wtorek, 30 stycznia 2007

Wspomnienia ostatniego weekendu

Plan na weekend był bogaty, miałem nadzieję skończyć niedzielę z przynajmniej jedną gotową kawalerią. Skończyło się na zaledwie lekkiej jeździe numidyjskiej i napoczętych konnych Hiszpanach, ale póki co musi to wystarczyć.

Moja armia ma więc tym sposobem skompletowaną już całą lekką jazdę jaką potrzebuje. Cała, czyli dwa elementy numidyjskich jeźdźców. Tak jak poprzednio użyłem HaTowskich modeli (#8024 Numidian Cavalry) i prócz niewielkich szczegółów nie różnią się one od poprzednio opisanych. Jako, że jestem wielkim miłośnikiem koni o karej maści, nie mogłem sobie przepuścić i jeden z wierzchowców pokryty został równomiernie czarną farbą. Jestem z niego zadowolony, podobnie jak z kasztana, który wyszedł znacznie bardziej poprawnie niż przy pierwszej próbie uzyskania odpowiedniego koloru. Dodatkową różnicą jest symbol Tanit (pisałem na ten temat w innej notce na tym blogu) na tarczy jednego z jeźdźców.

Przy okazji chciałbym wspomnieć o nowym nabytku w moim warsztacie modelarskim, który niezwykle dobrze się sprawdza. Chodzi o akrylowe farby firmy Model Master, które kupuje się w przyjemnych, szklanych słoiczkach o pojemności 14,7 ml. Farby są konsystencji rzadkiej śmietany i znakomicie kryją malowaną powierzchnię, dają się też łatwo mieszać. Jednym z mankamentów może być zakręcana pokrywka, która przy braku odpowiedniej konserwacji może przykleić się do słoiczka dzięki zaschniętej farbie i poważnie utrudnić jej otwarcie. Farby mam jeszcze na tyle krótko, że nie potrafię powiedzieć nic na temat ich wysychania, ale u mnie, póki co, nie ma jeszcze śladu takiej tendencji. Ważne jest również to, że jedna farbka tej firmy kosztuje niecałe 6zł! Naprawdę polecam, tym, którzy jeszcze tej marki nie znają.

niedziela, 28 stycznia 2007

Rzymska łopata

Szperając ostatnio po sieci w poszukiwaniu materiałów na temat obozów, zakładanych przez legionistów rzymskich, natknąłem się na zdanie, które, nie wiedzieć czemu, przypadło mi do gustu: Rzymscy legioniści z pewnością wiedzieli, jak zrobić użytek ze swych łopat.
Ponieważ bardzo istotnym elementem każdej armii DBA jest obóz, postanowiłem, że pora go wznieść. Obóz – łopata. Obóz – łopata. Aby wczuć się w odpowiedni klimat postanowiłem, że pomacham nieco tym narzędziem. Okazja trafiła się wyśmienita – trzeba było zrzucić tonę węgla do piwnicy. Przyjąłem dzielnie to zadanie: węgiel zrzuciłem, organizm wzmocniłem. Do rzeczy jednak – wznosimy obóz.
Legioniści usypywali ponoć niewielki wał, na szczycie którego stawała palisada. Palisada miała wysokość 3/4 wału i nie zakrywała w pełni legionisty. Ten ostatni, przy odpieraniu ataku, miał wykorzystywać wysokość nasypu właśnie i uzyskiwać w ten sposób przewagę nad atakującym. Jak usypałem wał? Wyciąłem najpierw ze styroduru kwadrat 12x12cm. Następnie, używając noża modelarskiego, ścinałem po kolei górne warstwy, rzeźbiąc niejako nasyp. Drugim krokiem było wzniesienie palisady. Najpierw przyciąłem odpowiednią ilość patyczków do szaszłyków – dwie różne długości. Następnie wbijałem je w miejscu, gdzie wał ma grzbiet. Potem wyjąłem – do otworu nalałem wikolu i ponownie umieściłem elementy palisady. Na koniec posmarowałem palisadę od wewnętrznej strony wikolem – aby poszczególne patyczki ‘związały’ się. Palisada gotowa – jednak mam sporo zastrzeżeń, co do zachowania pionu i poziomu. Gdybym był legionowym inżynierem, to za taką pracę straciłbym pewnie posadę (albo palisadę). No ale ‘nie od razu Rzym zbudowano…”
Obie fazy wznoszenia obozu widać na zdjęciu. Dalej mam zamiar pokryć styrodur piaskiem, następnie całość pokryć czarnym podkładem, tak przejść do malowania i umieszczenia kilku kępek trawki statycznej.

sobota, 27 stycznia 2007

Zimowe kwatery

Zima w natarciu, podobnie, jak okres wylęgania różnych chorób. Zamiast w pełni sił zacząć nowy rok, w domu zorganizował się mały lazaret – wszyscy domownicy, bez wyjątku, poddani zostali kuracjom zalecanym przez obozowego kowala. Zębów nie wyrywał ale lwia część legionowego żołdu wydatkowana została na medykamenty. Nie wiem, co bardziej boli.
Korzystając z niemocy fizycznej postanowiłem przełamać niemoc malarską. Tym bardziej, że termin wyznaczony na ukończenie legionu zbliża się nieubłaganie do końca. Po siedmiu pieszych elementach (jeden przedstawia zdjęcie obok) przyszła pora na konnicę. Tej w legionie oczywiście niewiele – raptem dwa oddziały. Pozostawiając generalski element na koniec nałożyłem farbę na kawalerię. Jak dotąd to chyba najlepszy ‘wypiek’ w mojej DBArmi. Koń w środku jest czarny; do rozjaśnień użyłem koloru GW o nazwie Shadow Grey, nałożonego techniką suchego pędzla – dlatego w zależności od ujęcia czy światła, koń jest bądź czarny, bądź szary, bądź – o zgrozo – niebieski! Rumak z prawej strony podstawki to moje własne wyobrażenie o ‘jabłkowitej’ maści. Nie zadałem sobie trudu, żeby sprawdzić, jak w rzeczywistości wygląda – postawiłem na wyobraźnię. Tę końską maść pamiętam z drugiego tomu „Sagi o Wiedźminie”…
Zdjęcie pieszego elementu przedstawia oddział rzymskich włóczników – podpatrując Tsara, złożyłem go z centuriona, optio, signifera i trąbity. Centurion to, jak dotąd, mój ulubiony piechur w legionie.
Tymczasem do końca prac (i zimy) pozostaje mi 15 figurek = 4 elementy = 3 blady + 1 kawaleria. Nie widzę przeszkód. Zacząłem również konstruować obóz – wkrótce więcej na ten temat.
Aha, byłbym zapomniał: elementy legionu na żywo wyglądają ‘wybitnie gorzej’… Oba zaś są produktem rosyjskiej Zvedy.

piątek, 26 stycznia 2007

Śladami nomadów...

No i pierwsza konnica armii Kartaginy gotowa. Na warsztacie wylądowało coś prostego czyli składający się z dwóch figur element lekkiej jazdy. Oczywiście w takim wypadku musiał to być oddział sławnych numidyjskich jeźdźców, którzy w czasie wojen punickich napsuli swoim wrogom niemało krwi. Numidia to nazwa nadana przez Rzymian terenom współczesnej Algierii i oznaczała ona tyle co “kraj nomadów”, ponieważ ziemie te zamieszkiwały właśnie wędrujące plemiona wybornych jeźdźców. Jazda numidyjska nie sprawdzała się w bezpośrednim starciu, niezwykle jednak sprawnie poczynała sobie walcząc z zasadzki, obrzucając wroga oszczepami i uciekając zanim ten zdolny był podjąć walkę.

Oddział złożony został z figurek firmy HaT (#8024 Numidian Cavalry). Dwóch jeźdźców uzbrojonych jest w lekkie włócznie i oszczepy zaś za ochronę służą im wyłącznie lekkie tarcze. Szukając natchnienia (zaiste mocne słowo) do dobrania kolorów dla koni, zagłębiłem się nieco w studia nad rodzajami tych zwierząt. Najbardziej oczywistym wyborem wierzchowca dla malowanej lekkiej jazdy był koń rasy berberyjskiej, które zazwyczaj występują w umaszczeniu gniadym i kasztanowym. I choć kasztan wyszedł zbyt ciemny a gniadosz podejrzanie czerwony, to jestem bardzo zadowolony z osiągniętego rezultatu i muszę przyznać, że figury koni maluje się bardzo przyjemnie.

Na warsztacie czeka już następna para jeźdźców do drugiego elementu lekkiej jazdy, więc kończę ten opis i zabieram się do pracy, póki wiatr dmie w żagle i jest ochota złapać pędzel w rękę.

wtorek, 23 stycznia 2007

Z nowym rokiem...

... świeżym krokiem. Czy jakoś tak. A u mnie niewiele się z tym 2007 ruszyło. Niby coś tam pomalowałem, ale tempo nadal nie to. Udało się natomiast ruszyć co nieco organizacyjnie z kampanią Mars Ultor i powoli zaczynamy przygotowywać makiety do tego wydarzenia. Mnie póki co przypadły lasy, do których skleciłem już drzewka i opracowałem pomysł na podstawki. Mam nadzieję, że z końcem stycznia, no może w pierwszym tygodniu lutego wszystko będzie już pięknie.

Trochę gorzej ma się sprawa zasad kampanii, które, jak stwierdziłem po przeprowadzeniu symulacji, nie sprzyjają toczeniu wielu bitew, a wszak o to przecież głównie chodzi w tej zabawie. Stąd wyrzuciłem gotową już niemal mapę kampanii i zacząłem tworzyć ją na nowo, wraz z nowymi zasadami zajmowania obszarów przez graczy. Mam nadzieję, że zdążę wszystko ładnie po domykać.

Dywaguję tu sobie na temat kampanii, o której czytelnicy być może niewiele wiedzą, obiecuję napisać nieco więcej już wkrótce.

Tymczasem wróćmy do pomalowanych przeze mnie modeli. Od ostatniego razu, armia kartagińska wzbogaciła się o jeden element warbandu i jeden element włóczników. Warband jest pierwszym elementem złożonym z figurek firmy innej niż HaT, a to dzięki uprzejmości kolegi Gobosa, który podzielił się ze mną swoimi galijskimi modelami (Italeri - #6022 Gaul Warriors). O elemencie mogę powiedzieć niewiele, prócz może tego, że choć jeden z moich Gallów będzie nosił porządną zbroję. Element, po niemałym czasie przerwy w malowaniu, zrobiłem wybitnie poniżej moich możliwości i jestem z niego niezbyt zadowolony, ale cóż, nie oglądajmy się wstecz.

Drugi oddział to już ostatni włócznicy do mojej armii. Użyłem trzech modeli z zestawu firmy HaT (#8020 Carthaginian African Infantry), o którym tu już nieraz wspominałem, ale dodałem do niego dowódcę kartagińskiego z innego zestawu tej samej firmy (#8056 Carthaginian Command and Cavalry). Oddział reprezentować ma pieszy Święty Zastęp - wiernych strażników Kartaginy. Był to elitarny oddział wojowników boga Baala, uzbrojony przez świątynie i złożony wyłącznie z obywateli miasta, którzy przysięgali przed bogiem wierność i oddanie sprawom Kartaginy. W dwóch różnych źródłach, znalazłem jednak dwie informacje na temat koloru tunik, jakich używali członkowie Świętego Zastępu. Jedno z nich mówi o kolorze białym, kolorze śmierci w kulturze tego antycznego miasta, drugie o kolorze żółtym. Jako, że zamierzam powołać do życia jeszcze konny Święty Zastęp, postanowiłem każdemu z nich przypisać jeden z tych kolorów, stąd piechota ma tuniki w kolorze żółtym. Charakterystycznymi elementami uzbrojenia wojowników są lniane zbroje (tylko dowódca w moim elemencie ma bardziej dostojną i wytrzymałą zbroję) i czerwone hoplony, które zobaczyć możecie na zdjęciach obok. Na ramionach zbroi znajdować się miał też symbol charakteryzujący słońce z promieniami, podobny do macedońskiego, który na moim zdjęciu nie będzie widoczny, ale który dodałem w odpowiednim miejscu.

W najbliższych planach są oddziały lekkiej jazdy, czyli pierwsze zetknięcie się z kawalerią. Ciekaw jestem niezmiernie jak będzie szło ich malowanie i czy zasada – nie podoba mi się wykonanie co drugiego elementu – będzie obowiązywać. Oby nie.

RSS FeedRSS