poniedziałek, 15 czerwca 2009

Synowie Nurgla

Nie przesadzę mówiąc, że Gobos z Szeperdem rozpętali istną Burzę Chaosu. A ja się wzburzyłem… i postanowiłem, że zamiast malować chopaków czy kolejne elementy do armii Edessy, zajmę się urzeczywistnieniem zamiaru, który od dawna chodził mi po głowie, i pewnie chodziłby jeszcze długo gdyby nie rzeczona Burza… W miarę czytania kolejnych wpisów autorstwa obu malarzy, pomysł zaczął mi zaprzątać głowę w sposób wręcz nieznośny, tak, że nie mogłem się doczekać, kiedy w końcu zabiorę się za oddział wojowników pobłogosławionych przez Pana Zarazy. W końcu nadszedł długi weekend i mogłem wreszcie wziąć się do pracy. To co widzicie, to niemal skończona połowa liczącego 12 modeli regimentu (tu widać ich pięciu, gdzieś poza kadrem plącze się szósty) – do doklejenia zostały tylko tarcze i gdzieniegdzie broń (oczywiście już pomalowane) oraz, rzecz jasna podstawki. A, byłbym zapomniał o pelerynach. Raczej nie lubię prezentować figur niedokończonych, ale w tym wypadku jestem na tyle zadowolony z rezultatów że uczynię wyjątek od tej zasady. Co do techniki malowania, to skrobnę parę słów następnym razem. Na razie mogę tylko powiedzieć, że była naprawdę brudna a na samym początku to nawet śmierdząca. Cóż trudno, żeby była inna…

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS