I mnie olśniło. Patrzę na modele z perspektywy nie pojedynczego wydawnictwa a z punktu widzenia budowy armii (oczywiście mowa o mass battle). Od razu, jak to w takich sytuacjach u mnie bywa, włączyła mi się lawina skojarzeń z innymi dziedzinami życia. Pomyślałem o budowie armii jak o projektowaniu wogóle i doszedłem do wniosku, że analogia między projektowaniem architektonicznym a budową armii jest właściwa.
Istnieje książka zatytułowana Wanna z Kolumnadą Filipa Spingera, która jest zbiorem reportaży o polskiej przestrzeni. W książce tej opisano wiele przypadków braku harmonii, absurdalnym sposobie podejmowania decyzji w sprawie np. kolorystyki, prowadzących do bólu oczu oraz o braku doceniania wpływu ładu na codzienne życie. Dlaczego jednak piszę o tej pozycji? W dyskusji o modelach zaskakująco nie pojawia się szerszy kontekst jakim jest armia w której te modele będą funkcjonować oraz, że umiar i właściwy dobór komponentów decyduje o ostatecznym sukcesie. Jak w reportażach Springera, padamy często ofiarą chwilowego zachwytu nowością czy technologią, nie myśląc o kierunku jaki chcemy obrać i efekcie końcowym. Ba. Czasem padamy ofiarą własnej niewiedzy. Niezaprzeczalnym jest, że technologia druku 3D spowodowała, że wielu zdolnych, niezależnych projektantów modeli zaczęło oferować niesamowicie szczegółowe figury pojazdów, bohaterów czy nawet szeregowych wojowników. Uzbrojony w drukarkę 3D klient pozbawiony ograniczeń wizualnych, narzucanych przez wydawców gier, wypływa na morze możliwości. Często bez podstawowych narzędzi nawigacyjnych, zdany tylko na instynkt.
Powszechny dostęp do nieograniczonej masy plików .STL spotęgował trudności z racjonalnym wyborem modeli do budowy armii a w rezultacie z ryzykiem braku "ładu przestrzennego", o którym pisze Spinger. Tytułowa kolumnada, jako synonim wiekowej potęgi i jakości, często jest jak spoiler w Maluchu. Nie na miejscu. Czy nagły brak ograniczeń w dostępie do materiałów (przeżywaliśmy to w budownictwie w latach 90 i przeżywamy dzisiaj w wargamingu doby druku 3D) może wpłynąć negatywnie na to, jak będą wyglądać nasze armie?
![]() |
| by Łukasz Jarochowski |
Wielokrotnie w rozmowach z klientami zwracałem uwagę, że budynek to więcej niż suma detalu. Często klient przychodzi z folderem zdjęć elementów architektonicznych, które chce mieć w swoim budynku. Klasyczne "to mi się podoba". I fantastycznie. Najgorszy jest klient, który nie wie czego chce, bo niemożliwe jest sprostanie nieistniejącym wymaganiom. Często jednak przyniesione przez klienta elementy nie są spójne, a wręcz przypadkowe i nijak do siebie nie pasują. Do decyzji inwestora pozostawiam wtedy czy nadrzędnym celem ma być budynek czy detal. Zarówno na etapie projektowania jak i podejmowania decyzji wykonawczych. Na budowie. Powszechnym jest, że podczas realizacji dochodzi do serii nieistotnych odstępstw od projektu, których suma decyduje o porażce całości. A bywają to bardzo bolesne porażki. Dlatego konsekwencja w dążeniu do ustalonych założeń to podstawa. Choć bywa to droga trudna. Dotyczy to zresztą wielu obszarów, nie tylko architektury, tatuowania własnego ciała czy naszego skromnego podwórka - budowania i malowania armii.
W mojej ocenie armia to więcej niż suma elementów i to elementy muszą by podporządkowane celowi jakim jest armia... Czy to jedyna droga? Oczywiście nie. Choć często słyszę, że armie którymi gram, zrobione "z brzydkich modeli producenta" robią fantastyczne wrażenie. I zawsze dziwi mnie ton zaskoczenia. Co więc w mojej ocenie wpływa na sukces modelarski armii?
