niedziela, 5 października 2008

Od Gorma do Svena

III/40c Leidang

Kampania „Opus Europa” dobiegła końca. Pył bitewny dawno już opadł, zaś duńscy woje wrócili tam skąd przyszli…czyli do szuflady. Do dobrego Zgiełkowego obyczaju należy opisanie swojej armii w przededniu kampanii, jednak przytłoczony obowiązkami wynikającymi z letniej sesji nie miałem czasu, by zabrać się za to jak należy. W rzeczonej kampanii przypadła mi (ku mojej radości zresztą) armia Danii, której dzieje w czasach wikingów przedstawiają się nader interesująco… Po namyśle jednak należy stwierdzić, że dzieje całej Europy, nie tylko Danii w tym okresie tworzą bardzo intrygującą i stale zmieniającą się mozaikę. Opis armii wypadałoby zacząć od krótkiego rysu sytuacji politycznej w wiekach X i XI, bo takie ramy przyjęliśmy dla naszych zmagań.

W tym okresie terytorium duńskie obejmowało nie tylko Półwysep Jutlandzki oraz wyspy takie jak Fionia, Zelandia i Bornholm, lecz także Skanię, Halland i Blekinge, czyli południowe wybrzeże Szwecji, do której te tereny należą dopiero od XVII w. Dania w czasach wikingów była aktywna z jednej strony we Fryzji (tam łupem wikingów padnie w 845 r. Hamburg) i na południowych wybrzeżach Bałtyku, z drugiej zaś na zachodzie: w Anglii, gdzie w 878 r. duńscy wikingowie utworzą kolonię Danelaw, czy w Królestwie Francji, gdzie w r.911  wikiński watażka Rolfr otrzyma z rąk Karola Prostego ziemie, które dadzą początek księstwu Normandii. Aktywna przede wszystkim na zachodzie, Dania była jednak obiektem nacisku z południa, a to za sprawą państwa wschodnio frankijskiego.

Pierwsza połowa X w. w Danii, to czasy króla Gorma Starego. Władca ten po dojściu do władzy pod koniec IX w. zjednoczył Danię, podporządkowując sobie całe państwo i usuwając pozostałych pretendentów, którzy jak niepyszni musieli udać się na viking do Anglii, Irlandii, na Orkady czy wreszcie do zachodniej Frankonii (by tam w latach 885-886 doszczętnie złupić Paryż). Gorm, choć do końca życia ( a zmarł zapewne ok. r. 958 ) pozostał zatwardziałym poganinem, dawał przyzwolenie na działalność misjonarzy chrześcijańskich. Nie jest wykluczone, że Gorm ochrzcił się pod przymusem ok. roku 931. Jak do tego doszło? Otóż według niektórych autorów, mógł to być efekt wyprawy niemieckiego króla Henryka Ptasznika (876-936) przeciwko połączonym siłom Duńczyków i Obodrytów (nawiasem mówiąc nieobecnych na „ Opus Europie” –a wielka szkoda). Henryk zwyciężył, przyłączając tym samym Szlezwik do Niemiec, i zawierając układ, na mocy którego pokonani władcy Danii i Obodrska musieli przyjąć chrzest. Gorm zapewne niewiele się tym faktem przejął i dalej skrycie oddawał cześć Odynowi i Thorowi. Będąc jednak władcą pragmatycznym dopuszczał obecność chrześcijan w kraju. Jednakże to dopiero jego syn Harald Gormson, później zwany Sinozębym, przyjmując chrzest w 965 r. nawróci (przynajmniej oficjalnie) Danię na chrześcijaństwo. Bez specjalnej skromności wspomni o tym w inskrypcji na kamieniu runicznym z Jelling.

Harald w trakcie swego panowania pozostawał w przyjaznych stosunkach z Rzeszą Niemiecką i Obodrzycami, z którym to plemieniem Dania wielokrotnie, jeszcze na długo przed rządami Gorma, zawierała sojusze. Dowodem na nową jakość stosunków z Niemcami niech będzie fakt, że sam Otton I zaszczycił wielce Haralda, zostając ojcem chrzestnym jego syna Swena. Jakkolwiek nie miejsce i nie czas, by wnikać zbytnio w szczegóły, należy zaznaczyć, że owo zbliżenie z Niemcami zupełnie odmieniło układ sił nad Łabą. Cesarstwo zyskało bowiem sojusznika, który w dodatku nie wtrącał się specjalnie w późniejsze powstańcze zrywy coraz słabszego Połabia. Epilog rządów Sinozębego upłynął pod znakiem przewrotu, który rozpętał… jego własny syn Sven, zwany Widłobrodym. Ów chrześniak Ottona I, był ponoć wyjątkowym gwałtownikiem, w dodatku nastawionym antychrześcijańsko, co zresztą ułatwiło mu dojście do władzy, bo była w Danii silna grupa niezadowolonych z nowej religii, krewkich wojowników. Szczegóły całej awantury nie są dobrze znane, wiadomo jedynie, że rzecz działa się w roku 986, oraz, że Harald w efekcie zmuszony był opuścić Danię. Schronił się w Jomsborgu, a więc prawdopodobnie gdzieś na wyspie Wolin. Tymczasem Sven zasiadł na tronie, i choć miłością do chrześcijan nie pałał, bynajmniej nie zamierzał rezygnować z nowej religii, bowiem jak żadna inna legitymizowała ona władzę królewską. Będąc prawdziwym wikingiem, Sven wziął się natomiast ostro za wybrzeża niemieckie, łupiąc je bez litości. Dostało mu się za to od Thietmara, który na kartach swej słynnej kroniki nawymyślał mu od „psów niewiernych” i „jaszczurczych pomiotów”. Na Niemcach jednak się nie skończyło. Sven, wykorzystując doskonałe zaplecze militarne Danii, atakował również Anglię i Francję. Na Anglii postanowił zbić majątek w prosty sposób: otóż powziął zamiar, że będzie się tam pojawiał jak najczęściej, i pod groźbą najazdu ściągał haracz –tzw. danegeld.

Sven zakończył żywot w roku 1014, realizując właśnie jeden ze swoich planów w względem Anglii. Zgromadzeni wokół niego wikingowie obrali królem jego syna Kanuta, doszło więc do sytuacji, w której Anglia miała dwóch królów: Edmunda Żelaznobokiego i ze strony panoszących się wikingów –Kanuta. Gdy jednak Edmund zmarł, wszyscy zgodnie uznali Kanuta władcą. Panował więc on nad Anglią, Danią, a pod koniec życia także nad Norwegią, gdzie przy jego wsparciu zdetronizowano i zabito króla Olafa Haraldssona. Wraz ze śmiercią Kanuta w 1036 r. całe „imperium Morza Północnego” poszło w rozsypkę, niedługo potem Dania musiała uznać królem młodego władcę Norwegii –Magnusa. Umarł on w roku 1046, kładąc przy tym kres norweskim roszczeniom do tronu duńskiego. W 1047 r. rządy objął Sven syn siostry Kanuta, zwany po matce Estridssonem. Sven w swej polityce koncentrował się głównie na stosunkach z Niemcami i Wenedami. Podejmował też starania, by uniezależnić Danię, także na płaszczyźnie władzy kościelnej, bowiem w tej materii kraj podlegał władzy diecezji hambursko –bremeńskiej. Sven zaś dążył do ustanowienia archidiecezji na obszarze Danii, i jednocześnie chciał, by biskup nią zarządzający był metropolitą całej północy. I byłby dopiął swego, gdyby nie przyszło mu zejść z tego świata w 1074 roku. Trzydzieści lat później pierwszy Duńczyk konsekrowany został na arcybiskupa. I na tym symbolicznym zdarzeniu, kończymy ten krótki rys, by rzucić okiem na rozpiskę  III/40c. Zaznaczam, że porównanie elementów z ich historycznymi odpowiednikami jest subiektywne, a co za tym idzie, nie ma statusu „jedynego słusznego” 

Leidang

Leidang (w Danii znany jako lethang) był czymś na kształt narodowej organizacji wojskowej. Ściślej, był to system poboru statków, ludzi, uzbrojenia i żywności, dokonywanym przez najwyższego dowódcę wojskowego – króla. Ilość pobieranego sprzętu i ludzi była proporcjonalna do wielkości okręgu, w którym dokonywano poboru. System ten, jak się uważa, zaczął regularnie funkcjonować ok. X wieku, choć nie do końca wiadomo, kiedy się narodził. Leidang miał charakter ściśle morski, o czym świadczy fakt, że o ludziach, którzy brali w nim udział mówiono, że szli at róa leidang – wiosłować leidang. Dowodów na morskie konotacje leidangu jest jeszcze kilka, ale wydaje mi się, że opisując tylko armię, nie zaś całą strukturę organizacyjną, można je sobie darować. Ważne jest by odróżnić tą armię od armii wikingów (np. III/40b), która mimo, że ma niemal identyczny skład, reprezentuje coś zupełnie innego. Co wobec tego otrzymujemy, biorąc do ręki armię III/40c LEIDANG 790-1070AD? Otóż moim zdaniem mamy wówczas do czynienia z typowym, występującym w podobnej formie w całej Skandynawii pospolitym ruszeniem. Z tym, że przynajmniej  Norwegii, istniała zasada, że wszystkich mężczyzn zdolnych do noszenia broni można było powołać tylko w razie najazdu zewnętrznego, zaś w wypadku agresji na inne państwo, tylko połowę. Widać więc, że leidang ma charakter przedsięwzięcia państwowego, w przeciwieństwie do zbójeckiego wypadu na wiking, który często był po prostu inicjatywą prywatną. Oczywiście należy pamiętać, że takie „prywatne” eskapady często odbywały się z inspiracji króla, zachęcającego swoich jarlów do zbójeckich wyczynów. Prawdę powiedziawszy granica między napadem prywatnym a państwowym była często bardzo cienka, a już na pewno różnica nie miała najmniejszego znaczenia dla tych, którzy musieli posmakować wikińskiego topora.

Armia

W skład rozpiski wchodzą takie elementy, jak Bd, Ax, Ps, Bw, Wb oraz Hd.



Ax ,Ps, i Bw –boendr ( l. poj. bondi), czyli wolni rolnicy, tworzący trzon społeczeństw skandynawskich, a co za tym idzie kręgosłup sił zbrojnych. Wszyscy mogli uczestniczyć i wypowiadać się na zgromadzeniu ludowym, czyli thingu, oraz nosić broń. Choć równi wobec prawa, byli jednak wewnętrznie zróżnicowani ze względów majątkowych. Wymienione elementy  to przeciętnie uzbrojeni i (w wypadku Ax i Ps) walczący w luźniejszej formacji boendr, wyposażeni zwykle w tarczę oraz włócznie lub topór. Do tego zapewne hełm i przeszywanica lub jej odpowiednik. W przypadku Bw rzecz jasna, dodać trzeba także łuk.

Bd – bardzo zamożni dobrze uzbrojeni boendr, lub wręcz hird, czyli drużyna. Kolczugi, hełmy, topory (w tym dwuręczne duńskie), miecze i tarcze. Walczą osłaniając siebie i dowódcę ścianą tarcz (skjaldborg). Hird był doborowym kontyngentem wojów, będących na utrzymaniu króla lub jarla. Nazwa wzięła się od anglosaskiego słowa hired, oznaczającego „rodzinę domowników”. Hirdmenn byli więc świadomymi własnej elitarności doskonale uzbrojonymi wyszkolonymi wojownikami. By podkreślić szczególny związek królem, lub jarlem, któremu służyli, mówiło się na nich huskarlar, czyli „domowi karlowie (chłopi)”. Władca musiał o nich dbać i okazywać im względy, byli wszak jego „domownikami”, z którymi łączyła go niespotykana nigdzie indziej więź. O szczególnym statusie hirdu świadczył fakt iż posiadali oni własny, bardzo restrykcyjny zbiór zasad postępowania, w Norwegii zwany Hirdskra. Zbiór taki ściśle regulował niemal wszystkie aspekty życia tych ludzi. Mieli też własnych, wewnętrznych urzędników. Ponadto –rzecz ciekawa –prowadzili oni coś w rodzaju przytułku dla swoich starych, lub chorych towarzyszy broni. Termin huskarlar przeszczepiony został na grunt anglosaski za czasów wspomnianego już Kanuta Wielkiego. I to również wówczas przyjął się w Anglii zwyczaj utrzymywania drużyny housecarls. To właśnie oni, stojąc u boku Harolda Godwina pod Hastings, sprawili Normańskiej jeździe krwawą łaźnię swoimi dwuręcznymi toporami.



Wb –berserkir, czyli berserkerzy. Berserkr, znaczy „niedźwiedzia koszula” podobnie brzmi to zresztą w dzisiejszym angielskim – bear shirt. Być może odziewali się w skóry tych zwierząt, lub traktowali je jako zwierzęta totemiczne. Wpadali oni w szał, który czynił ich odpornymi na ból i dawał ponadprzeciętną siłę. Mówi się, że szli do walki wyjąc jak wilki i gryząc brzegi tarcz. Nie wiadomo, w jaki sposób doprowadzali się do takiego stanu – w grę wchodzi alkohol, lub inne substancje psychoaktywne. Z jednej strony ceniono ich, z drugiej się obawiano. Na Islandii, tamtejsze prawa z czasów chrześcijańskich przewidywały karę częściowego wyjęcia spod prawa za wprowadzenie się w berserkgangr, czyli szał.



Hd –najubożsi boendr, lub wręcz niewolnicy – thrallowie. Zasady leidangu dopuszczały powołanie niewolnych pod broń tylko w razie wyższej konieczności. Uważano ich za przedmioty – jeżeli któregoś z nich zraniono lub pobito, sprawca miał obowiązek zapłacić odszkodowanie właścicielowi. Niewolnicy znajdowali się w stanie całkowitego niebytu prawnego. Pewne wyjątki występowały np. na Islandii niewolnik miał prawo zemścić się na  kochanku swej żony, lub uwodzicielu córki, jeśli oboje przyłapał in flagranti.

Jan Mielczarski

Przypisy:

[1]  Znacznie łatwiej odpowiedzieć na pytanie „czym był Jomsborg?” niż „gdzie był Jomsborg?”. To w każdym razie jest „temat –rzeka” więc nie będę go tutaj rozwijał.
[2]  Wenedowie to określenie, pod które podpadali zarówno Słowianie Połabscy, jak i Łużyczanie.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS