Konni dragoni spod Doman – cóż mogę powiedzieć? Po prostu wsiedli na wierzchowce i oto są gotowi do szybkich manewrów na polu bitwy. Mając gotowych dragonów w wersji pieszej odpada przynajmniej dylemat, jakich kolorów użyć dla wersji konnej. Wystarczy bowiem użyć funkcji ‘kopipejst’. W przypadku trzech podstawek postarałem się nawet na identyczne odwzorowanie układu piechurów.
Today I’m posting Commonwealth mounted dragoons from Domany 1655. What can I say? These are foot fellows but equipped with horses. When you have the latter painted job with horse version is quite easy in terms of color choice – just copy&paste.
W jednym z ostatnich komentarzy padło stwierdzenie, że moje malowanie jest takie „trochę brudne”. Zgadzam się z tym spostrzeżeniem i myślę, że konni dragoni z powodzeniem wpisali się w tę kategorię jakości malowania. In one of recently published comments I found a statement that my painting style of these historical miniatures is a ‘bit dirty’. I agree with this opinion and I believe the mounted dragoons fell well under this category.
Oczywiście musiałem przemycić tu małe urozmaicenie. Skoro mowa o dragonach, nie mogło zabraknąć wśród nich pułkownika Wołodyjowskiego. Tym oto sposobem jego miniatura trafiła na jedną z konnych podstawek. No i mamy to: na ten moment „Projekt Domany” w skali 15mm jest ukończony, mniej więcej, w 78%. Teraz przede mną kilka ikonicznych figurek do pomalowania. And I could not resist and applied some extra flavor to this unit by adding special miniature of colonel Wołodyjowski to be dragoons commander. So that’s it: “Domany Project” is ready at approximately 78% and now I need to look to next steps which are going to be focused around painting some well know, iconic units. Miniatures come from Wargamer, 15mm scale, By Fire and Sword system.





8 komentarzy:
Jak zawsze PIĘKNE!
Podziwiam Cię, ja bym chyba nie potrafił tak dzióbdziać ;)
Ciekawi.
Gdybyś był zainteresowany Napoleonką to w Krakowie rozwija się scena Black Powderowa. Jakby co pisz - podeślę namiary na członków.
Do tych "brudnych" dodam że wyglądają niezwykle realistycznie :)
No pięknie o na bogato. Zdjęcia też wyszły nadspodziewanie ostre jak brzytwa. Świetne!
Dziękuję za komentarze Panowie, jak zawsze motywują do dalszych prac.
Z dragonami konnymi mam zwykle jeden problem, jak ich maluję: wskaźnik nakładu pracy do ich czasu przebywania na stole, czyli np. 3 dni do połowy 1szej rundy ;)
@Telamon: napoleonka u mnie to tylko temat malowania, granie to już za duży wyczyn. Niemniej dzięki za info.
Co do dragonów to właśnie rozważam sensowność podjazdów opartych na 10 podstawkach ludu ognistego :)
I jak widzę nadal wybierasz do gry bardzo trudne rozpiski
Ja tylko maluję... ;) Choć przyznam, że miałem kiedyś chrapkę, żeby złożyć go dla siebie.
Prześlij komentarz