Niby obiecywałem sobie, że nie będę wrzucał na blog żadnych ‘wipów’ ale to jakaś głupia obietnica była. Dlatego dzisiaj mały wgląd w to, co właśnie się materializuje na warsztacie – czyli kolejne dwie roty rajtarów moskiewskich. Maluję seryjnie – właśnie skończyłem dwunastkę koni na czterech podstawkach.
Dzięki uprzejmości MiSiA moskiewscy jeźdźcy będą wymieszani ze szwedzkimi – dokonaliśmy bowiem małej wymiany figur. O tym jednak napiszę więcej, kiedy rajtarzy dostaną swoje kolory. Zobaczymy, jak mi to pójdzie. Jeśli szybko, to listopadowe granie szkoleniowe zrobi się coraz bardziej realne.
Nadal kręcę się mocno w klimatach XVII wieku. Właśnie skończyłem drugi tom ‘Potopu’ i naszła mnie okrutna ochota na podjazd litewski (to jeszcze w trakcie czytania pierwszego tomu) i Tatarów. Tych drugich mogę w sumie wystawić jako sojuszników do moskiewskiej dywizji, więc kto wie, czy nie skuszę się pewnego dnia na jakiś zgrabny czambulik. Na razie jednak Moskwa. Tym bardziej, że na strategiach ogłoszono kolejny konkurs malarski i mam coraz większą ochotę spróbować sił z nową sotnią dzieci bojarskich. Do usłyszenia!


15 komentarzy:
Zbieraj Tatarów, zbieraj. Już niedługo jako sojusznika Rzplitej też ich wystawisz ;)
Ano tak, ciekaw jestem bardzo co się przy okazji dodatku Potop pojawi ;) A to, jak Kmicic poszedł na Bogusława z Tatarami (a raczej przed niego) u Sienkiewicza okrutnie mi się podobało!
Z całym szacunkiem dla mistrza Henryka - będziemy się trzymać źródeł, więc jeżeli pojawi się Kmicic to co najwyżej Samuel ;) No a zresztą jak tu nie wczytywać się w źródła, jak można tam znaleźć smaczki w typie Czarniekiego nakazującego swoim chorągwiom udawanie Tatarów, żeby Szwedów straszyć :)
Fajnie wyglądają tacy niepomalowani na pomalowanych koniach ;) Czekamy na więcej ;)
to jakich tatarów mogę już zamawiać? w sensie które boxy ?
Ordyńców :)
Modele świetnie wyglądają! A Tatarzy w Moskwie mogą być potrzebni. Oni albo Dragonia, bo potrzeba jakiś sensowny pułk do zwiadu. Fajnie wyglądają wymieszani rajtarzy. Doczekać się nie mogę nauki gry w doborowym towarzystwie!
Cudowni, modele są świetne, konie super, choć moja rajtaria jeszcze w pudełku:P Co do wymieszania z paroma Szwedzkimi jeźdźcami to świetny pomysł, a już na pewno na dowódców Szwedzi są idealni. MiSiO mnie też tym zaraził;)
Malujesz od razu przyklejone na podstawkach, czy to zabieg po pomalowaniu?
Moje doświadczenie mówi, e tylko piechotę można przykleić do podstawki przed malowaniem.
Seba: Dla Ciebie mam 2 modele rajtarów do wmieszania w szeregi moskwicinów.
Nie przesadzajcie Panowie, to tylko konie ;) Co do malowania, to osobno - każdy koń trafia najpierw na małą okrągłą podstawkę (jak to lotra czy wh40) i dopiero po pomalowaniu przenoszony jest na podstawkę docelową. Kolejnym etapem jest piaskowanie i wykończenie tejże. Konni też są malowani osobno.
No to super, akurat będzie dwóch dowódców, a więcej rajtarii póki co nie przewiduje. Może kiedyś mały pułk jak zasłużą, bo jak będą walczyć jak skwadrony Misia na Polach Chwały, to ja im dziękuję hehe;)
Szeperd jak wyjdą kozacy służebni i dragoni polowi, to raz dwa jakąś fajną dywizje złożymy razem. :D
Pierwszy na grę! Rajtaria jest zacna tylko trzeba znać jej możliwości. W każdym razie bije na głowę dzieci bojarskie hehe
Hmmm... Jakimś cudem przeleciał mi ten wpis. Ja dotychczas też tak malowałem - osobno wszystko. Ale od kilku konnych figurek wstecz, maluję figurkę jako calosc, po jej przyklejeniu do wierzchowca. Łatwiej mi o w miarę dokładne spasowanie całości a - wbrew poczatkowym obawom - malowanie detali siodla i okolic nie jest wiele trudniejsze. Maluje, rzecz jasna, oddzielnie wszystko, na podstawke trafia dopiero tuz przed robieniem podstawki jako calosci.
Kurcze... ile Ty masz bronzów do koni? ;) Ja w trakcie ostatniej sesji "malarskiej" głównie wyrzucałem zaschnięte farby... w tym wszystkie brązy oprócz chyba dwóch. I teraz jakoś tak mi łyso... ;)
PS dziwny kolor trawy...
No kilka mam, w dodatku je mieszam jeszcze. Jak chcesz, to napiszę coś osobno przy okazji, jak będę malował kolejną dziewiątkę koni na konkurs.
Prześlij komentarz