Oj, poszło! Jak nigdy dotąd. No może z wyjątkiem wikingów ze stycznia 2008. Poniżej wrzutka moich Szkotów - skończyłem, nie licząc kosmetyki w postaci poprawek na kantach podstawek czy sprayu bezbarwnego na całość. Wkrótce umieszczę tę kolekcję w odpowiednim miejscu na Zgiełku, ale już dzisiaj chciałem się pochwalić. Nadto to jeszcze nie koniec historii - w tym tygodniu stałem się posiadaczem przeciwnika szkockiej kolekcji i będę go napoczynał w okolicach stycznia. Całość ma zmierzać do rekonstrukcji pewnej bitwy z końca trzynastego wieku. Wcześniej jednak Szkoci zawalczą w Krakowie. Teraz jednak mogę się wreszcie zabrać z czystym sumieniem za pewne latające bydlę. Nadchodzę!




0 komentarzy:
Prześlij komentarz