sobota, 27 stycznia 2007

Zimowe kwatery

Zima w natarciu, podobnie, jak okres wylęgania różnych chorób. Zamiast w pełni sił zacząć nowy rok, w domu zorganizował się mały lazaret – wszyscy domownicy, bez wyjątku, poddani zostali kuracjom zalecanym przez obozowego kowala. Zębów nie wyrywał ale lwia część legionowego żołdu wydatkowana została na medykamenty. Nie wiem, co bardziej boli.

Korzystając z niemocy fizycznej postanowiłem przełamać niemoc malarską. Tym bardziej, że termin wyznaczony na ukończenie legionu zbliża się nieubłaganie do końca. Po siedmiu pieszych elementach (jeden przedstawia zdjęcie obok) przyszła pora na konnicę. Tej w legionie oczywiście niewiele – raptem dwa oddziały. Pozostawiając generalski element na koniec nałożyłem farbę na kawalerię. Jak dotąd to chyba najlepszy ‘wypiek’ w mojej DBArmi. Koń w środku jest czarny; do rozjaśnień użyłem koloru GW o nazwie Shadow Grey, nałożonego techniką suchego pędzla – dlatego w zależności od ujęcia czy światła, koń jest bądź czarny, bądź szary, bądź – o zgrozo – niebieski! Rumak z prawej strony podstawki to moje własne wyobrażenie o ‘jabłkowitej’ maści. Nie zadałem sobie trudu, żeby sprawdzić, jak w rzeczywistości wygląda – postawiłem na wyobraźnię. Tę końską maść pamiętam z drugiego tomu „Sagi o Wiedźminie”…
Zdjęcie pieszego elementu przedstawia oddział rzymskich włóczników – podpatrując Tsara, złożyłem go z centuriona, optio, signifera i trąbity. Centurion to, jak dotąd, mój ulubiony piechur w legionie.
Tymczasem do końca prac (i zimy) pozostaje mi 15 figurek = 4 elementy = 3 blady + 1 kawaleria. Nie widzę przeszkód. Zacząłem również konstruować obóz – wkrótce więcej na ten temat.
Aha, byłbym zapomniał: elementy legionu na żywo wyglądają ‘wybitnie gorzej’… Oba zaś są produktem rosyjskiej Zvedy.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS