środa, 17 lipca 2013

Kolejna sotnia…

Po tym, jak ostatnie rewelacje Gobosa zdominowały nasz blog, miałem rzucić farbami w przysłowiową cholerę. No bo jak tu przebić te jego freehandy czy minitygrysy, kiedy samemu maluje się po raz enty tę samą formację? Mowa o podstawowych dzieciach bojarskich, których to baz, wraz z dzisiejszymi, mam już dwanaście.


Generalnie nie zmagałbym się teraz z prezentowanymi wzorami, ale miałem zamiar początkiem lipca wziąć udział w chorzowskim turnieju OiM i akurat do wystawienia większego podjazdu potrzebowałem właśnie tę sotnię. Z udziału nic nie wyszło. Rozgrzebane figurki wypadało skończyć.

Malowanie w schemacie i kolorach podobne, jak dotąd. Jakość nieco słabsza. To najprawdopodobniej efekt pewnego zmęczenia tymi wzorami. Zdjęcia też bez rewelacji – nowy aparat okazuje się jednak za słaby . To właśnie te mierne zdjęcia zmotywowały mnie do wysłania starego aparatu do serwisu. Mam nadzieję, że naprawa będzie możliwa i wkrótce do mnie wróci.


Najbliższe plany to ciągle OiM, a konkretnie… dzieci bojarskie. Tym razem zamierzam jednak zabrać się za wersję z rohatynami. Podstawowych sotni mam już bowiem wystarczająco do wystawienia pierwszego poziomu pułku oraz do zapełnienia podręcznikowego podjazdu.

3 komentarzy:

Gobos pisze...

Brawa za samozaparcie. Jak zwykle miło popatrzeć, ale teraz to już do każdego wpisu o moskwie musisz wrzucać zbiorówki to będzie robiło wrażenie ;)
I chyba faktycznie czas na jakąś odmianę

robson pisze...

Popieram przedmówcę ;)

MiSiO pisze...

Maluj! Musimy coś niedługo zagrać i dobrze jakbyś miał soczysty podjazd!

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS