Przy okazji ostatniej wizyty u Gobosa nieco się edukowaliśmy w temacie malowania miniatur. Nie mogłem się również po raz kolejny oprzeć urokowi imperialnych bohaterów, których od czasu do czasu (i całkiem namiętnie) dla niego maluję. No i Gobos oczywiście pozwolił mi wybrać kolejnego delikwenta, którego będę mógł kulturalnie spaprać.
Ta wspomniana edukacja, jak i wrażenie, jakie wywiera na mnie wzór wybranej figury sprawiły, że zabrałem się dość szybko za pracę - to raz. Dwa – chciałem zobaczyć, czy potrafię jeszcze malować bez użycia washy. Stąd skóra końska przygotowana jest bez użycia tychże wynalazków.
Gobos prosił mnie zasadzie tylko o jedno – aby ten bohater był zbliżony w kolorystyce do oddziału, z jakiego się wywodzi. Dlatego postarałem się pewne detale za nim powtórzyć. Dodałem jednak sporo czerwonego – po prostu nie mogłem się powstrzymać. No i mam zamiar w przypadku bohatera połączyć podobne kolory, żeby całość ze sobą współgrała. Mam nadzieję, że Gobos będzie zadowolony.
Skąd tytuł wpisu? No więc postanowiłem nieco zaszaleć i namalować symbol białego wilka na końskiej zbroi. Oj, kiepski jestem we freehandach! Kiedy zapytałem żony, co jej przypominają symbole po obu stronach usłyszałem kolejno – orzeł i koń. Nie mam więcej pytań. Przydałaby się kalkomania…
15 milimetrowe koniki dołączyłem głównie po to, żeby mnie kłuły w oczy również z bloga. Czemu? Bo zamarudziłem z ostatnią podstawką moskiewskiej jazdy i zamiast skończyć zawartość pudełka, kiedy miałem spory rozpęd, to jakoś teraz brakuje mi oddechu na te kilka ostatnich metrów. Niemniej chorążego mam już gotowego… ale, ale, to już temat na inną notkę.



5 komentarzy:
No to będzie piękna maszyna. Początek świetny, czekam na finał. Te dwa pieski też fajne ;D
Kończ Waść!
:)
jaaaasne, a mnie podpuszczasz, że nie znasz się na malowaniu!
Nie podpuszczam, tylko staram się powiedzieć, że jest różnica między malowaniem a kolorowaniem.
Źle zadajesz pytania... Powinno brzmieć: "Co przypominają Ci symbole na tej figurce i dlaczego wilka?" ;)
Prześlij komentarz