niedziela, 28 października 2012

Druga rota rajtarów

Dodatkowa godzina w związku ze zmianą czasu spożytkowana na malowanie! Chociaż zdecydowanie wydarzeniem dnia były odwiedziny Celi, Gobosa i Fleka. Krótkie, ale treściwe. No i mam nadzieję, że wkrótce zajrzą na dłużej.

Wracając do malowania, dzisiaj dokończyłem dwie podstawki moich moskiewskich rajtarów, tym samym kompletując drugą rotę tej formacji. Jeszcze dwa takie ‘prostokąty’ i będę mógł zaprezentować podstawę podjazdu wojewody Chowańskiego, co oznacza, że będę mógł również postawić pierwsze kroki w graniu. No, to się jeszcze zobaczy!


Prezentowana rota różni się dość znacznie od poprzedniej, gdzie zastosowałem identyczne kolory w przypadku konnych. Tutaj mamy już kilka kolorów, co, być może, jest bardziej bliskie historycznym realiom. Jednak jeszcze większym urozmaiceniem są same figury – jak widać, na każdej z podstawek występuje po jednej figurze szwedzkiego rajtara. I to, jak czytałem, jest historycznie bardzo… historyczne.

Przy tej okazji kilka słów na temat jakości figur. Nie znam się zbyt dobrze, ale mam wrażenie, że Szwedzi są odlani z twardszego metalu, niż moskiewscy wojacy. To raz. Dwa – są o niebo lepiej odlani. Malując ostatnio szwedzkiego dowódcę sądziłem, że może tak dokładne odlewy zarezerwowane są dla pojedynczych figur. Tymczasem rajtarzy od MiSiA prezentują się wzorem i jakością o kilka klas lepiej od modeli do Carstwa. Zastanawiam się, z czego to może wynikać. Nie muszę dodawać, że rzeczonych Szwedów maluje się o wiele wdzięczniej niż rzeczonych Moskwicinów.


Jeszcze dwa słowa o kolorach rajtarów zza morza, zaciągniętych na carską służbę. O ile jeden dostał dość klasyczne (?) kolory – mam na myśli jasne, żółte odcienie, o tyle drugiemu zmajstrowałem czarny kaftan i wiśniowe buty. Zapewne to echa prozy Sienkiewicza, która, jak też już ostatnio pisałem, towarzyszy mi niezmiernie od kilku dobrych tygodni.


No to teraz trzeba zebrać siły na trzecią rotę, w której na malowanie czekają już tylko jeźdźcy. W międzyczasie oczyściłem już i zapodkładowałem wszystkie dziewięć koni do pracy konkursowej, podobnie jak trzech jeźdźców. Jak widać, na razie ‘mam gaz’.

2 komentarzy:

MiSiO pisze...

Soczyści. Naprawdę świetnie wyszło połączenie zachodnich i wschodnich rajtarów. Z tego co widać po Twoich modelach, wcale z rzeźbą Moskwicinów nie jest tak źle. No i tempo godne podziwu!

brodaty_brutal pisze...

Ogień! Też chciałbym mieć twą łatwość malowania! :)

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS