Zabawa w kontrasty i demonstracja jak to się prezentuje. Na modele zostały nałożone tylko podstawowe barwy farb z serii contrast. Jest to sposób żeby szybko pomalować figurki, które spokojnie mogą już służyć nam do gry. Pomalowanie takich sześciu ogrów zajęło mi koło 3 raczej krótkich wieczorów. Można powiedzieć pomalowanie starannie takiego setu z dosyć obfitym detalem to taka dniówka pracy. Ja jakoś super nie przykładałem się przy nakładaniu tej warstwy bo wiedziałem że będę kontynuował cieniowanie/rozjaśnianie z przybrudzaniem. Natomiast jeśli to ma być jedyna warstwa i na tym kończymy malowanie to trzeba to jednak zrobić bardziej starannie. Nie wszędzie i nie wszystkie kolory contrastów dobrze się zachowują. Jeśli mamy większe gładkie powierzchnie z delikatnymi przejściami to często cień układa się nie tam gdzie trzeba, widać to na skórze. Z czerwonym na zbrojach też bywało różnie. Natomiast najbardziej mi się podoba efekt niebieskiej szybki. Jest to samoczynne cieniowanie po jednej warstwie koloru.
A teraz jakich użyłem contrastów:
Skóra - Guilliman Flesh
Zbroja i osprzęt - Blood Angels Red, Black Templar
Spodnie - Militarum Green
Elementy skórzane - Snakebite Leather, Wyldwood
"Obroża" - Skeleton Horde
Elementy podstawki - Iyanden Yellow
Szkiełko - Talassar Blue
Dym - Apothecary White, Basilicanum Grey, Black Templar
Oprócz tego użyłem zwykłych farb - czarny i natural steel z serii Vallejo.
Wkrótce kolejna ostateczna faza.


9 komentarzy:
No cóż, wyciągasz z tych farb wszystko, co należy. W zasadzie można by poprzestać na taj fazie, bo figurki prezentują wysoki poziom TT.
Z ciekawości - gdzie poszedł czarny na zbroje?
Bardzo fajni, choć same farby nie oferują
nić poza podkład+wash.
Niebieski wizjer świetny.
Czarny bardziej na osprzęcie jest, akurat głównie z tyłu modeli :) ale na butach jest na przykład. Trochę uprościłem to zestawienie ;) Zgadza się, można to już zostawić i grać. Dlatego to świetna sprawa na mega szybkie proste malowanie :)
Z tym washem to tak, choć nie do końca. Często rzeczywiście tak to wygląda, ale są farby, które mają w finalnym wyglądzie specyficzny efekt, jak właśnie ten niebieski czy czarny. Choć generalnie taka jest idea że to samocieniująca się farba i kładziesz to za jednym zamachem. Czasem wychodzi to lepiej czasem gorzej. Na razie się tym bawię i sprawdzam.
Dzięki za komentarze
Jasna sprawa, dzięki za wyjaśnienie. Choć na początku byłem sceptyczny, znalazłem dla kontrastów zastosowanie i jestem z tych farb bardzo zadowolony, najczęściej łącząc ich użycie z tradycyjną metodą.
Niebieski wizjer świetny.
Wiem jak to jest. Dlatego używam ich jako wash. Zwłaszcza czarny dobrze się spisuje jak go rozcieńczyć. Ale problemem jest fakt, że każda farba ma inną gęstość, wymaga nakładania innej grubości a i tak większość trzeba poprawiać, żeby nie było efektu jaki pamiętam z bolesnych początków malowania. Czyli źle położonego inka.
Super to wyszło, no i jak piszesz bardzo szybko. Widać od razu, że to kontrasty, ale w rękach zawodowca dają radę;) Czad! :D
Kurcze, rzeczywiście dobrze to wyszło. Jestem pod wrażeniem.
E tam zawodowca, ten efekt na rękę każdego :) Kolejny etap to będzie ciut więcej, ale nie planuję tu poziomu high :D
Dzięki za komentarze
Kontrasty to tak bardzo nie moja bajka, że mam problem z oceną tych - świetnie wyglądających w gruncie rzeczy - modeli. Nic im nie brakuje i wielu, bardzo wielu chciałoby mieć taki TT na swoim stole ;) Ale jednak finisz, który kontrasty zostawiają...hmmm, nie dla mnie.
Prześlij komentarz