niedziela, 30 grudnia 2012

Wybrańcy Komety (6)

Ponieważ ostatnimi czasy trochę zabawa ustała, postanowiłem wyleźć przed szereg i zamieścić co nieco informacji dotyczących moich planów.

Od razu pierwsza niespodzianka: nie będzie Skavenów. Będą krasnoludy. Dwarf Treasure Hunters. Dostałem na zmianę bandy nawet błogosławieństwo opiekuna zabawy - MiSiA.

Druga niespodzianka: nie będzie krasnoludów. Tak, dobrze czytanie, krasnoludów w mojej bandzie niet. Będą za to krasnoludki... Fe, brzydkie słowo. Ale, kurcze, jak inaczej nazwać piękniejszą część krasnoludzkiej rasy? W tej chwili pewnie niektórzy się podśmiewają z przymiotnika 'piękny' w odniesieniu do krasnoludek. Mam nadzieję, że uda się zmienić to seksistowskie podejście, tak jak zmieniłem podejście niektórych osób do nowych Minotaurów produkcji GW w Starciu Tytanów ;) Jedyne pytanie pozostaje, czy tego typu krasnoludki są zgodne z fluffem Starego Świata (może powinny mieć brody? A może prawdą jest, że krasnoludy rodzą się na kamieniu? ;) )

Trzecia niespodzianka: nie mam jeszcze oficjalnej listy, na razie wylistowałem tylko ewentualne potrzebne modele, a do pierwszych 4-5 (bohaterowie) dobrałem wymagany ekwipunek, który ma się pojawić na figurkach. Jak doczytam zasady i będę miał chwilę czasu to jakoś te listę ułożę. Może MiSiO będzie miał tez trochę czasu dla kolegi, w końcu chyba kiedyś Dwarfami grywał.

Poniżej prezentuje pierwsze dwa modele - pani inżynier z kuszą (inżynierka - dla feministek ;) ) i dowódczyni z mieczem. MiSiOwi nie widział się miecz na krasnoludzie, ale ta poza, jaką przyjęła ta pani aż się prosiła o takie rozwiązanie - 'Na potęgę posępnego czerepu!'. Miecz jest smukły, elficki (a co tam!) - taki mi własnie chodził po głowie w mojej wizji i taki zostanie. Pani inżynier przełożyłem młot do lewej reki, a w miejsce młota, który miał leżeć na ramieniu dałem imperialna kuszę, nieco skróconą (i tak wydaje się strasznie wielka, mimo, że panie wcale nie są niższe od figurek krasnoludów produkcji GW). Modele wymagaja jeszcze paru poprawek greenstuffem, ale to załatwię już przy okazji następnych dwóch modeli.

Podstawki zamierzam zrobić z deseczek odlanych z gipsu. Pani prezes dostała skarb i złoto i będzie go bronic do upadłego (ktoś już wspominał o nie-mordheimowych podstawkach, ale co tam, efekt musi być!).




Myślę, że tym wpisem mogę zakończyć modelarski rok 2012. Do zobaczenia w styczniu - mam nadzieję, że będzie równie bogaty we wpisy, jak ten w mijającym roku. Szczęśliwego Nowego Roku!

piątek, 28 grudnia 2012

75%

Nie jest jeszcze kompletna, ale dwie podstawki można już doliczyć (jednak malowanie i robieni tych podstawek zabiera trochę czasu... ). Po przestudiowaniu materiałów tu i tu i w Biblii. Stwierdziłem, że zrobię parę konwersji broni. Jedna widać na poniższych zdjęciach, a mianowicie chodzi o pana z kamieniem w łapie. Skąd znalazł szary kamień na żółtych skałach?  Tego nie wiedzą najstarsi górale :) 




Na koniec dwa zdjęcia rodzinne klanu Beniamina, wszak na z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach :)



czwartek, 27 grudnia 2012

Hebrajski dowódca i wojownicy - revisited

Krótki wpisik z poprawionymi zdjęciami załogi królewskiej i 'Wojowników, których serca Pan poruszył'. Zerknąłem do źródła i rzeczywiście, 'Men of Valour' to po prostu wojownicy, których Hebrajczycy wielu nie mieli (Biblia wymienia, że przy Saulu znajdowało się podczas wojen z Filistynami około 600 ludzi, a Jozue po wejściu do Ziemi Obiecanej zazwyczaj zlecał najważniejsze zadania 'oddziałom specjalnym' w liczbie około 300 ludzi).

