czwartek, 2 października 2008

Kryzys

Może to kryzys. Chyba tak. To musi być to. Niewątpliwie. Całość wygląda niepokojąco. Patrząc wstecz, odbiło się to kiedyś gromką czkawką na całym świecie. I co dalej? Dokąd to zmierza? Będzie gorzej, tak samo, lepiej? Co tu robić? Wróżyć z fusów? Oglądać najświeższe doniesienia? W tym całym zamęcie pomyślałem przez moment o własnych finansach, po czym stwierdziłem, że nie będę się martwił na zapas i oddałem się jakiemuś, nic nieznaczącemu zajęciu. Chociaż przepraszam – przy okazji tych finansów rzuciłem okiem na kupione kiedyś modele i, zmobilizowany nieco krachem na Wall Street, postanowiłem zrobić z nich inny użytek, niż obciążenie półek. W oczach na moment pojawiły się ‘zainwestowane’ złotówki, sumienie (albo chciwość) lekko puknęło mnie w czoło i proszę – wziąłem się do roboty.
Efektem jest lwi rydwan do HE – jedna z dwóch nowości GW z ubiegłego roku, związana z reedycją zasad (drugą nowość też mam – smoka). Całość, jak widać, z plastiku – sporo usuwania nadlewek, jak zwykle mała gimnastyka przy zachowaniu symetrii, czy po prostu złożeniu całości do kupy. Niemniej model porządnie wykonany i efekciarski. O ile mnie chęci nie opuszczą, będę się wkrótce eksploatował nad tym wózkiem z pędzlem i farbami. Bez szaleństw, do poziomu ‘table top” w zupełności wystarczy. Byle nie straszył na bitewnym stole. Na jakim stole? W WFB grałem ostatni raz rok temu! Ale na szczęście jutro zamierzam temu zaradzić. Ponadto dotarły do mnie słuchy, że jeden z moich największych przeciwników bitewnych wraca na stare śmieci. Ho, ho, kto wie, może wkrótce skrzyżujemy miarki i kości? Tymczasem jeszcze poszperam w modelach - jest tam parę rarytasów, których raczej nie spieniężę. No i naszła mnie ochota na zmianę galerii HE na stronie - zdjęcia, które tam się znajdują, mają chyba ze sto lat, więc planuję mały uplift.
Na marginesie to ciekawe – ostatnio sporo przycinam i piłuję. Przygotowałem całą szkocką armię do DBA tak, że nic, tylko malować. I nawet nie specjalne się denerwowałem na to zajęcie. Czyżby hobbystyczny kryzys mijał?

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS