niedziela, 29 kwietnia 2012

4 kompanie muszkieterów

Praca nie pozwoliła mi cieszyć się długim weekendem, trwającym od ostatniego piątku. Na szczęście, zupełnym przypadkiem, dziś odbył się turniej OiM w Poznaniu, na który pojechałem w oczekiwaniu na pracowity poniedziałek. Podczas tego turnieju sprawdzałem już kolejną, nową rozpiskę szwedzką. Przyznam, że podjazdem na oddziale wydzielonym (połączenia piechoty i niezbyt doświadczonej jazdy) gra mi się coraz lepiej. Dzisiaj w szeregach Szwedów zawitali, skończeni od ostatniej soboty, muszkieterowie. Pomalowani na kolory Närke-Värmlands, uzbrojeni w czośniki, odparli frontalne ataki szwedzkich rajtarów opancerzonych i tureckich sipahów. Ich wadą jest szybkość, ale jak tylko domaluję 2 podstawki rajtarów, będą oni uzupełniali powolnych muszkieterów. Mam podejrzenia, że 2 kompanie rajtarów- weteranów z arkebuzami sprawdzą się lepiej niż taka sama liczby dragonów. W każdym razie dzisiaj byliby większą pomocą!
Dla Inkuba:
Bardzo jestem z siebie zadowolony, bo udało mi się rozpędzić Turków, którzy złapali mnie w pułapkę. Gdyby nie czośniki, byłoby krucho.

sobota, 28 kwietnia 2012

Nagrody, plany i trzoda chlewna

Nie tak dawno temu, odbył się w Warszawie pierwszy turniej OiM na poziomie Dywizji. Była to wprawdzie hybryda gdzie 1 bitwę grało się podjazdem a dopiero drugą bitwą była Dywizja (2 na 2) ale fakt jest faktem. Tak się złożyło, że na ten sam weekend miałem zaproszenie na urodziny do stolicy, więc na turniej udało mi się załapać! Do grania przygotowaliśmy się z Dorianem (NairoD). Wypracowana rozpiska (dywizja o maksymalnej sile PS50) składała się z bardzo dużej ilość opancerzonych rajtarów, wspomaganych dragonami, nieopancerzonymi rajtarami i kilkoma działami. W podjeździe Dorian grał szwedzkim podjazdem konnym (co zwykł czynić) a ja Oddziałem Wydzielonym. Naszymi przeciwnikami w 1 rundzie byli gracze RON. Poszło nam wybornie. Dorian stracił 1 podstawkę, ja nie otrzymałem ani jednej rany i rozpędziłem na 4 wiatry, próbujących frontalnych szarż na dragonów broniących zabudowań i działa, Polaków. Jak to później skomentował mój szanowny przeciwnik: "Próbowałem głową rozbić mur". Druga bitwa była specyficzna. Trafili nam się lotni jak piasek na pustyni Tatarzy, którzy dodatkowo uznali, że nie będą wogóle walczyć. Cała bitwa ograniczyła się do ciągłego nacierania na Tatarów (2 razy tylko szczęśliwy rzut ocalił generała tatarskiego od śmierci zadanej kulą 6 funtowego działa szwedzkiego). Przeciwnik zdał też test złamania pułku i mimo zwycięstwa na wyciągnięcie ręki, skończyło się na wyniku zbliżonym do remisu (nieznaczna przegrana?). Dokładnych punktów nie pamiętam ale było blisko!
Turniej zakończyliśmy na 2 miejscu. Otrzymaliśmy sporo dukatów (cennik nagród za dukaty niedawno opublikowany został na stronie OiM). Otrzymałem również, tak długo wyczekiwanego, Chłopskiego Informatora! Mój pierwszy, i na razie najbardziej mi odpowiadający, model specjalny do gry. Modele specjalne to figurki, których nie można proxować ani kupić. Można je otrzymać za wyniki w turnieju lub wymienić na dukaty. Są w pełni oficjalni i przydają się w grze. Nie są to niszczące modele ale potrafią ułatwić życie. Uczestnicy turnieju mieli jeszcze otrzymać, i mają obiecany, kolejny model specjalny, jakim jest wiedźma (poczcie humoru autorów gry w odniesieniu do magii i czarcich mocy w OiM, skumulowała się w zasadach tej figurki) ale nie dotarły z odlewni. Czekam więc z niecierpliwością. Poniżej chciałem zaprezentować gotowego chłopskiego informatora, któremu dodałem różowawego towarzysza. Sam chłop wyglądałby samotnie na podstawce (2x2cm). Niestety model jest pojedynczy i na tak dużym zbliżeniu nie porywa. Zdecydowanie lepiej wygląda na żywo lub na miniaturze zdjecia.
W tytule wpisu jest też wzmianka planach. Dotyczą one oczywiście OiM. Po w/w turnieju, wpadłem na pomysł nowej rozpiski. Przystąpiłem więc w ostatnią sobotę do przygotowywania modeli. Oczyściłem i przygotowałem do malowania wszystkich muszkieterów dostępnych w zestawie piechoty. 4 kompanie po 2 podstawki krajowych muszkieterów. Do tego zrobiłem 4 bazy czośników (zrobiłem je ciut większe niż skala, w jakiej są ale dzięki temu wogóle je widać na podstawce! A! Zapomniałbym. szwedzką 6-funtówkę też już skończyłem. Zdjęcia mam już zgrane o obrobione, więc niedługo więcej OiM by MiSiO.
Modele, ku mojemu zaskoczeniu, udało mi się pomalować w 5 dni (na historyczne kolory Närke regemente (Närke-Värmlands regemente) – płk. Essen) ale na razie tylko zdjęcie warsztatu. Gotowy regiment wrzucę lada dzień. Co za dużo, to nie zdrowo!

sobota, 21 kwietnia 2012

Musiałem tam pójść...

... z kronikarskiego obowiązku. Nie byłem specjalnie podekscytowany, raczej umiarkowanie ciekawy. Niemniej jednak uznałem, że warto - choćby pro forma – odwiedzić  miejsce, którego pojawienie się jeszcze parę lat temu wcale nie było takie oczywiste.  Warto dodać że dawniej budziłoby to we mnie o wiele większe emocje, a dziś…

Dziś, idąc do Złotych Tarasów na otwarcie pierwszego w Polsce firmowego sklepu Games Workshop, nie miałem zbyt wygórowanych oczekiwań. Mimo, że na stronie firmy zapewniano, że Grand Opening  to będzie „fantastic day”, czułem, że nie czeka mnie tam nic specjalnego.  Nie oczekiwałem, że pokażą mi to, co w tym hobby najlepsze, zaskoczą jakimiś okolicznościowymi gadżetemi, słowem –że zrobią wrażenie i zaproszą mnie do tego wciąż ciekawego świata. A w gruncie rzeczy powinni byli to uczynić – jeśli nie dla mnie, niedzielnego , choć wciąż wiernego gracza/zbieracza, to przynajmniej dla młodych roczników, które (niezbyt tłumnie zresztą) tam się zebrały.

Całe szczęście zatem że nie jestem pod tym względem rozpuszczony –inaczej bowiem mógłbym się zawieść.

Co zobaczyłem?

U wejścia do ZT  przywitał mnie naturalnej wielkości Space Marine, obok którego na standardowym stole trwała wymiana argumentów siłowych między jego kumplami  a bandą Orków. Odebrałem również kupon na darmową figurkę (dostałem później jednego z Lothern Sea Guard, którego chyba nawet pomaluję z tej okazji).

Lokal –niewielki i o typowym  dla wspomnianego centrum wyglądzie udekorowany balonikami. Stężenie atmosfery „Wielkiego Święta”: 0,000000000000001 %

 W środku – nic nowego. Oferta i ceny powszechnie znane. Duże wrażenie zrobiły na mnie stojaki na armybooki – by wyjąć z nich książkę trzeba się było sporo namęczyć ;). Przystanąłem w zadumie koło nowej, 145-cio kolorowej palety -trochę się pozmieniało.  



  Po sklepie  krzątało się sporo łebków, z których najstarsi mieli lat najwyżej 15.  Na miejscu trwała bitwa Skavenów z Imperium, oraz pokaz malarski –naturalnie dla początkujących . Na więcej atrakcji miejsca po prostu nie było – co moim zdaniem nie wróży zbyt dobrze. 


 Zamieniłem dwa słowa z obsługą. Z tego co powiedzieli wynika jasno, że sklep służyć będzie raczej przyciąganiu nowego narybku, niż zaspokajaniu potrzeb weteranów.  Choć zastrzegali się, że o tych ostatnich nie zapomną. Kalendarz wydarzeń, które mają mieć miejsce w sklepie powstanie, jak się dowiedziałem,  w przeciągu najbliższych dwóch tygodni.  I oby były to wydarzenia ciekawe, bo nie wiem co będzie stanowiło o sile tego sklepu,  jeśli właśnie nie eventy.  A, zapomniałem spytać o mail order point… Trudno, kiedy indziej się sprawdzi.

Cóż, moment poniekąd historyczny, wrażenie –takie sobie. Kto będzie tam kupował –nie mam bladego pojęcia.  Co się tam będzie działo –czas pokaże. Plus jest taki, że po powrocie siadłem i rozpocząłem finisz kolejnej piątki chopaków.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Mortis Engine - kierowca i podwozie

Udało mi się w końcu zakończyć malowanie. Trochę mi się dłużyło i momentami nie miałem weny malarskiej. Najważniejsze jednak, że projekt został zakończony powodzeniem. Mój jedyny problem teraz to zapakowanie go i wysłanie do Finlandii w jednym kawałku. Uff, to dopiero wyzwanie. Zaciskając zęby i trzymając kciuki będę czekał na maila potwierdzającego dotarcie modeli w jednym kawałku.
W tym odcinku nowością jest Nekromanta na ambonie i rzecz jasna podstawka. ogólnie obie rzeczy dosyć proste. Nekromanta w czerni, którą w zasadzie pomalowałem szarościami wychodząc w końcu z założenia, że czerń nigdy nie jest tak naprawdę czarna. Podstawka to odrobina korka pomalowanego klasycznie w skalnych kolorach, trochę różnych trawek i ze dwa nagrobki dla urozmaicenia. To tyle przygody z silnikiem śmierci. Czas na nowe projekty bo warsztat się zakurzył.



wtorek, 17 kwietnia 2012

Mortis Engine - zielony płomień

Kolejny etap prac nad wielgachnym pojazdem skończony. Domalowałem szczegóły jak wszystkie płomienie i odblaska jaki dają na elementy wokół. Wyszło znośnie, nie jestem zbyt wprawiony w technice malowania rzucanego światła. W środku pojazdu za kratkami znajduje się pokazana w poprzednim poście kapliczka, która z resztą też bije zielonym blaskiem. Prawie w ogóle jej nie widać i trzeba się konkretnie przyglądnąć żeby ją dojrzeć. Najlepiej zaglądnąć na nią od góry. Po skończeniu tych wszystkich detali przyszło do składania poszczególnych elementów do kupy. kupa duchów w podstawie, kościany tron z kapliczką no i nie pokazane jeszcze wcześniej latające wokół banshee. Tak to wygląda w całości. Zostały dwie rzeczy do zrobienia: nekromanta, który stoi za sterami oraz oczywiście podstawka. Zabieram się do roboty.

P.S. Polecam kliknięcie zdjęcia prawym myszki i otwórz w nowym oknie

RSS FeedRSS