Frank Herbert napisał w Diunie, że "Początek to czas dla podjęcia najbardziej pedantycznych starań, by wszystko znajdowało się na swoim miejscu." Pomysł to fundament sukcesu. Bez pomysłu jak armia ma wyglądać, zdajemy się na przypadek i padamy ofiarą chwilowych zachwytów. Początek to czas wyboru kolorystyki, której konsekwentnie należy się trzymać. Schematu podstawek, które są elementem spinającym armię. Myślimy o sposobie przewożenia armii. To czas wyboru modeli. I czas na trudne decyzje, czego NIE wybierać. Najprościej jest zdecydować się na figurki do jednego wydawcy, bo to zwykle oznacza to, że ktoś w studio poświęcił swój czas na zadbanie o wizualną spójność. Proporcje modeli, pozy, charakterystyczne detale. Jednak dzisiaj rozmawiamy o nieograniczonym wyborze. Zdarza się, że producent nie ma modelu oddziału, który nas interesuje. Co wtedy? Wtedy jest zdecydowanie trudniej, bo każdy projektant ma swój styl i często trudno dopasować elementy o różnym charakterze do siebie. Kiedy znajdziemy się w sytuacji, gdzie do wyboru będziemy mieli wybranie modelu bardziej pasującego do armii i modelu bardziej dynamicznego czy po prostu większego, zastanówmy się jak nasz wybór wpłynie na całość. Może być tak, że indywidualnie lepszy wybór zaszkodzi całości.
![]() |
| by Idiotproof Dalek |
Przy budowie armii bardzo ważny jest też motyw przewodni dlatego, że armię zwykle ogląda się jako całość. Z pewnej odległości. Motyw to wizualny łącznik, opowiadający historię, tworzący klimat. Przykładem niech będzie armia Nieumarłych, której na podstawkach umieszczamy elementy cmentarza. Na małych modelach kawałki ścieżek i nagrobków, na dużych fragmentu grobowców. Smoka zaś na dachu niewielkiej, zrujnowanej kaplicy. Konsekwencja to podstawa! Kusi cię na jednej podstawce dać coś zupełnie innego? Zastanów się jak wpłynie to na odbiór całości. Czasem nie warto. Niech to będzie pustynia, bagno, bruk miasta. To nie ma znaczenia o ile jesteśmy w stanie replikować pomysł na kolejnych podstawkach.
Czy to jednak oznacza, że budowa armii musi być zaplanowana od A do Z? Oczywiście nie. Hobby to przede wszystkim przyjemność. Proces może być całkowicie chaotyczny i organiczny. Moje mocno zorganizowane podejście dla wielu byłoby nieznośne. Ba. Dla wielu najwięcej frajdy daje samo drukowanie modeli a budowa armii jest na dalszym planie. Inni uwielbiają budować modele. Jeszcze inni czerpią najwięcej przyjemności z malowania.
Projektowanie modeli podlega różnym procesom i ograniczeniom, takim jak budżet, technologia produkcji, funkcja modelu, nakład czy materiał z jakiego są wykonane. Podobnie jest z armiami. Ludzie budują je w różnym celu. Przy różnym nakładzie czasowym, finansowym i emocjonalnym. Dlatego nie powinien dziwić fakt, że sięgają po różne modele do ich realizacji. Myślę jednak, że warto mieć w tyle głowy obraz efektu końcowego, do którego zmierzamy i po drodze podejmować wybory zgodne z tym, czego oczekujemy na końcu tej przyjemnej podróży. Wtedy unikniemy Wanny z kolumnadą.
![]() |
| by Idiotproof Dalek |
![]() |
| by Idiotproof Dalek |
![]() |
| by Idiotproof Dalek |
![]() |
| by Idiotproof Dalek |








6 komentarzy:
Zgadzam się w 100% z tobą, spójna kolorystycznie armia wygląda najlepiej. A mam pytanie z innej beczki: jak tam Wasze spotkania malarskie w DK?
Trudno się nie zgodzić. :)
Bardzo dobrze. Niedługo planuje wrzucić zdjęcia modeli chłopaków i dziewczyn. Powoli malują swoje bandy i tereny do Deadzone.
Pełna zgoda, z tym że czasem nie mamy wyjścia. I musimy wstawić te kolumny przy wannie.
Zakładając że robimy armię do Imperium (9th Age, Warhammer FB etc.) która ma trzymać "realistyczny" sznyt. Znajdziemy pełno piechoty, kawalerii i artylerii od Perry czy Warlorda. Ale steam tanka musimy brać od GW, albo drukować.
Imho grunt, żeby wszytko trzymało się jednej stylistyki i jednego nurtu.
Internet jest pełen bardzo dobrych replik czołgu parowego, który idealnie pasuje do wspomnianej armii. Widziałem nawet czołg wzorowany na modelu DaVinci'ego, który jest doskonałym substytutem. I do tego bardzo realistycznym. Nie jestem wrogiem druku a jedynie kompulsywnego, nieprzemyślanego drukowania.
Tutaj pierwszy z brzegu link, idealnie wpisujący się renesansowy klimat armii Empire do WFB.
https://htxt.co.za/2019/10/3d-print-of-leonardo-da-vincis-armoured-car-has-a-detailed-interior/
Prześlij komentarz