Tak, najwyższa pora kończyć, bo na dobre "przegrzałem koniunkturę" z Tyrionem. Może nie z samym malowaniem, ale z pisaniem o tym procesie i pokazywaniem zdjęć z każdą kolejną pomalowaną plamką. Dlatego dzisiaj przedostatnia odsłona - obiecuję, że następne zdjęcia i wpis będą zarazem ostatnimi.
A co dzisiaj? Po kolorach podstawowych wycieniowałem część pióropusza i szmatek - na razie jest to zwykła przecierka, ale na tym się oczywiście nie skończy. Poza tym całość (no prawie całość, bo klingę będę malował na samym końcu, już po przytwierdzeniu księcia do wierzchowca) dostała solidną dawkę tuszów. Myślę, że jeszcze dwa, góra trzy wieczorne posiedzenia i będę mógł pokazać efekt końcowy.


6 komentarzy:
Uff! A ja gupi już się bałem! Niebieski z fioletem, czerwienią i złotem słabo gadał. Zapomniałem, że to podkład pod biel. ;)
Czekamy na wielki finisz! :)
Jak to słabo?! :O Ja się nie mogłem doczekać takiego połączenia... Nie pamiętasz ostatniego bohatera Szeperdowego?:)
Kurde. Sprawdziłem. Nie był ostatni :D, ale tak czy inaczej chodzi mi o tego: http://zgielk.blogspot.com/2011/11/nie-martw-sie-pasar.html
Ja czekam na finiszową publikację. Póki co zapowiada się wysmienicie. Można by ewentualnie tą brązową powierzchnie podstawki czymś lekko urozmaicić jakimiś odcieniami innymi - tuszami czy coś - bo taka idealna jednolita wyszła.
Jak pisałem w kilku miejscach, 'nowy' książę będzie niemal identycznie pomalowany, jak 'stary', więc można w sumie było wywnioskować, że szary to podkład pod biel. Co do linkowanego bohatera - również nie chciałem, żeby Tyrion wyglądał jak tamten.
W zasadzie jestem na finiszu. Drobna robótka montażowa przy doklejeniu księcia do konia może jednak sprawić, że dzisiaj nie będzie finałowego wpisu.
Na zalinkowanym nie ma fioletu. Na zdjęciu w poprzednim wpisie dla mnie ewidentnie coś się gryzie. :)
Prześlij komentarz