sobota, 24 lipca 2010

Blitzkrieg Commander


Blitzkrieg Commander, najstarszy z trójki rodzeństwa. Future Commander, Cold War Commander (już opisanego na łamach Naszego portalu) to jego młodsi bracia. Jednak to pierworodny, będący potomkiem gry, uznawanej za najbardziej rozwiniętą grę Games-Workshop: Warmaster'a (pod względem mechaniki), jest bohaterem wieczoru.

System ten, oparty na założeniach systemu dowodzenia z Warmaster'a, napisany na początku XXI wieku, doczekał się kilkanaście miesięcy temu drugiej edycji. Grą zainteresował mnie, nieśmiertelny Czarro – Nasz zgiełkowy "nie mogę się oprzeć żadnemu systemowi". Podsunął mi jakieś zdjęcia w momencie, gdy akurat kończyłem Niemców do Nuts! 2.0. I tak to się zaczęło. Podręcznik dostałem w prezencie urodzinowym, a nie tak dawno znalazłem kilka godzin na jego przestudiowanie. Oto moje spostrzeżenia.

140 stronicowy podręcznik formatu A4 (z wydrukowaną na twardym papierze kartą referencyjną), prezentuje się solidnie, choć do wydań FoG czy WFB mu jednak trochę brakuje. Mimo tego papier jest błyszczący, a zrozumiały tekst okraszany sporą liczbą zdjęć i przykładów. Zdjęcia przedstawiają bardzo porządnie pomalowane modele i elementy terenu w sytuacjach, które pozwalają czytającemu rozumieć niuanse mechaniki. Opisane w ten sposób mamy inicjatywę, ostrzał artyleryjski i ataki z powietrza, walkę wręcz itd. Ułatwia to naukę gry i wprowadza w realia ówczesnych walk.

Blitzkrieg Commander obejmuje okres od wojny w Hiszpanii w 1936, po ostatnie dni II Wojny Światowej, toczonej na Pacyfiku. Od razu rzuca się w oczy ilość dostępnych stron konfliktu, których opisujące listy armii zajmują znaczną część podręcznika! Mamy więc hiszpańskich Nacjonalistów i Republikanów, armie USA, ZSRR i UK ale i fińskie, belgijskie, greckie, węgierskie, japońskie, chińskie... a i Polska występuje nie tylko w nieśmiertelnym '39. Wybór jest więc bardzo imponujący, a listy armii bardzo obszerne. Do tego, co też nie jest bez znaczenia, kupując podręcznik, mamy wszystko, co do gry potrzebne. Nie musimy kupować kolejnych suplementów, bez których ani rusz.

Każda armia dysponuje zestawem jednostek, scharakteryzowanych kilkoma parametrami, takimi jak zasięg ruchu, ilość ataków i zasięg broni przeciwko celom pancernym i piechocie (niektóre rodzaje wojsk potrafią skutecznie razić tylko jedną z w/w kategorii), wartość walki w zwarciu, koszt oraz informacje o dostępnej ilości i czasem, specjalne zasady. Jednostki podzielone są na kategorie, takie jak zwiad, czołgi, artyleria, p-lotki itp. Spory wybór, powodujący, że listy niektórych armii to 3-4 strony pełne tabel ze sprzętem. I choć na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że definiujące poszczególne jednostki statystyki są dość syntetyczne, to należy pamiętać, że używane w ramach większych sił i w większej liczbie, doskonale oddają różnice między np. StuG III a Sherman 75. Dodatkowo armie reprezentują jedną z kilku dostępnych doktryn wojennych, opisującą ich koncepcję prowadzenia walk. Mamy więc elastycznych Niemców, którzy mogą reagować intuicyjnie na większą odległość i łatwo wydawać rozkazy nie tylko dowodzonym żołnierzom. Mamy Rosjan i Chinczyków, którzy mieli problemy z kombinacyjnym współdziałaniem różnych rodzajów wojsk, za to mogą ponosić większe straty.

Cała mechanika gry, bazująca na systemie Warmaster i rzutach K6, oparta jest na prostocie. Nie mamy więc dziesiątek modyfikatorów (zwykle dostajemy po prostu więcej lub mniej kości do rzucenia), obrażenia z różnych rodzajów broni (czołg, ppanc. działo, artyleria rakietowa, nalot itp.) rozpatrujemy, korzystając z tej samej procedury. Kluczowy dla skutecznego dowodzenia w BKC jest system dowodzenia, bazujący na serii rozkazów, wydawanych przez głównodowodzącego i dowódców niższego szczebla. Rozkazy wydaje się, poprzez skuteczne zdanie testu na 2D6 – popularna w WFB "liderka". Do tego kilka modyfikatorów, łącznie z najważniejszym, obniżającym wartość dowodzenia za każdy udany rozkaz. Możemy więc próbować ruszyć całą armię lub kilkukrotnie ostrzelać pozycje wroga jedną formacją czołgów. Ot, dylematy...

System jest bajecznie prosty, ale prostota ta nie spłyca, tak lubianego przeze mnie, kombinowania jak najlepiej wykorzystać teren, różne rodzaje wojska i specyfikę danej armii.

Gra przewiduje używanie modeli od 2-25mm, przy czym osobiście polecam skale od 6-15mm. Przy większych figurkach, stół do gry rozrośnie się nam do niezdrowych rozmiarów. Pewnym minusem gry jest to, że nie definiuje jednoznacznie jak osadzać na podstawkach modele, co np. Znajdziemy w DBA, gdzie dla każdej skali podane mamy rozmiary podstawek Polsce spotkałem się z dwoma sposobami osadzania. Proponowanym przez Wargamer'a – oparty na calach, i używany przez niektóre grupy graczy – wykorzystujący głównie bazy 2x4 cm (będące swojego rodzaju standardem wszystkich gier historycznych). Jako, że w grze bardzo rzadko dochodzi do walki wręcz, problem wielkości baz jest jednak drugorzędny.

Blitzkrieg Commander to gra szybka, ciekawa i rozbudowana. Oparta na sprawdzonym systemie, zaadoptowana jednak do walki nie wielkich mas wojska a plutonów piechoty i pojazdów działających samodzielnie, (choć, przy mniejszej liczbie pojazdów, można traktować pojazdy 1:1 – jedna baza to jeden pojazd, a baza piechoty to drużyna).

Przyznam się, że nie miałem jeszcze okazji zagrać w BKC i trudno wypowiadać jakieś stanowcze sądy, ale wśród licznych recenzji systemu, nie natrafiłem na niepochlebną. Dlatego z dużą niecierpliwością czekam na pierwsze potyczki... Te niedługo.

Więcej znajdziecie na: http://www.blitzkrieg-commander.com/

Michał Ciemniewski

Dzieje Prusów

Dzieje Prusów to ostatnia książka prof. Łucji Okulicz-Kozaryn (zm. 1999 r.), wydana przez Fundację Na Rzecz Nauki Polskiej (wydawnictwo Funna) w 2000 r. Autorka była archeologiem i etnologiem, wieloletnim pracownikiem Instytutu Archeologii i Etnologii PAN oraz Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1955 r. aż do ostatnich swych dni prowadziła badania wykopaliskowe na Warmii, Mazurach i Suwalszczyźnie. Specjalizowała się w archeologii i historii ludów bałtyjskich. Na ich temat napisała szereg książek, m.in. Życie codzienne Prusów i Jaćwięgów w wiekach średnich oraz Kulturę Finów Zachodnich. Recenzowana monografia, jako ostatnia praca autorki, stanowi więc swego rodzaju podsumowanie jej dorobku naukowego.

Zakres tematyczny książki obejmuje dzieje plemion pruskich od czasów najdawniejszych – prehistorycznych. Kim byli Prusowie, skąd przybyli, na ile ich kultura zawiera elementy z wcześniejszych epok, wytworzone przez dawniejsze społeczności, w jaki sposób przystosowywali się do miejscowego środowiska – to tylko niektóre spośród pytań, na które stara się odpowiedzieć autorka. Druga część poświęcona jest dziejom Prusów w okresie formowania się państw wczesnofeudalnych w strefie Bałtyku (IX-XI wiek). Część trzecia to ostatni okres niezależności, przed pojawieniem się Zakonu Krzyżackiego, i zanim ten zdołał w pełni podporządkować sobie ziemie pruskie. Wreszcie dalsze dwie części obejmują czasy władztwa Zakonu i jego działalności, zmierzającej do wynarodowienia Prusów aż po ich ostateczny zanik w XVI-XVII wieku. Całość liczy sobie niemal 500 stron (wraz z bibliografią, indeksami itp. przeszło 500) i napisana została stylem typowym dla publikacji naukowych, ale jednocześnie przystępnym dla czytelnika. Nie powinno to stanowić zaskoczenia dla nabywców książki, tym bardziej, jeśli weźmie się pod uwagę jej wspomniany wcześniej, podsumowujący charakter.

Przyznam, że najwięcej dowiedziałem się z książki o wczesnośredniowiecznym okresie kształtowania się plemion pruskich. Tutaj praca autorki, prowadzącej przez ponad 40 lat wykopaliska, jest znakomitym źródłem do poznania historii tego ludu. Problem z Prusami polega m.in. na tym, że nie stworzyli oni formy pisanej swojego języka. Stąd wiadomości o nich czerpiemy od obcych, którzy często, będąc im nieprzychylni, zniekształcali zarówno pojedyncze informacje, jak i posługiwali się stereotypami, własnymi uprzedzeniami i fobiami. Równie dużo i ciekawie pisze autorka o okresie poprzedzającym pojawienie się Zakonu Krzyżackiego. Obyczaje Prusów, ich religia, ustrój społeczno-polityczny, organizacja handlu i lokalnej gospodarki – wszystko to można prześledzić głównie dzięki źródłom archeologicznym, chociaż pojawiają się już wówczas pierwsze źródła pisane.

Najmniej nowego dowiedziałem się o okresie od połowy XIII wieku i dalej. Porównuję tutaj pracę Ł. Okulicz-Kozaryn do innej znakomitej monografii poświęconej po części tej tematyce – książki Mariana Biskupa i Gerarda Labudy Dzieje Zakonu Krzyżackiego w Prusach (wyd. 1988). Sama autorka w wielu miejscach posiłkuje się tą ostatnią pozycją. Zarówno w tekście, jak i wykorzystując schematy i mapy w niej zamieszczone, o czym łatwo można się zorientować z przypisów. Jeśli chodzi o okres największej dominacji Zakonu, zwraca u niej uwagę podkreślenie roli metod, jakie Zakon stosował w celu rozbicia wspólnot pruskich. Mianowicie, bardzo często zachęcał pojedynczych Prusów, by służyli mu na szkodę swoich ziomków. Wynagrodzeniem za zdradę był status „wolnego” i pozycja społeczna zbliżona do tej, jaką posiadali w państwie krzyżackim drobni rycerze.

Także okres końcowy (od poł. XV wieku do XVII wieku) został potraktowany mniej szczegółowo, z tym, że w zasadzie stanowi on epilog istnienia społeczności pruskich. Ciekawostką dotyczącą tych czasów może być postawa ostatniego mistrza Zakonu Krzyżackiego, Albrechta Hohenzollerna, który za swoich rządów, dość nieoczekiwanie starał się dopomóc Prusom w zachowaniu ich odrębności kulturowej m.in. poprzez organizację kościołów, w których głoszonoby kazania i nauczano wiary w języku pruskim, a także fundując w Królewcu stypendia dla kilku najzdolniejszych żaków, którzy mówili w tym języku. Jak pokazało następne półwiecze, nie pomogło to Prusom w zachowaniu ich tożsamości i do XVII wieku rozpłynęli się oni ostatecznie wśród zamieszkujących ich dawne ziemie narodów: Niemców, Polaków i Litwinów.

Podsumowując, jest to książka dla osób interesujących się tą tematyką. Jeszcze raz warto podkreślić, że autorka była wybitną specjalistką w swojej dziedzinie. Choć naukowy status po części musiał odcisnąć piętno na książce, to napisana została przystępnie, co stanowi jedną z jej niewątpliwych zalet.

Informacje o książce 
Autor: Łucja Okulicz-Kozaryn 
Wydawca: FNP-Funna 
Seria: Seria Humanistyczna 
Rok wydania: 2000 
Stron: 533 
Wymiary: 20,9 x 14,8 x 3,6 cm 
Oprawa: twarda 
ISBN: 83-912844-3-3 


Ryszard Kita


Artykuł opublikowany dzięki uprzejmości kolegów z serwisu „Strategie i Stratedzy” http://www.sis.polebitwy.pl

RSS FeedRSS