czwartek, 12 lutego 2026

Z'akke

Wprawdzie moje modele do kompanii Z'aake'a jeszcze nie przyszły ale nie spoczywam na laurach a czekając, przyspieszam malowanie kolejnych elementów kompanii dla kolegi. Całość, po skończeniu podstawek i znaczników na których się wprawiałem, postanowiłem zacząć od postaci kapłana-maga, który dowodzi całą grupą. Jak na maga przystało, rzuca w przeciwnika kule ognia ale też rozpala w salamandrach żar, który zwiększa ich zawziętość w boju lub leczy z odniesionych ran. Jak na kapłana przystało, wspiera. Co pasuje do stylu gry armii, która jak płomyk trafiający na kupę siana, rośnie z każdą chwilą w siłę.

Model był okazją do dalszej zabawy z malowaniem ognia. Powoli dochodzę do coraz lepszych rezultatów i coraz więcej rozumiem z oglądanych w sieci filmów o malowaniu źródeł światła. Dla mnie podstawą jest właśnie rozumieć proces. Wtedy czy to czerwony płomień czy zielony, wyzwanie jest mniejsze, bo zmieniają się tylko farby, a z tych, które dobrałem do malowania płomienia na lasce maga jestem zadowolony. Chciałbym jeszcze sprawdzić malowanie fioletowego płomienia, bo wprawdzie nie jest to tak jasny kolor jak czerwony czy zielony ale może dobrze pasować do magicznego płomienia. Może będzie okazja!

Resztę modelu postanowiłem zrobić w bardziej stonowanych kolorach, żeby nie odciągać uwagi od małego feniksa i pochodni. To metoda, która sprawdza się u mnie coraz lepiej. Mianowicie nie rozkładam energii na malowanie równomiernie. Jakbym cieniował np. płaszcz tak dokładnie jak ogień, odciągnąłbym od płomienia uwagę. Dlatego płaszcz wystarczyło pomalować speedpaint za pomocą pędzla a potem aerografem przyciemnić go po tym samym speedpaint po przeciwnej do światła, stronie.

Zielone szmaty malowałem mieszając farbę na modelu na mokro, skóra to 2-3 piaskowe kolory i odrobina czerwonego olejnego wash'a przy łuskach a łuski to czerwony speedpaint i lekkie rozjaśnienie krawędzi pomarańczowym.

Całość prezentuje się tak: 





8 komentarzy:

Telamon pisze...

Diabol!

szeperd pisze...

Zawsze podziwiam, jak ktoś szlifuje warsztat. Dobra robota. Ciekawy jest ten pomysł z kosturem, przechodzącym z mosiądzu w płomienie.

MiSiO pisze...

Mosiądz wydawał się mniej pstrokaty. Złoto za mocno konkurowało by z płomieniem. Nie bez znaczenia jest też fakt, że dawni farby nie używałem.

Szlifowanie to głównie proces w głowie. Polecam zwłaszcza, że bardzo relaksuje.

szeperd pisze...

To ostatnie potwierdzam!

robson pisze...

O kurde, ale Ci to świetnie wyszło, to oświetlenie! Fajne te figurki. Ostatnio mocno oglądałem gnollich mongołów ;)

MiSiO pisze...

Kuszą mnie zwłaszcza ich pudełko do Champions.

Dzięki. Zabawa ogniem nie zawsze się źle kończy.

brodaty_brutal pisze...

Płomienie ekstra! Zwłaszcza zielony mi się bardzo podoba. Ale coś mi z laską nie gra. Chyba, że jest bardziej błyszcząca w miejscu gdzie nie ma OSLa, a tam gdzie jest wydaje się matowa.

MiSiO pisze...

Tak. To dlatego, że farby fluo są matowe a zdjęcie zrobiłem przez satynowym lakierem.

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS