środa, 30 listopada 2016

Halfbreed Champion

Na warsztacie mam Warzone a ciągle wrzucam zaległe zdjęcia prac do Kings of War. Wybaczcie.

Tym razem to, co lubię najbardziej. Mało malowania, dużo punktów. Nie tyle co duży golem ale blisko. Halfbreed champion to bohater o którego powiększamy szeregi wtedy, gdy chcemy dodać armii nieco impetu. Szybki, zwinny, mało który pancerz potrafi powstrzymać jego uderzenia. Pierwszy heros o którym myślałem ale zawsze brakowało punktów. Jednak od kiegy gramy na ponad 1500, obowiązkowo będę korzystał z jego usług.

Halfbreed champion ma kilka zalet.

Po pierwsze jest szybki - 8 ruchu to może nie tyle, co niektórzy latający bohaterowie ale w generalnie niezbyt szybkiej armii krasnoludów wystarczy. Jest to Individual, czyli model bardzo zwinny, mogący wykonywać 1 zwrot i dwa piwoty w turze, co pozwala mu na szarżę w dowolnym kierunku a równocześnie trudno go trafić z dystansu, bo zapewnia modyfikator -1 do trafienia wrogim strzelcom.

Pod drugie jest wytrzymały - nie tak, jak król krasnoludzki z odpornością 6+ ale 5+ połączone z regenerację(5+) też brzmi bardzo dobrze. Jego Nerve nie jest imponujący, bo jedynie 12/14 ale dla łowcy wrogich herosów, maszyn wojennych i niszczyciela oddziałów strzeleckich - powinno wystarczyć.

Po trzecie jest silny - 6 ataków, z których każdy trafia na 3+, w połączeniu z Crushing Strength (3) i Vicious w zasadzie gwarantuje 4 zadane rany na turę nawet najtwardszym przeciwnikom. Warto dokupić mu jakiś tani przedmiot magiczny, np. przerzut jednego nieudanego ataku. Wtedy jeszcze bardziej poprawimy jego skuteczność.

Mój model to konwersja. Wprawdzie oryginalny model podoba mi się bardzo, jednak mając model halfbreed'a i kilka części z zestawu Immortal Guard, nie mogłem się powstrzymać i nie zrobić własnej wersji z korpusu gwardzisty, z młotem dowódcy, i z konnego "dołu". Model postanowiłem pomalować nieco inaczej niż regiment jazdy. Zrobiłem brązową skórę, sugerującą starszego osobnika. Weterana. Reszta typowo. Złoty pancerz, rozgrzana tarcza. Jedynie gdzie poszalałem, to na młocie. Zrobiłem lekko rozżarzony symbol runiczny, który rzuca lekką poświatę na hełm. Całość poszła szybko i sprawnie a armia powiększyła się o kolejne 160 pkt.


niedziela, 27 listopada 2016

Winter is coming

W tym wypadku jest to Valentin von Winter, dowódca armii Królewskiego Miasta Gdańska z okresu XVII wieku. Wargamer będzie wkrótce wprowadzał do sprzedaży tę miniaturę a ja miałem okazję pomalować ją wraz z innymi figurkami dywizyjnego dowództwa. Był taki moment, kiedy miałem ochotę zrobić go na Gandalfa ale na szczęście mi przeszło. Cholera, jak ja lubię malować te piętnastki w zachodnim stylu.



In that case it’s Valentin von Winter, XVII century commander of the Royal City of Danzig army. Wargamer company will release his miniature very soon and I got a chance to paint him and his division command group. For a moment I thought I will paint him in Gandalf style but fortunately I abandoned this idea. Damn, how I like to paint this Western style 15mm minis.

piątek, 25 listopada 2016

Decimators

W armii złych krasnoludów zawsze najbardziej lubiłem trzy oddziały. Kawalerię, będącą dziwną wersja centaurów, artylerię, prawdziwie okrutne maszyny oraz garłaczników. Z nie-krasnoludzkich formacji uwielbiałem orki a jeszcze bardziej orki na dzikach, których jednak kiedyś w krasnoludach nie było.

Kawaleria i golemy to były pierwsze powody dla których zacząłem armię.  Obie formacje był w zestawie startowym. Razem z gargulcami. Garłącznicy mi się nie do końca podobali ale kiedy zamówiłem 2 zestawy, nowych wzorów i starych, które udało się kupić w dobrej cenie na aukcji, zmieniłem zdanie. Zwyczajnie padłem ofiarą klasycznej pułapki słabo pomalowanych figurek na stornie producenta (wtedy były to jeszcze stary modele i stare malowanie). Teraz to jeden z moich ulubionych zestawów. Jest to hybryda plastikowych, krasnoludzkich strzelców i metalowych dodatków. Rąk z garłaczami i głów o fantastycznie wyglądających hełmach. Dzikie psy, świnie i smoki. Cudo.

Strzelców tych mam całą hordę, czyli oddział o formacie 40x8cm ale dzisiaj pokażę Wam tylko jego połowę. Regiment. Z garłacznikami mam ten problem, że nie podoba mi się budowa 2ch strzelających szeregów a musiałbym tak zbudować oddział, gdybym użył wszystkich posiadanych modeli. Nie chciałem jednak tego robić. Nie z modelami z taką bronią. Strzelanie siekańcami nad ramieniem towarzysza broni uważam za mocno niekomfortowe. Dlatego postanowiłem, przy zachowaniu legalnej ilości modeli na podstawkach, zrobić spory element sceniczny, który będzie rekompensował płytsze szeregi strzelców. Znowu dzięki pomocy Gobosa, który wyciął mi w HDF przygotowane przeze mnie rysunki frontu świątyni, zrobiłem przy użyciu kolumienek do budowy piętrowych tortów (sic!), zrujnowaną kolumnadę tympanonu jakiejś starożytnej świątyni. Między kolumnami ustawiłem w roli dowódcy zdobyczny model, który dołączony był do artylerii kupionej na aukcji. Model G-W załoganta z Earthshaker'a, którego ktoś używał w kupionym przeze mnie zestawie Death Rocket. Model ten ma inny kształt hełmu i nie bardzo pasował do załogi wyrzutni rakiet. Nadawał się jednak doskonale na kapitana, który z wysoka dowodzi strzelcami.

Budowa modeli nie wymagała nazbyt wiele pracy ale przy łączeniu, zwłaszcza starych wzorów metalowych rąk z plastikowymi korpusami, musiałem posiłkować się green stuff'em. Nowe wzory pasują bardzo dobrze.

Modele malowało się świetnie. Kolorystyka, jakiej użyłem jest mi znajoma i nie wymaga wiele czasu a efekt jest bardzo przyjemny. Najlepsze w tym modelach, poza samą bronią, są cudowne hełmy. Rogi, pyski psów i świń, smocze łby.

Na stole bitewnym oddział ten spisuje się bardzo dobrze. W armii nie mam, poza maszynami, jednostek strzeleckich o dużym zasięgu ale mam kilka, które posługują się tzw. Breath Weapons, czyli miotaczami ognia czy śrutu. Jest to broń o dużej ilości ataków, która potrafi strzelać po ruchu i do osłoniętych celów bez ujemnych modyfikatorów, więc doskonale się nadaje jako wsparcie do powolnej linii obsydianowych golemów. Jeśli pilnujemy naszych strzelców, potrafią w sposób ciągły zadawać straty wrogim oddziałom.

Przyznam, że jestem bardzo zadowolony z tego oddziału. Jak się Wam podoba?





Niespodziewany inbox - The Skavenblight Scramblers

Zaskoczliwy listopad nie odpuszcza! Z czystym sumieniem mogę stwierdzić: Nie sądziłem, że jeszcze kiedyś kupię jakieś figurki od GW. Estetyka przestała mi odpowiadać już dawno. Wszystko jest teraz za duże, przeładowane i zbyt efekciarskie. Mam wrażenie, że od kiedy projektowanie figurek całkowicie przeniosło się w świat wirtualny, straciły one duszę. Ale jednak! Skaveni dają radę i, mimo że od razu widać po wypraskach, że są z obecnej, komputerowej ery, to po zmontowaniu prezentują się, moim zdaniem, naprawdę fajnie.

Postanowiłem więc zrobić coś, czego chyba jeszcze na Zgiełku nie było: szybki inbox!

Pudełko prezentuje się całkiem elegancko. Wyłamuje się trochę z idealnego dla mnie schematu: ilustracja z przodu/zdjęcia figurek z tyłu, ale mimo to mi się podoba.


Czasy kiedy potrafiłem spędzić kilkadziesiąt minut czytając każdy fragment tekstu na pudełku regimentu Krasnoludów, a później drugie tyle kontemplować zdjęcia, już bezpowrotnie minęły.
Jednak pudełko Szczurów sprawiło mi trochę przyjemności.


Zawartość przedstawia się następująco: dwie ramki po 6  Skavenów, spory arkusz kalkomanii, instrukcja składania/podstawowy roster sprawiający że po zmontowaniu można natychmiast zawartością pudełka zagrać przeciw jednej ze znajdujących się w podstawce drużyn.


No i zostały fotki ramki z obu stron. Są HaDe więc jak ktoś ma ochotę się poprzyglądać to proszę powiększyć.


I z tego właśnie powodu nie będzie w tym miesiącu kolejnych zakupów do WZR. Ale obowiązujące 400 punktów mogę już złożyć z tego co mam, więc nie ma bólu.

Problem natomiast jest innej natury, Luba jak zobaczyła nowe figurki to zapytała: a na te jaki masz deadline malowania?

...

wtorek, 22 listopada 2016

Dzicy niewolnicy!

Dość już dawno temu postanowiłem, że muszę ograniczyć ilość równocześnie malowanych armii. Dlatego zanim ruszę pełną parą z Bauhaus'em do Warzone Resurrection, musiałem skończyć rozpoczęte oddziały, które aktualnie zalegały na biurku. Dzisiaj chciałbym pokazać Wam powiększoną kolekcję niewolników, którzy walczą w szeregach mojej armii złych krasnoludów. Tym razem kawaleria. Po rozegraniu 3ch bitew turniejowych z ich pomocą przyznać muszę, że zaskoczyli mnie pozytywnie. Są na tyle tani a równocześnie niebezpieczni, że przeciwnik zwykle ma problem czy ich atakować z powodu ich potencjalnej siły czy ignorować, z powodu ich niewielkiego znaczenia punktowego. O kim mowa? O niewolniczej, orczej kawalerii na dzikach! (kolejny powód, żeby złożyć armię do KoW - Chaos Dwarfy miały tylko pieszych niewolników).

Malowanie nie odbiega niczym od malowania pieszych niewolników. Te same kolory i technika. Jeszcze za czasów 5 edycji WFB uwielbiałem modele dzików. Odsłona Mantica podoba mi się jednak najmocniej. Bardziej nawet niż szarżujące dziki w najnowszym wydaniu G-W. W związku z tym chciałem ich figurki pomalować w sposób zadowalający i myślę, że się udało. Pierwszy model testowy zrobiłem szybko i efektownie (baza, wash, rozjaśnienie), więc bez dalszych testów na taśmę trafiła pozostałą 8ka. Kontrastowy kolor sierści, podkreślone mięśnie i zardzewiały pancerz. Dziesiąty dzik to dzik poganiacza niewolników, którym jest większy od innych i dobrze opłacany przez Panów ork. Jego dzik jest pomalowany inaczej, bo opancerzenie jest ozdobne. Czerwone. Sam ork też nosi pozłacaną zbroję. Taką jak jego panowie. Czuje się więc ważny i dzięki temu wypełnia swoją rolę z gorliwością i oddaniem.

Podstawki typowe dla tej armii. Spójność jest najważniejsza.

Zestaw ten to modele z restic'u - plastiko-żywicy, z której Mantic produkuje część swoich zestawów. Materiał trudniejszy do pracy niż plastik ale nie na tyle, żeby był to kłopot. Nadlewek na dzikach nie było wcale, lekkie niedopasowanie połówek rozwiązałem gorącą wodą. Więcej pracy miałem z jeźdźcami. Moje orki doczekały się kilku konwersji. Poganiacz ma bat, który dostałem od Gobosa (dzięki) a orki z pierwszego szeregu mają topory swoich pieszych kolegów. Tak samo jak w przypadku pieszych niewolników, chciałem uzbroić oddział w sposób niespójny. W przeróżne rodzaje broni. Tak, aby oddać ducha nieregularnej formacji, którą są te orki.

Kolejny oddział gotowy, kolejne punkty dodane do listy. Jeszcze kilka figurek i będę mógł wystawić armię na 2000-2500 punktów. Dopiero co sklejałem pierwsze golemy a tutaj już całe pudło gotowych oddziałów... Świetnie!





 

RSS FeedRSS