Przytrafiła się możliwość zagrać kampanię w Necromundę. Co mnie ucieszyło, bo kiedy ostatnio grałem w ten system, jakieś 25 lat temu (moimi Ratskins!), gra mi się podobała. W przeciwieństwie do pozostałych gier ze świata W40k, Necromunda miała klimat i zrozumiałą skalę a gangi nie były kopiami armii do W40k (które poza tyranidami, zwyczajnie mi się nie podobają).
Nowa edycja gry wyszła już kilka dobrych lat temu a GW wypuściło wszystkie klasyczne ludzkie gangi oraz kilka nowych (nie do końca rozumiem skąd w iglicach nagle krasnoludy). Wybór gangu był więc niczym nieograniczony. Podejrzewam, że z powodu politycznej poprawności, nie zobaczymy nigdy wznowienia Ratskins, więc nie będę na nich naiwnie czekał. Do grania wygrałem więc coś podobnego. Też outsiders, żyjących na pograniczu "wielkiego świata", choć mocno nawiązujących do dwóch bardzo popularnych franczyz. Gwiezdnych Wojen (Tusken Riders) i Diuny (Fremen). Z drugiej strony życie na pustyniach nie daje zbyt dużej dowolności projektowej.
Moment wyboru Ash Waste Nomads doskonale pokrył się ze styczniowymi zapowiedziami wyczekiwanego, standardowego zestawu ulepszeń jaki otrzymuje każdy gang (zawierającego dodatkowe i mniej popularne rodzaje uzbrojenia) oraz drugiego pudełka z piechotą. Tym razem zrzynka z Fremenów pełną gębą, bo jak inaczej nazwać wyskakujących spod piasku nomadów z nożami zrobionymi z kłów/zębów owadów żyjących na pustyni? Do tego pojawią się (pewnie w tym samym pudełku) kolejne insekty. Do tej pory nomadzi jeździli na wielkich pchłach (sklejone, będę malował niedługo). Niedługo dostają jeszcze coś podobnego do skolopendr, które będzie można dodać do swojego gangu! Ciekawe czy ich zdolności wykopywania będą działały tylko na zewnątrz iglic. Pewnie tak.
W każdym razie w ostatnim tygodniu pomalowałem 10 modeli. Całe pudło. Skonwertowałem dowódcę i 2ch młodzików, resztę modeli budując z instrukcją. Sam zestaw nie miał zbyt wiele dodatkowych elementów do wykorzystania. Poza niewielkimi flagami na plecaki, po sklejeniu figurek nie pozostało dosłownie nic z czym można by pracować.
Modele są, co cieszy bardzo, w skali. Prawdziwe 28mm. Do tego tak napakowane detalem, że z początku nie miałem pojęcia co jest co i dopiero pomalowanie 2ch figurek pozwoliło mi się odnaleźć w tym natłoku informacji.
Malowanie to już sprawdzona wypadkowa speedpaints i drybrush, oraz malowania warstwami (skórzane elementy, finalne rozjaśnienia na płaszczach). Całość prezentuje się tak:










7 komentarzy:
Świetnie to wygląda, nie ma to jak kampania. Cyknij też jakieś fotki z gier, może jakaś mała relacja? :D
Kurna, nie wiadomo jak to komentować - takie dobre... Aż sam bym jakiś gang pomalował.
Dzięki! Oczywiście zrobię zdjęcia z gry. Dam link do śledzenia gangu itd. Niedługo maluje pchły, więc pojawi się jeszcze wpis z "pojazdami" nomadów.
Gangi mają to do siebie, ze jedno pudełko spokojnie wyczerpuje temat. Taki modelarski odskok od codzienności.
Bardzo Ci to klimatycznie i dobrze wyszło!
Och cholera, ale petarda. Oglądam w kółko. Klimat zrobiłeś tu wyśmienity.
O proszę! GW w Twoich rękach - niespodzianka! ;)
Ciekaw jestem czy zmienili coś w zasadach, bo jak próbowałem po wskrzeszeniu od razu, to się nie dało grać.
Myślisz, że pamiętam różnice między zasadami ... Zmieniło się ale to nadal ta sama necromunda. Podoba mi się system awansowania. A sama gra prosta. Trochę jak Deadzone. Kilka akcji do wyboru i wio.
Tak. GW w moich rękach. Mały skok w przeszłość. Coś na kształt realizacji pomysłu sprzed 20 lat.
Prześlij komentarz