Skończyło się udawanie aktywności figurkowej, czyli przerabianie podstawek do warhammerka. Czas ruszyć tyłek i zabrać się w końcu za malowanie, tym bardziej, że zamarudziłem z jednym, pustynnym projektem. Dzisiaj parę zdjęć półciężarówki chevroleta, używanej przez LRDG podczas kampanii w Afryce Północnej. Jest to żywiczny model z Warlorda a pomalowałem go w całości ręcznie, ponieważ nadal nie kupiłem sobie aerografu. Styl ten znacie już z poprzednich pojazdów do mojej pustynnej armii.
Możliwe, że się powtórzę, ale na okoliczność tego wpisu polecam jeszcze raz odcinek z Podcastu Wojenne Historie, poświęcony komandosom brytyjskim w Afryce - znajdziecie tam masę interesujących informacji, również o samej LRDG i jej pojazdach.
I jeszcze zdjęcie wraz z malowanym wcześniej jeepem, używanym przez komandosów z SAS - taka mała ustawka, żeby było ładnie. Mam jeszcze kilka pojazdów i nie zawaham się ich wkrótce pomalować i wrzucić na bloga.





10 komentarzy:
Ależ to zacnie wygląda! Brudzenie pierwsza klasa!
Ależ dziękuję pięknie. Niezmiennie mam ubaw malując te pojazdy. Jak pisałem, kilka jeszcze przede mną, więc postaram się dostarczyć miłych doznań wizualnych, he he.
Kozak! Dlaczego ma niebieskie pasy?
Dzięki Pepe. Niebieskie pasy? To specjalne camo... imituje oazę... he, he, he. A na serio, to risercz pokazał, że były podobnie malowane.
Podpytałem Eksperta: ten kolor to efekt tego, że w latach 70tych w tank muzeum użyto podobnego odcienia do pomalowania Matyldy i do dziś to pokutuje. W rzeczywistości nie używano takiego koloru do malowania pojazdów w Afryce, za to farba (zapewne zielona) płowiała w tym kierunku. Za to modelarze używają...
Mnie tam się taka interpretacja podoba i drugi chevie oraz Matylda dostaną trochę tego koloru.
Świetne malowanie i brudzenie!
Dziękować!
Super. :)
Fajnie słyszeć.
Muszę powiedzieć, że zacząłem się wahać co do tego kontrowersyjnego koloru, w sensie zaaplikowania go na kolejne pojazdy. Zobaczymy, jaka opcja wygra.
Fajnie Ci te brązy wychodzą, przyjemne dla oka modele!
Prześlij komentarz