Po drugie, konne modele (lub ich odpowiedniki!) zajmują zawsze bardzo dużo czasu i nie czuje się, że robota idzie naprzód. Po trzecie zaś, problemem były maści koni. Nawet mając ściągawkę z umaszczenia, wyzwaniem było wymyślenie 8 niepowtarzających się kolorów mając do wyboru moją, mocno ograniczoną paletę.
Przy pracy nad drugą czwórką postanowiłem też urozmaicić tarcze, bo kalkomania którą dysponowałem przeznaczona była tylko do większych tarcz a dodatkowo była mocno monotonna. Dlatego dla okutych tarcz wykorzystałem kalkomanie hoplitów. Te były jednak za duże i musiałem docinać wybrane wzory tak, żeby pasowały.
Poza umaszczeniem końskim, cała reszta to powtarzające się kolory i techniki. Podstawki również niewiele się różnią od pierwszych czterech. Od kolegi dostałem kilka rozwalonych szkieletów, które od razu dodałem na podstawki. Dla urozmaicenia. Kierując się zasadą, że im baza większa, tym ma więcej detali. Jest więc poległy wojownik, jest i grecki hełm. Całość dobrze pasuje do pozostałych fragmentów szkieletów na innych bazach.
Na końcu posta wrzucam zdjęcie rodzinne kawalerii. I czekam na kawalerię Szeperda i Wercyngetoryksa!











5 komentarzy:
Są super!
Moja grecka jazda jeszcze nie wycięta z ramek ale zabrałem się za malowanie rzymskiej. Muszę uciec spod Szeperdowego topora ;)
Tarcze robia wielka robotę, ale z reszta tez sie ostro nastarales. Widać że siedzi ci ta armia na sercu.
Mistrzostwo Świata! Muszę się bardziej postarać, przy mojej drugiej dwójce, żeby choć trochę otrzeć się o taką kosmiczną jakość.
@Pepe, właśnie wyjeżdżam na urlop, topór zawieszony....
Dzięki! Mówiąc szczerze, na zdjęciach nie widać części detali. Z winy fotografa.
@Robson, tak. Starałem się ale to dlatego, że to mały projekt i można się przyłożyć a równocześnie widzieć realny koniec prac.
Tak. Tarcze robią robotę. Te ręcznie malowane i kalkomanie, które przyozdobiłem śladami cięć.
Wow! No pięknie, czyli niebawem finisz u wszystkich? Poza mną :P
Prześlij komentarz