niedziela, 30 sierpnia 2009

Poszycie

Całkiem trudny i ważny etap budowy modelu HMS Victory już za mną. Chodzi mianowicie o poszycie dna i burt okrętu. Ten fragment prac to efekt wysiłków podczas mijającego tygodnia. Pierwowzór modelu powstawał znacznie dłużej, bo kilka lat. Po pierwsze, zgodnie ze angielską sztuką szkutniczą, po zbudowaniu kadłuba a przed położeniem poszycia, należało konstrukcję sezonować tak, aby ‘ułożyła się’. Drugim czynnikiem, decydującym o wieloletniej budowie, były angielskie sukcesy w wojnie z Francją, które zmniejszały potrzeby floty. Okręt zwodowano więc w 1763 roku, Admiralicja zleciła zaś jego ostateczne ukończenie dopiero w roku 1771.
Jak poszło mnie? Cóż, całkiem przyzwoicie. Dokładność poszczególnych elementów jest dość spora i pozwala na niezłe spasowanie poszczególnych sekcji. W przypadku poszycia samego dna, tylko dwa łączenia nie spełniają moich oczekiwań. Nieco lepiej jest w przypadku burt. Model otrzymał również górny pokład (wg angielskiej klasyfikacji, dzieli się on na dwie sekcje - bliżej rufy ‘quarterdeck’, w kierunku dziobu ‘foc’sle’), który przykrył górny pokład artyleryjski. Oczywiście nie uniknąłem błędów w postaci np. przełamania pokładu w tylnej części czy takiego ułożenia burt na kilku wręgach, że powierzchnia nie jest równa i widać pod spodem rysująca się konstrukcję szkieletu. Tak czy inaczej główne prace na bryłą kadłuba już za mną. Jest to jednocześnie taki etap prac, gdzie w krótkim czasie widać spore postępy (kolejny taki, to dopiero prace nad masztami i olinowaniem) - teraz zaczynają się mniejsze detale, znaczniej bardziej mozolne i nie tak efektowne. Przykład widać na końcu górnego pokładu - dwie brązowe kabiny (zastępcy dowódcy oraz biuro intendentury). Przy okazji muszę napisać, że frajdę z tego modelarskiego ćwiczenia mam nie tylko ja, ale również mój starszy syn, który asystuje mi podczas wycinania i klejenia i wcale ciekawy pyta o to i owo.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS