Ech, stare dobre czasy konstruowania makiet. Ściągnąłem ten oblepiony kurzem i brudem szkielet budynku z nadzieją na powrót do tego zajęcia. Jednego z moich ulubionych zajęć, swoją drogą.
Budyneczek wyczyściłem z brudów, zmywając przy okazji część farby. Dalej zabrałem się za naprawę kilku uszkodzeń drewnianych elementów. Tak prezentuje się domek po tych „wielkich” czynnościach. Mam nadzieję, że uda mi się spędzać regularnie odrobinę czasu nad budową makiet. Na razie wyznaczam sobie za cel skończenie właśnie tej.
Konstrukcja drewniana jest zbudowana z patyczków, które można kupić w każdym sklepie budowlanym. Łączę je wikolem lub klejem Uhu. I zostało jeszcze wypełnienie deskami. I tu mam problem, bo nie pamiętam skąd wziąłem takie cieniutkie listewki. Muszę się porozglądać w sklepach modelarskich. Na szczęście została mi w szpargałach taka jedna więc mogę chociaż trochę popracować nad ścianą, jednak będę musiał oszczędzać.
Na razie tylko tyle, ale postęp prac będę dokumentował na blogu.



4 komentarzy:
No to ja już idę szukać pieluch, bo jak to skończysz, to na pewno z wrażenia odczepię wagony w niekontrolowany sposób.
Kurczę, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że wracasz do makiet! Patent z klockami lego mocno pomysłowy. A klej Uhu... hehe, mam straszny ubaw z kleju Uhu. Uhu?
A moze kiedys wrzucisz to obfotografowana gornicza wioseczke? istnieje ona gdzies jeszcze? moglem sie na nia wpatrywac godzinami;]
Klocki LEGO rozpierdzielają :D Tak odjechanego pomysłu to nie widziałem jeszcze... Ale podoba mi się efekt i w ogóle Twój sposób wykonywania makiet.
Do następnej makiety będziesz mógł już uzyc cegiełek z moich foremek zamiast klocków :)
uhu, jeszcze trochę czasu do kupienia pieluch Ci zostało ;)
faktycznie chyba osady nie prezentowalem nigdy na zgielku, trzeba by.
lego żondzi :) ja to taki czysto domorosły makieciarz zawsze byłem, korzystam często z dziwnych materiałów żeby uzyskać odpowiedni efekt
foremki faktycznie trzeba będzie wkrótce wypełnić ;)
dzięki
Prześlij komentarz