiedział, że będziesz robił zdjęcia, to bym się uczesał! Zabawa była przednia, przetkały mi się tętnice i aorty, ghy, ghy. Gra wygląda na dynamiczną i przystępną, w sam raz dla młodzieńców w naszym wieku. Już odkurzam ferrari-elfy, gdyż z chęcią spróbuję na Twoich golemach słynny już gambit o nazwie guano od taksówki!
Nie mogłem być, żałuję, nadrobię następnym razem :-)
Wyglada to zacnie, fajnie ze ktoś próbuje rozruszać KoW.
Heh, dobry tekst, pośmiałem się :D
Generalnie bardzo fajnie było po tak długim czasie odświeżyć figurki warhammera. Mimo, że to inny system, to w sumie klimat w moim odczuciu jest taki sam. Pewnie dlatego, że KoW to właściwie WFB tylko z zasadami dla ludzi ;)
Co do odczuć z samej gry to mam jedno, muszę zmienić rozpiskę ;)
Dzięki chłopaki jeszcze raz za fajną zabawę
Prześlij komentarz