Same elementy doczekały się natomiast dokończenia podstawek. Próbowałem jako roślinek użyć krzaczków soczystej zieleni, ale nie wyglądały dobrze, tak więc zostało stare, ciemnozielone, wysuszone zielsko. Według zasad DBA element dowódczy to Auxila, pozostałe dwa to Warbandy. Ponieważ rozmiar podstawki jest ten sam, oraz wybór figur nie jest zbyt wyszukany, postanowiłem oprócz doboru tychże (z tarczami), wyróżnić nieco Warbandy podstawką. Jako że nie jest to element stricte walczący w trudnym terenie, dostali podstawki płytsze, z małą ilością niewielkich głazów i wiekszymi kupkami zieleniny. Mam nadzieję, ze to wystarczy w ferworze miniaturowej bitwy :)




środa, 26 grudnia 2012

Planszówka

Dzisiaj w programie: jak zamienić DBA w planszówkę.

Potrzebujemy:
  1. płytę pleksi, co najmniej 60x60 cm, w sklepie dla plastyków zazwyczaj sprzedają 70x100 cm.
  2. Mocną taśmę samoprzylepną, szerokości 5cm, czarną, wzmacnianą włóknami, ze sklepu z materiałami budowlanymi.
  3. Klej w dużych ilościach
  4. Dowolna matę modelarską (najpopularniejsza ze sklepów dla modelarzy kolejowych)
  5. Nożyk modelarski
  6. Opcjonalnie nieco piasku
  7. Długą metalową linijkę, lub coś podobnego (do równego cięcia)
Płytę pleksi przycinamy do wymiaru blatu do DBA, czyli 60x60cm. Płytę pleksi tnie się bardzo przyjemnie - wystarczy lekko naciąć nożykiem, a następnie złamać (ale zginamy ostrożnie i najlepiej na całej długości - inaczej może niekontrolowanie pęknąć - patrz niżej).

Po przycięciu wyznaczamy linie cięcia na 4 równe ćwiartki 30x30cm. Oznaczamy cyframi odpowiadające sobie boki - to ważne, aby plansza lepiej się składała.


Nacinamy płytę w wyznaczonych liniach. Przed lub po nacięciu możemy zakleić brzegi taśmą, ale tylko zewnętrzne, dla ogólnego wrażenia. Wewnętrzne lepiej zostawić w spokoju, dla lepszego dopasowania. Na zdjęciu widać, że w jednym miejscu nakleiłem pas taśmy - spowodowane to było moim błędem, który spowodował, że płyta pleksi pękła niezgodnie z linią cięcia (była zbyt płytka). Dlatego uwaga: lepiej użyć nowego, ostrego nożyka. Na moje szczęście, ten pas przyda się aby łatwiej było widać co gdzie jest przyklejane.


Przyklejamy główną oś składania planszy. W tym miejscu plansza będzie składać się do wewnątrz, dlatego wzmacniamy taśmę poziomymi paskami, aby zgięcie było bardziej odporne. 









Odwracamy planszę i doklejamy dwie połówki, tym razem każdą z osobna, do stworzonej w poprzednim kroku głównej osi. Łączenie wzmacniamy lekko poprzecznymi pasami i zaklejamy dodatkowo szerokimi pasami, aby było bardziej odporne na odklejenie (Główna oś zostanie zabezpieczona poprzez przyklejenie maty modelarskiej).

Gotowa plansza powinna się składać i rozkładać z łatwością. Na zdjęciu widać, że się pomyliłem i źle przyłożyłem numerki na jednej z ćwiartek... grrrr, za dużo na głowie podczas pracy i robienia zdjęć. Przez to plansza składa się trochę krzywo, ale mimo to po rozłożeniu wszystko jest ok - wszystko zależy od wstępnego przycięcia do ćwiartek, w idealnym przypadku cyferki nie powinny być potrzebne.

Na stronie, gdzie znajduje się główna oś 'fakturujemy' powierzchnię pleksi używając nożyka, pilnika, papieru ściernego - ważne żeby nie została gładka pleksi, bo klej będzie bardzo łatwo odpadał (Edited: mimo faktury często zdarza się, że mata odpada, szczególnie na krawędziach. Rozwiązaniem jest zostawienie większej ilości maty na zewnątrz, zagięcie jej i zaklejenie taśmą. Na krawędziach wewnętrznych możemy posiłkować się kropelką. Alternatywa jest tez inny klej, np. polimerowy, ja uzywałem standardu, czyli wikolu, który jest bardzo słaby do klejenia na pleksi czegoś większego niż posypka na podstawce pod element do DBA). 


Naklejamy kawałek maty pokrywający zgięcie na głównej osi. Ważne, aby był on w jednym kawałku i dość szeroki. Alternatywnie możemy przykleić matę na całej długości i zrobić blat jednolity (i miękki, dzięki czemu nie będzie rysował np. laptopa po złożeniu i włożeniu do plecaka. Drugi kawałek przecinamy na pół i przyklejamy na miejscu styków dwóch 'luźnych', pojedynczych ćwiartek, otwierających się na zewnątrz. Można tez przykleić ten drugi kawałek w całości, a potem przeciąć nożykiem - wybór należy do Was.



Przyklejamy pozostałe kawałki. Ja uznałem, że najlepiej będzie na brzegach zachować jak najwięcej maty, a jak najmniej żwirku, aby cała konstrukcja była bardziej wytrzymała na zużywanie. Zobaczymy jak sprawdzi się to w praktyce. Uwaga: przyklejając kawałki warto zostawić odrobinę wystającą poza planszę i przyciąć na wymiar potem (Edited: albo jeszcze lepiej, na zewnętrznych krawędziach zawinąć na zewnątrz (pod planszę) i złapać tą czarną taśmą klejącą, żeby się brzeg nie odklejał!). 




Zostawiamy całość do wyschnięcia. Po pół godziny lub godzinie warto jeszcze ponacinać przyklejone kawałki maty, tak aby kurczący się klej nie spowodował ugięcia pleksi. Nacinanie jest wręcz koniecznie w przypadku wyklejania blatu matą po całości!

Nacinać losowo, ale tak aby nie przyciąć maty i taśmy na łączeniu głównym i na brzegach. przykładowe nacięcia przedstawiono na rysunku poglądowym ;)




Po wyschnięciu kleju (2-3 godziny) poprawiamy luźne końce i brzegi, gdzie mata nie przykleiła się dobrze, możemy w tych miejscach mocniej 'pofakturyzować' pleksi. Zostawiamy całość na noc. Możemy blat złożyć i położyć na górze jakąś ciężką książkę, żeby się wszystko ładnie rozłożyło wysychając (krok praktycznie konieczny przy pełnej macie).

Następnego dnia, jeśli nie robiliśmy wersji z pełna matą doklejamy w wolnych miejscach piasek, i po jego wyschnięciu malujemy. Blat jest gotowy, warto go jeszcze spryskać lakierem, żeby mata się nie sypała (kolejowe tak mają...)






Poniżej galeria gotowych składanych blacików. Po złożeniu mieszczą się spokojnie w plecaku w miejscu na średniej wielkości laptopa. Czy już mówiłem, że lubię DBA przede wszystkim za miniaturyzację? ;)






wtorek, 25 grudnia 2012

Słowiańska siła!

Nie, nie musicie się martwić, nie zostałem wojującym nacjonalistą ani neopoganinem. Gdzieś w sieci podczas szukania informacji o Słowianach wpadł mi w oko taki tytuł i tak jakoś zostało. Po cóż jednak szukałem tych Słowian? Ano tak się złożyło, że na szybko, po turnieju DBC, korzystając z obecności Qr'a nabyłem w drodze kupna i barteru armię wczesnych Słowian. Jest to lista III/1(c) z podręcznika, która idealnie wpasuje się w czasoprzestrzeń zajmowaną przez większość moich pomalowanych armii, czyli Bałkany VII-XIw.

Poniżej prezentuję 2 godziny pracy, które spędziłem na piłowaniu, podkładowaniu i washowaniu/drybrushowaniu figurek. Potwierdzam ich fenomenalna jakość i głębokość rzeźby, wychwalaną to tu to tam na innych forach. Urzekły mnie też figurki jazdy, które są odlane w jednym kawałku - co bardzo lubię jako wieczny leniuch.



Co będzie z tymi panami dalej? Ano idą do malowania. Plan jest taki aby zrobić to szybko i podliczyć ile czasu zajmie ich pomalowanie. Dokładnie tę armię swego czasu w 5 godzin pomalował MiSiO. ja niestety na przygotowania poświęciłem już 2, więc pewnie wyczynu nie pobiję, ale mam nadzieję, że nie trzeba będzie na artykuł o armii czekać długo. Może przy okazji znajdzie się trochę czasu na umieszczenie info o opuszczonej armii Bizancjum i na przypomnienie historii Bułgarskiego władcy Kruma? Czas pokarze.

Teraz kolej na teorię. Godzinka buszowania w sieci i w końcu zlokalizowałem interesujące mnie teoretycznie plemię (jeśli ktoś chce poznać bogatą historię Słowian, dostając przy tym bólu głowy, to odsyłam na początek do wiki np. tu). Moi podwładni zostaną Draguwitami, którzy według źródeł mocno dali się we znaki Bizancjum (do spółki z Awarami), po czym zostali podbici przez Bułgarów (do spółki z Bizancjum) i to dokładnie w przedziale czasowym jaki mnie interesuje. Co do materiałów graficznych, znalazłem to. W tekście wymienionych jest wiele plemion, także wspomniane są plemiona współistniejące z Awarami i Bułgarami. Obrazki za to wydaja się głównie wschodniosłowiańskie. Nie ma co chyba wybrzydzać - figurki Qr'a pasują do nich, niektóre mogą być nawet uznane za stworzone na modę Awarską, a biorąc pod uwagę ich wpływy i sojusze będzie to wszystko jak znalazł.

Pewnie w tej chwili niektórzy zaczęli się martwić o niedokończonych Hebrajczyków - nie ma obawy, oni też już stoją w kolejce i maja priorytet ;)


RSS FeedRSS