sobota, 1 kwietnia 2023

Hex caster

W ramach niewielkiej odskoczni od malowania Nieumarłych, popełniłem model, który chodził mi po głowie od dawna a w szufladzie leżał od kilku tygodni. Raz, że był doskonałą okazją pobawienia się nowymi kolorami farb od TCC to jeszcze pasuje do mojej ambuszowej armii Krasnoludów Otchłani. Aż miałem chwilę słabości i chciałem przemalować wszystkie golemy...

Hex Caster'y, bo o nich mowa, to "małe, insektoidalne konstrukty związane z runami Nienawiści i Urazy, manipulujące przepływem fortuny i magii, tak aby sprowadzić złe znaki i pecha na wrogów swoich panów." Innymi słowy - owoc pracy Iron Caster'ów. Krasnoludzkich magów.

Model, to po prostu kamienny czworonóg, rzucający uroki na wroga. Idealna maskotka każdego szanującego się Overlord'a.

Żywiczna figurka nie jest skomplikowana w budowie. Na zestaw składają się prosty, kamienny stwór (osobno jest korpus i 4 nogi), gorejąca runa i przezroczysty słupek do ich połączenia. Ot, cały zestaw. Zabawa polega na właściwym ich pomalowaniu. Insekta pomalowałem tak, jak skórę feniksa. Czerwona baza i ciemno-szare i szare rozjaśnienie z użyciem suchego pędzla. Potem z użyciem VMC Flate Red i Scarlet dodałem trochę jaśniejszej czerwieni. Metoda jest banalnie prosta. Rozwadniam farbę na tyle, żeby nie traciła swoich właściwości ale żeby była bardzo rzadka i maluję nią po modelu w kierunku zagłębień (a czasem po prostu wpuszczam ją w zagłębienia). Takie laserunki robię kilkukrotnie tak, żeby efekt się nawarstwił ale nie zakrył bazowego koloru.

To samo z runą. Najpierw pomalowałem ją na ciemny pomarańczony. Następnie delikatnie potraktowałem suchym pędzlem. Pierwszą warstwą był TCC Berserker Red, drugą, TCC Death Reaper. Czyli na końcach płomieni i krawędziach pojawiły się czerwone i szaro-czarne linie. Im bliżej końca płomieni tym więcej. Ostatni krok to już sama zabawa, niewymagająca dużej wprawy. Kilka warstw glaze jaśniejszym pomarańczowym i żółtym. No i tyle... Cała sztuka polegała na tym, żeby kolejne warstwy umieszczać bliżej źródła ciepła, zgodnie z zasadą, że najjaśniej jest tak, gdzie jest najcieplej. Im dalej od źródła tym bardziej czerwono a nawet czarno. To ważne, bo większość osób maluje płomienie odwrotnie. Im bliżej wnętrza i końca płomienia, tym ciemniej.





5 komentarzy:

szeperd pisze...

Z popielnika... na Wojtusia... iskiereczka mruga... choć opowiem ci bajeczkę...

robson pisze...

Świetna runa! Ten patyczek trochę przygrubawy imho, mogli dac delikatniejszy.

MiSiO pisze...

Patyczek jest klasyczny. Taki jak ma GW. Tylko zakończony ciut inaczej, ale tego nie widać.

Pewnie można go zastąpić drucikiem ale nigdy takiego nie miałem. Więc "pojechałem klasyką"

Wogóle jestem z modeli zadowolony. Z obsydianu i runy po równo.

brodaty_brutal pisze...

Łooo! Robi wrażenie! Płomienie ekstra. Tak przyciąga ta runa uwagę, że praktycznie nie patrzysz co jest na dole. ;)

MiSiO pisze...

Dzięki! Bardzo się cieszę, że Ci się spodobał.

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS