Nie ma nic lepszego w oczach hobbysty, gdy po subiektywnie długim czasie oczekiwania na zamówiony zestaw, w końcu przychodzi do nas paczka zawierająca "grey crack".
Wojna Domowa doczekała się w końcu zamówionych książek i zestawów do Firefight od Mantic Games. Tata dostał książki z zasadami, syn pudło z armią Enforcers, w którym to pudle jest nie tylko sporo regularnych enforcers ale też peacekeepers (ludzie wielkości ogrów), Interceptor (samolot) oraz cztery enforcer Jet Bikes! Bohaterowie dzisiejszego wpisu.
Muszę przyznać, że Młody radzi sobie z modelami coraz lepiej. Poza nieuniknioną pomocą związaną z klejeniem beczek do podstawek za pomoca super glue i wierceniem otworów w podstawkach i figurkach, całość prac wykonał Młody samodzielnie. Jeden motor pomalował nawet pod moją nieobecność. Jedyne co mi zostało to zabezpieczyć modele werniksem matującym i przykleić do podstawek.
Plan na malowanie był prosty. Pilota malujemy osobno, motor osobno. Pilot dostaje tradycyjnie zenital, motor będzie cały czarny. Z czerwonymi akcentami. Do tego, jak to mówi Młody, "energetyki" i gotowe. Ni mniej ni więcej ćwiczenie techniki suchego pędzla i precyzji w nakładaniu farb.
Warto dodać, że w zestawie były osobno manetki, dzięki czemu Młody zrezygnował ze sklejenia modeli z obiema rękami na kierownicy i zamienił po jednej ręce na inne, które zostały po piechocie. Dzięki temu uzyskał dwie różne figurki. Pierwsze konwersje! Ale też nie ostatnie, o czym w kolejnych odcinkach.. Na razie jednak zapraszamy do oglądania Enforcer Jet Bikes (2/4).







3 komentarzy:
Bardzo lubię te modele. Bardzo dobrze wam wyszły!
Nie moje klimaty ale kibicuję!
Mi się te modele podobają, musze w końcu nabyć drogą kupna :)
Prześlij komentarz