Jeśli mieliście niedosyt po ostatnim wpisie z Włochami z II wojny światowej, to dzisiaj mam kolejną, solidną porcję prac od naszego dobrego znajomego z Północy. Najwyraźniej Samu włączył dopalacz i znowu odstawił mnie w pustynnym pojedynku o kilka długości. Ale Tobruk jeszcze się trzyma, jeszcze nie padł... Co dzisiaj? Różnorodna mnogość i mnoga różnorodność, w tym po raz kolejny nitowane puszki. W imieniu Autora zapraszam. Zaczynamy od czołgu, czyli Carro Armato M14/41.
Drugi w kolejce do odstrzału przez Desert Rats wjeżdża Carro Armato L6/40 (tak, kolejny już wóz tego typu).
Lecimy dalej: skład obserwatorów wsparty odpowiednim transportem Motoguzzi (ależ ja lubię te motocykle z II wojny).
Poniżej Command Set, udzielający pierwszej pomocy jakiemuś nieszczęśnikowi.
Robi się groźnie, bo ktoś "snajpi" w moim kierunku.
Mamy też ekipę z karabinem przeciwpancernym (na Matyldę to nie zadziała, obawiam się).
Pisałem już, że dużo tego? No to na dokładkę mamy jeszcze moździerz.
A w myśl zasady 'zero waste' na malowanie i wpis załapał się, cytuję, jakiś randomowy koleś.
Mój wywiad donosi mi, że to jeszcze nie koniec. Wypadałoby więc, żebym ruszył zadek i pomalował coś z moich Brytyjczyków, bo wstyd normalnie, wstyd...










8 komentarzy:
Piękna kolekcja panie kolego!
Chłopaki pasują do obecnej pogody!
Ale musi im być gorąco. Dzięki za komentarze!
To jest to.regilarne, wysokie tempo prac na poziomie.
Kiedy gracie?
Dej mnie wincyj! :)
Ady bydzie jeszcze cosik!
Jak burza idzie! Piaskowa! :D
Ten pan z karabinem ppanc ma chyba jakiś kompleks ;)
Ja też lubię te motocykle! Bardzo fajne modele.
Prześlij komentarz