Buech, nie lubię tej piosenki. A Baśkę dałem do tytułu, żeby spolszczyć. Co? Niemiecki. Znam bardzo niewiele osób, którym ten język przypadł do gustu. Osobiście lubię w nim na przykład pewną logikę czy twarde brzmienie, w szczególności zaś sposób, w jaki zbudowane są wyrazy zawierające szersze znaczenie. Chaosbarbaren. Tu zaledwie dwa słowa ale mniej więcej można zrozumieć, co mam na myśli. Jednak nie o subtelnościach (czy ich braku) w języku niemieckim chciałem. Raczej o Chaosu Barbarach. A konkretnie o tym, że jako klient GW poczułem się wreszcie zadowolony. Ostatnia edycja chaosu przyniosła bowiem szereg plastikowych regimentów. Prezentowany na zdjęciu maruder pochodzi właśnie z jednego z nich. Najpierw cena: 50 złotych (akurat trafiłem na promocję). Nieźle, prawda? Za pięciu takich koleżków i pół kilograma bitsów, jakie zostają po ich złożeniu to właśnie jest cena, jaką powinno się maksymalnie płacić za korową, lekką jazdę. Oczywiście mam stare odniesienie w postaci zakupu siedmiu Ellyrian Reavers lata temu, co kosztowało mnie z dobre 170 złotych i dwutygodniową dietę, opartą na chlebie z paprykarzem (tak, tak, pisałem już o tym, wiem!). Brawo dla GW! Teraz wzory: faktycznie nowe, dedykowane chaosowi konie robią doskonałe wrażenie. Potężne chabety bojowe, nie jakieś tam kucyki czy duże psy. Całość oczywiście plastik, kilka opcji do złożenia wyposażenia - niby już standard ale w sumie dawno nie kupiłem jakiegoś nowego regimentu, więc muszę się podzielić tym entuzjazmem. No to tyle - zaraz położę na nich łapska i farby. Czekam tylko, aż dwóch pewnych maruderów pójdzie łaskawie spać. A może ich spacyfikować na twardo?


0 komentarzy:
Prześlij komentarz