środa, 25 grudnia 2013

Posiadłość Szaleństwa - Maniacs

Mały (a może nie mały, chyba ze 30 figurek...) projekt, związany z zakupem gry planszowej "Posiadłość Szaleństwa". Gra fajna klimatycznie - rozgrywa sie w świecie fantazji Lovercrafta i nawiązuje mocno do "Horroru w Arkham", tym razem jest to jednak zwiedzanie pojedynczego domostwa i czających się tam potworności. Ogólnie jest to gra planszowa typu RPG - jak "Descent" albo "Warhammer Quest", gdzie jeden z graczy staje się architektem zła (czy bardziej znajomo Dungeon Masterem), a reszta graczy stara się go i jego sługi pokonać. Gra o dziwo nie wymaga dużo czasu a to dzięki mechanizmowi zegara postępu gry, który pozwala na zagranie tylko zadanej z góry ilości tur graczy i Misia Gry, po czym ustala się kto wypełnił a kto nie swoje cele. Wymaga jednak przegryzania się przez dość sporo reguł, bo ilość elementów i akcji które można wykonać jest naprawdę duża (w pamięci mam jak gracze podpalili pokój w którym miał się odbywać rytuał aby łatwiej wykańczać kultystów). Osobiście udało mi się zagrać dwa razy (oba jako Miś... swoją drogą niezła statystyka - dwa razy zagrać grę w ciągu roku od jej kupienia :P ) i o ile pierwszy był dość drętwy (miałem do dyspozycji tylko ataki maniaka, który co chwila się respawnował po zabiciu przez graczy) o tyle druga sesja z tajemniczym klasztorem i rytuałem była już bardziej ekscytująca. 

Poniżej dwóch maniaków dostępnych w grze. Malowani dość szybko, ale nie mogłem się powstrzymać aby nie spróbować im zrobić kraciastych flanelowych koszul. Nie wiem dlaczego, ale po prostu maniak z toporem i koszula flanelowa jakoś mi się kojarzą. Nie wiem czemu ;)

Podstawki są podstawkami z gry, w które wkłada się żeton figurki, pod spodem zawsze jest napisany atak specjalny - który różni się między żetonami, co dodaje grze losowości (o ile nie patrzy się na figurki gdy się je losuje...). Teoretycznie figurki powinny dlatego być identycznie pomalowane, ale ciężko coś takiego uzyskać. Dlatego malowałem po swojemu, a założyłem, że będę wyciągał figurki na nie nie patrząc (np. spod stołu). Poza tym mam wyrozumiałych graczy (chyba). 







6 komentarzy:

szeperd pisze...

Zawsze podziwiam tych, którzy mają szerokie horyzonty systemowo-figurkowo-bitewne. Sam mam wąskie. A przy okazji lubię ten wpis. Jest jak emitowanie przygód młodego czarodzieja w okularach przez znaną i wyklętą telewizję w dni normalnie kojarzone z katolickimi świętami.

robson pisze...

Tak się własnie zastanawiałem, czy ktoś się do daty przyczepi. Przynajmniej nie zrobiłem tego w wigilię :D Jutro będą zombie, bardziej neutralne :P

Seba pisze...

Nie mogę się doczekać, fajowska sprawa;)

Gobos pisze...

Koszula flanelowa rzondzi :D

MiSiO pisze...

Gość wygląda jak z komiksu XIII. Klimat (kreska) świetna!

brodaty_brutal pisze...

Strasznie fajnie groteskowi! :) Malowanie super pasuje do klimatu! I te koszule! :)

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS