Swego czasu napocząłem plastikowy regiment Lothern Seaguard. Napisałem wówczas ze dwa słowa o kolorystyce czy technice, ale należy się jeszcze jedno wytłumaczenie. Pomysł na taki regiment podpatrzyłem w lokalnym sklepie. Na wielkim stole bitewnym stały pomalowane figury elfów z dodatku IoB - taki elegancki TT, pomyślałem wtedy. Na wspomnianym chorążym z listopadowego wpisu przetestowałem ów schemat.
Ostatnio, malując 15mm figurki, przegrałem z własnym lenistwem. Myśląc o plastikowych gwardzistach z Lothern zastanawiałem się, kto malował figurki, które widziałem w sklepie i uzmysłowiłem sobie, że nie będę miał bardzo, ale to bardzo długo ochoty na pomalowanie tych, które stoją na mojej półce. Dotarłem więc do autora sklepowych miniatur i poprosiłem go o pomoc w pomalowaniu całego regimentu.
Marins, bo o nim mowa, sprawił się z tematem w tak zastraszającym tempie, że jeszcze do mnie nie dotarło, że robię tym figurom zdjęcie. Dzisiaj można zobaczyć, jak oddział prezentuje się właśnie w jego wykonaniu. Zgodnie z moją prośbą, zostawił mi do wykończenia podstawki, klejnoty i kilka szczegółów.
No i sprawa się wydała - pomysł na kolorystykę podkradłem, a potem jeszcze wykpiłem się z pracy i niemal cały regiment przygotował dla mnie ktoś inny.


4 komentarzy:
Lol! A już chciałem napisać, że tacy komiksowo-francuscy i nie znałem Cię od tej strony! ;) Dobrze, że mam zwyczaj czytać wpisy zanim coś skomentuję. :)
Oczywiście bardzo fajnie się prezentują, ale pasują Ci do reszty armii? ;>
Czy pasuje do całej armii, to w sumie nie patrzyłem jeszcze. Ale będzie przecież łącznik w postaci podstawek.
Przy okazji może zauważyłeś, że podrasowałem nieco sztandar i zmieniłem również kolory na tarczy. Dzięki mocnej wstawce z czerwonym figury są bardziej soczyste.
Tak, tak! Zauważyłem. Chyba rzeczywiście z czerwonym lepiej. Tak mniej wodorostowo. ;)
Sztandar wyszedł naprawdę imponująco !
Prześlij komentarz