Porównując styczeń 2009 do ubiegłorocznego (kiedy to pomalowałem kompletną armię do DBA), określenie ‘sen zimowy’ jest chyba bardziej, niż trafione. Czytam też swój ostatni wpis blogowy - łabędzi śpiew? Ano, coś w tym guście. Ostatnie kilka tygodni to kompletny rozbrat z bitewnym hobby. I żadnych widoków na przyszłość. Zdjęcie, które publikuje, przedstawia figurkę o tytule’ Szeperd to czy baran?”. To taki prezent od starego kumpla, którego tu dawno nie było. Podwójnie miły, bo wiem, że u niego podobnie z malowaniem czy graniem. Tym bardziej mi miło, że wypuścił coś spod ręki, a w dodatku pofatygował się na pocztę, w celu wysłania rzeczonej scenki rodzajowej. Dzięki! Ten mały performance całkiem ujmujący - przypomina stare lata, uświadamia upływ czasu i takie tam. No i tyle na dzisiaj. Nie piszę ‘do usłyszenia wkrótce’, bo po co 'łeż' uprawiać. Blog, farby i figurki wtapiają się powoli w wystrój szafki i czeka je spora warstwa kurzu. Pora zagonić trzódkę do zagrody. Dobrej nocy.


0 komentarzy:
Prześlij komentarz