niedziela, 12 maja 2024

Dirty deeds

Po tym, jak popełniłem ostatnio figurkę króla Rohanu, czas na powrót do niczym nie skrępowanego, wesołego brudzenia farbami kolejnych pojazdów do mojej kolekcji Desert Rats. Konkretnie zaś rzecz ujmując - dzisiaj dwa jeepy SAS z czasów walk w Północnej Afryce. Podobnie, jak poprzednio, są to żywiczne modele z metalową załogą (i częścią detali) a pochodzą ze stajni Braci Perry. Fajne jest to, że w przypadku każdego wozu dostajemy nieco inne wyposażenie i innych załogantów - nie ma to jak urozmaicenie. Co do samej "techniki" malowania nie ma sensu się powtarzać. Jak pisałem, brudzenie farbami. Napiszę może za to, że modele malowałem w całości sklejone, żeby przyspieszyć nieco cały proces. Co do czerwonego beretu: wiem, że jest to niepoprawne  historycznie ale rozmawiając na ten temat z Samu doszliśmy do wniosku, że goście spotkali się gdzieś na piwie z brytyjskimi spadochroniarzami. A, że tęgo popili, to doszło do wymiany części umundurowania... A, że SAS i LRDG ma sobie za nic regulamin, to mój oficer pojeździ po pustyni w czerwonym berecie.

A tak prezentuje się cała gotowa trójka jeepów, gotowa do dłuższej przejażdżki po pustyni. Następny przystanek: stacja benzynowa, Rzym. Gdzieś przecież trzeba napełnić puste bak i kanistry. 

Ostatnie zdjęcie to zupełnie inna historia a  jest specjalnie dla Arbala. To moja stara sucha paleta. Może przesadziłem, że waży pół kilo, ale lekka nie jest. Obecnie już z niej nie korzystam, bo zacząłem się gubić w trakcie malowania, co jest co. Ale zachowałem ją sobie na pamiątkę. Pozdrowienia.

 

19 komentarzy:

ARBAL pisze...

Respect za paletę :)

szeperd pisze...

He, he, dzięki. Kiedyś ją do muzeum przekażę.

Michal DwarfCrypt pisze...

Ooo mam taką samą paletę ale podstawą jest płyta CD :))
Piękne pojazdy!

szeperd pisze...

Dzięki Michał.

Co do palety, to cholera może po 50tce się w końcu na serio przerzucę na mokrą.

Michal DwarfCrypt pisze...

Tez jestem już dziadem i musiałem wygooglac co to mokra paleta :))

szeperd pisze...

Serio?! Trudno mi w to uwierzyć :)

MiSiO pisze...

Pojazdy genialne. Jak je widzę to mam ochotę pobawić się olejami, które dopiero ruszam w swoim warsztacie.

Co do palet to zdecydowanie polecam. Miałem kilka takich jak twoja ale jednak co komfort pracy to komfort. A do tego można znacznie lepiej malować mogąc używać laserunku bez myślenia, że zaraz farba wyschnie.

szeperd pisze...

Dzięki MiSiO. Dawaj pojazdy, bo na tym polu to też jeńców nie bierzesz.

Ja mam mokrą paletę, taką na wypasie... ale leń ze mnie, ot co.

robson pisze...

Czy Ty podpieprzyłeś Samu tę dodatkową parę robotycznych rąk? Bo on siedzi cicho, a ty napierdzielasz ;)

szeperd pisze...

Nic z tych rzeczy! Przeszedł do Waszego obozu i narzeka, że jest daleko za mną w tyle, he, he. Wychodzi na to, że ten cały pomysł z mini serią w BA to ja kontra... ja...

Telamon pisze...

Ślicznie wyszły. :)

szeperd pisze...

Dzięki piękne.

W sumie to powinienem napisać, że Telamon na swoim blogu ma mordercze tempo, jeśli chodzi o BA, a ostatnio w szczególności o Włochów z czasów walk w Afryce.

Phil C pisze...

Great painted Desert Rats collection you have here. I would frame your palette and hang on your painting room/studio wall :o)

szeperd pisze...

Thanks for your visit and kind comments Phil.

You know what? Your idea with the palette is brilliant, I will see it is done!

quidamcorvus pisze...

O, w i Gasland możesz samochodzikami pojeździć. ;)

Świetne malowanie!

szeperd pisze...

Podziękować!

brodaty_brutal pisze...

Piękne brudasy! Fajnie się w ekipie prezentują.
Paleta kult!

szeperd pisze...

Kultowe dzięki Bro!

Boston Steel Works pisze...

Paleta: pełen szacun - ja ze swojej odrywam rzeczy jak podeschnie. Bo lubię to zrywanie farby, Nie poradzę.
Ładne te jeep, niesamowicie duża ilość detali. Dorwałem ostatnio parę podobnych z aliexpresu (wyszły mnie 30 zł z dostawą za dwa) ale bez załogi i detali. Będę musiał we własnym zakresie je tak upiększyć.

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS