Myślałem, że potrafię. Źle myślałem – nie potrafię. Nie potrafię pisać tyko dla siebie. Nigdy tego przecież nie robiłem. Chyba czułbym się źle bez komentarzy typu: rewelacyjnie piszesz, itd. A pamiętnik? Sam sobie przecież nie powiem, że jestem niezły w składaniu zdań. Ile to już lat się zabieram do pisania o codziennych spostrzeżeniach czy utrwalania co lepszych myśli własnego autorstwa? Ponad dekadę? Mniej więcej tyle. Dokonanych spostrzeżeń czy wydumanych przemyśleń w większości nie pamiętam. Tymczasem mam zaległy tekst o bitwie pod Kłuszynem, czekam na nowego WD, żeby napisać recenzję, wisi nade mną supertajny projekt, nad którym pracuję z Gobosem, trzeba ruszyć kolejną puszkę, zagrać w końcu w Gnomie, itd. Jutro światowa premiera siódmej edycji WFB – namówiłem Prezesa, żeby się ze mną wybrał. Kupię zasady, będę je czytał w każdej wolnej chwili i … nigdy nie skończę już książek, które ostatnio napocząłem. Fakt, że nieco zachłannie, w przypływie wakacyjnego entuzjazmu. Co tam teraz na wokandzie? W imię Rzymu (70%), Boże Igrzysko (1%), Dług honorowy (70%) – trzy pozycje na raz. Sporo – bo zwykle nie zaczynam jednego tematu przed zakończeniem poprzedniego. Tak czy inaczej przeżywam drugi renesans jeśli chodzi o czytanie. Właśnie skończyłem biografię Oktawiana Augusta. Chyba popełnię małą recenzję.
15th c. mercenary mounted horse archers #2
3 godziny temu


0 komentarzy:
Prześlij komentarz