Co to znaczy? - zapytacie. Już wyjaśniam: przebierając sterty plastiku lub metalu złapałem się za głowę! Jest tego tyle, że trzeba zmienić podejście i zacząć działać z głową i pomysłem w myśl zasady: minimum wysiłku, maksimum efektów.
Z takimi założeniami zabrałem się za 10 Lootasów, którzy są bohaterami dzisiejszego wpisu. Miało być tak: szybko, prosto, tu i ówdzie mniejsza dbałość o szczegóły i efekt nie odbiegający poziomem od poprzednich dokonań. A jak było? Skóra, gacie i buty chłopaków zostały zrobione tymi kolorami co zazwyczaj - zmieniło się natomiast narzędzie - był to duży i gruby pędzel przywodzący na myśl stary citadelowski tank brush. Użyłem jeszcze Retarder Medium Vallejo i w ten sposób, mieszając kolory bezpośrednio na modelu, uporałem się ze wspomnianymi elementami.
Później niestety wróciły stare nawyki - żółte blachy, broń, podstawki zrobione zostały tak jak zwykle. Idea speedpaintingu zatem padła 😏 Nie wytrzymałem też i pierwszych pięciu, których malowałem kilka lat temu, przesadziłem na nowe podstawki 32 mm. Różnica w odbiorze jest, jak zauważyłem, spora. Na zdjęciu zajęli miejsca w ostatnim rzędzie.
Co by nie powiedzieć jestem zadowolony - w końcu leżeli w warsztacie tylko miesiąc 😁


5 komentarzy:
Świetnie zrobieni, brawo. Ale szkoda, że tylko jedno zdjęcie dałeś.
Dzięki :) Może jeszcze paru pojedyńczo dodam...
Orkom speed painting pasuje. Cała ich technologia to speed painting a uroku odmówić się jej nie da. Świetna robota.
Jak to mówi mój kolega, najważniejsze jest równe tempo.
Wyborni! :)
Chopaków nigdy dość! W kupie to już musi być niezła siła!
Prześlij komentarz