poniedziałek, 26 kwietnia 2010

DA END

No i koniec przygody ze smokiem i atakującymi go zielonoskórymi. Klient pooglądał i zatwierdził wszystkie modele. Chciałem pokazać Wam jak prezentuje się całość z Prince’m za sterami. Prince uległ drobnym modyfikacjom, ponieważ zamawiający zażyczył sobie gwiazdki aby pokazać, jaki to bohater jest bohaterski i wspaniały. Liczyłem na to, że uda mi się tego uniknąć, ale niestety. Upodobania klienta są takie nieco retrowe, ale cóż - nasz Klient, nasz Pan. Cieszę się, że udało nam się z szeperdem zakończyć szczęśliwie ten projekt, i to pomimo wszelakich perturbacji. Dziękuję Szepowi za kolejną pozytywną współpracę.
Chciałem jeszcze zwrócić uwagę na drobny dodatek, o którym wspominałem, w postaci dwóch wojowniczych snotlingów. Wtargnęli oni na pokład i już prawie dorwali pilota. Czy im się uda? Nie wątpię w to.

niedziela, 25 kwietnia 2010

Sześció fspaniałyh

Ech, rzeczywistość skrzeczy – niewiele wszak zostało z butnej deklaracji poczynionej w pierwszym lutowym wpisie…Widać inaczej się nie da. Nieciekawie to ostatnio wygląda - przed 10 kwietnia nie bardzo miałem czas, teraz zaś, gdy mam nieco czasu – niemal straciłem ochotę i dobry nastrój. Ale nic to. Ciągnę dalej swój blogowy wózek – a na nim kolejnych pięciu chopaków i do tego nob. Zacząłem ich jeszcze w lutym, i bez przerwy coś mnie od nich odrywało – miałem już serdecznie dość. Swoją drogą w sierpniu b.r. miną 2 lata od czasu kupna niesławnej „Czarnej Grani”. Zachodzę w głowę, czy do tego czasu uda mi się pomalować cały zestaw – a zostało jeszcze pięciu chopa, tyluż nobów, i trzy śmigłowce. Wprowadziłem kilka drobnych zmian w malowaniu – chopaki mają teraz jaśniejsze uzębienie i wreszcie porządne krzaczki na podstawkach (trzeba będzie wyrzucić żółte i czerwone, które zastosowałem malując pierwszą 10-tkę). Płynie stąd ważna nauka: chcesz mieć mech w odpowiednim kolorze? Kup naturalny i barw sam - najlepiej bejcą spirytusową. Ekipa wygląda nieco ciekawiej, bo wreszcie postanowiłem poważniej zaingerować w wygląd - z konieczności monotonnych – modeli z Czarnej Grani: dodałem naramienniki i trochę broni ze standardowego orczego boxu. Uff, muszę odpocząć od tej hałastry, tym bardziej, że czas zacząć wcielać w życie pewien pomysł o którym niedawno wspomniałem…

piątek, 23 kwietnia 2010

The King of the Blog

To taki post z uśmiechem, a może ze łzą, sam nie wiem. Tytuł pije do mojego „królowania” na stronie głównej z blogami - zajmuję wszystkie 5 ostatnich pozycji. Jeszcze nie było takiej sytuacji, żeby jedna osoba zajęła wszystkie pozycje zapowiedzi. Powiem Wam, że wcale mnie to nie cieszy i mam nadzieję, że szybko zrzucicie mnie z piedestału. Królestwo się kurczy! Gdzie są wszyscy?
Był King teraz pora na Prince’a, Ksiącia Niebios i jeszcze Arcymaga Ognia. Przedstawiam Wam dwóch jeźdźców dosiadających wcześniej przedstawianą bestię. Na życzenie klienta stworzyłem tych bohaterów według jego sprecyzowanych wskazówek. Mag miał być mocno „ognisty”, a ponieważ klient gustuje w klimatach oldschool’owych starałem się trochę do nich nawiązać. Co do Prince’a założyłem, że ma być „lekki”. Starałem się użyć barw bliskich bieli i tylko sukno zrobić niebieskie. Ten ciemny niebieski trochę „obciążył” całość i nie jestem do niego przekonany. Wydaje mi się, że jeździec stracił na lekkości. Zbroja to wymieszany Mitril Silver ze Skull White i pokryta rozwodnionym niebieskim Inkiem. Ocenę czy prace są udane pozostawiam Wam, Drodzy Czytelnicy.

środa, 21 kwietnia 2010

Da Dragun

Przyszła pora na kolejną odsłonę, tym razem górnej części. Przed oczami macie smoka pomalowanego przez Szeperda. Twierdził, że pomalował do kitu, i że w ogóle z….., ale mi tam się to podoba. Klient zażyczył sobie dużo niebieskiego, ponieważ lubi takie oldschool’owe malowanie. Obawiałem się, że ten mocny niebieski może przytłoczyć całą figurkę, jednak zręczne ręce niewierzącego w siebie Szeperda przeprowadziły zabieg bardzo dobrze. Całość prezentuje się bardzo zgrabnie i przyjemnie. Mnie jedynie nie do końca podobają się stosunkowo jednolite wypełnienia „błon” skrzydeł. Tutaj wycieniowałbym trochę, żeby plamy ciemnoniebieskiego były troszkę mniej jednolite. Podoba mi się natomiast w zasadzie cała reszta. Pysk wyszedł bardzo zgrabnie, zestawienie kolorystyczne wnętrza paszczy z językiem i „kasku” na czubku głowy wydaje mi się takie harmonijne. Kły i temu podobne elementy wyszły super, musisz napisać jakich kolorów tu użyłeś. Podsumowując i cytując, całość prezentuje się „very nice”, hehe.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

No to kaplica

Nadszedł czas na wstępną odsłonę drugiej dioramki. Jest ona w trakcie opracowywania, ale już chciałem przedstawić jej pierwsze owoce. Jest to znowu element do włożenia w oddział. Będzie można go umieścić w zasadzie w każdym regimencie ponieważ nie będzie miał sprecyzowanej przynależności „rasowej”. Diorama przedstawia zrujnowaną kaplicę, z której próbują wydostać się nieumarli. Zbudowałem ją z gipsowych cegiełek, dach jest z kartonu, a na ścianach znajdują się wykusze, gotowce z zakupionej kiedyś przeze mnie twierdzy. Wykusze musiałem lekko spłycić, a w otwory okienne włożyłem siateczkę imitującą same okna. Malowanie próbowałem zrobić takie, żeby wyglądało na bardzo stare i zniszczone. Zza drzwi, które są odlewem gipsowym, wystają różne elementy ciała truposzy, trochę rąk, noga i głowa zombiaków, ghouli i szkieletów. Grunt wykończony klasycznie, na brązowo z zieloną trawką, aby pasował do całości armii, do której diorama jest przeznaczona. Wkrótce druga odsłona, już całości z pełną załogą.

RSS FeedRSS