wtorek, 19 lipca 2016

Immortal Guard

All worshippers of the Abyss follow a dark path, laying their very souls on the line in the pursuit of unknowable power. The Immortal Guard take this twisted creed to the extreme, receiving the gift of eternal life in exchange for their dedicated service to the Overmasters and Iron-casters of the Abyssal Dwarfs. Such gifts are never without their cost, and as time goes by these veteran warriors become little more than blood-thirsty fiends who can only find gratification in the death of their enemies. 
 - opis jednostki z podręcznika / strony Mantic Games
 
Gwardia nieśmiertelnych to najbardziej oddana "sprawie" formacja w armii krasnoludów Otchłani. Elita wśród krasnoludów. Z tego powodu ich regiment (nie można wystawić hordy), kosztuje więcej punktów niż regiment Czarnych Dusz (Black Souls - szeregowe "złe" krasnoludy) ale lepiej walczy wręcz i jest lepiej opancerzony. Co widać po modelach, które okute są w zbroje od stóp to głów. Gwardia jest również nieustraszona, więc regiment jest odporny na dezorganizację w trakcie bitwy. Można go jedynie wybić do nogi. Ich opancerzenie i odporność na zniszczenie to podstawowe zalety a to z powodu typowej dla brodatego ludu niewielkiej szybkości. Muszą oni móc przyjąć szarżę. Szarżujący krasnolud to niecodzienny widok.

Modele krasnoludów wykonane są z "sprueless plastic" czyli rastiku - odmiany żywicy. Do zestawu dołączone są metalowy sztandar, bębny dla dobosza i metalowa broń dla dowódcy oddziału. Do budowy mojego regimentu użyłem tylko sztandaru. Młot dostał Halfbreed Champion, którego będę malował po skończeniu pierwszego tysiąca punktów.

Krasnoludy mają po dwa rodzaje korpusów i nóg, które można w miarę dowolnie łączyć. Większa ilość głów pozwala na urozmaicenie wyglądu regimentu a pełna kompatybilność części między Decimators i Halfbreeds dodatkowo zwiększa opcje budowy. Przykładem nich będzie sztandarowy, który ma metalowy hełm z zestawu Decimators. Chyba mój ulubiony wzór przedstawiający wściekły, świński ryj.

Przy oczyszczaniu modeli przeoczyłem kilka trudniej dostępnych nadlewek, których nie można, jak w przypadku plastiku, zdrapać a trzeba je ściąć nożykiem. Jest to pewne utrudnienie ale niewielkie. Nadlewki zostały ale bez głębszej analizy ciężko będzie je znaleźć. Na pewno końcowy wynik sklejania zaskoczył mnie pozytywnie. Regiment nie wygląda jak oddziały do Warhammera z początku lat dziewięćdziesiątych, gdy plastikowe modele miały po jednej pozie. Halabardnicy do Imperium, nocne gobliny i orki do zielonoskórych czy liniowe szczury do Skaven'ów. Mimo niewielkiej ilości póz Gwardia wygląda na regiment różnie wyglądających modeli.
 
Pewnym wyzwaniem było malowanie. Oddział w większości okuty w zbroje, z niewielką ilością skórzanych dodatków stwarzał ryzyko. Nie ma nic gorszego jak zlewanie się modeli w jednokolorową masę. Mam nadzieję, że postarzanie złotego pancerza zbudowało wystarczający kontrast. W zasadzie modele malowane moją typową metodą. Podkład, wash, rozjaśnienie i ewentualne poprawki. Złoty środek między czasem a efektem. Nawet na tarczach i sztandarze zastosowałem tę samą metodę malowania co na podstawkach. Powtórzyłem też efekt spalonej ziemi z poprzednich regimentów. Pomysł miałem taki, że oto maszerująca armia żyzną glebę przeistacza w spalone ogniami otchłani powulkaniczne jeziora lawy.
 
Patrząc z punktu widzenia całości projektu "pierwszy 1000 krasnoludów Otchłani" i wrześniowy termin, trzymam się  nieźle. Do pomalowania został regiment orków-niewolników oraz dwa miotacze ognia, które chciałbym pomalować jak tylko dostarczy mi je sklep w którym zostały zamówione. Myślę, że na koniec sierpnia mogę zacząć planować pierwsze bitwy!



niedziela, 17 lipca 2016

Regimentarz koronny

Pogoda nie zachęca do wychodzenia na zewnątrz, podobnie jak i stan zdrowia. Dlatego poświęciłem chwilę uwagi podstawce regimentarza koronnego, którego możemy postawić na czele polskiej dywizji z XVII wieku. Figurki to oczywiście 15mm, Wargamer, system Ogniem i Mieczem.


Neither the weather nor my health condition is really encouraging me to go out. As a result I spent some time on Polish commander base, called ‘regimentarz’. He is the right person to be in charge of Polish Crown division from XVII century. Miniatures are of course 15mm, Wargamer, By Fire and Sword system.

niedziela, 10 lipca 2016

Jazda kozacka RON

Wychodzi na to, że od czasu do czasu mam do czynienia z figurkami do armii Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Dzisiaj jeden z efektów wspomnianego ‘doczynienia’, czyli chorągiew jazdy kozackiej. Mam nadzieję, że się spodoba. Miniatury to Wargamer, 15mm, system Ogniem i Mieczem, czyli jak to na wojence bywało w połowie XVII wieku.



It turns out that from time to time I’m busy with miniatures of Polish&Lithuanian Commonwealth army. Today one of the effects of mentioned ‘business’ – Cossack style cavalry. I hope you will enjoy it. Miniatures are Wargamer, 15 mm scale, By Fire and Sword system, in other words second half of XVII century warfare.

niedziela, 3 lipca 2016

Veer-myn - faction starter - recenzja




Deadzone: 2nd EDITION to skirmish w świecie Warpath od Mantic Games. Grający dowodzi jedną z kilku drużyn uderzeniowych, które w strefach śmierci - Deadzones - obszarach przeznaczonych do neutralizacji przez Mega-korporacje, walczą o łupy. Mamy 7 frakcji, w tym Forge Fathers (krasnoludów), rebeliantów czy Plague (mutantów). Enforcers to siły porządkowe, które z ramienia korporacji mają zaprowadzić porządek w strefach. Są również Veer-myn, szczuro-podobne stworzenia, które wypełzają z podziemi i kanałów, gdzie zwykle ukrywają się przed innymi rasami. Są i Marauders (zielonoskórzy) czy Asterians (obcy).

Deadzone to system oparty na sześcianach, na które podzielone jest pole bitwy. Modele przemieszczają się między nimi jak po trój-wymiarowej szachownicy, wykorzystując każdą dostępną broń do pokonania przeciwnika, równocześnie próbując przejąć kontrolę nad kluczowymi sześcianami, w których można uzyskać surowce/informacje i oczywiście punkty zwycięstwa!
 
Do Deadzone: 2nd EDITION dostępne są dwa rodzaje zestawów. Zestawy startowe i zestawy dodatkowe. Dzisiaj chciałbym pokazać Wam, co ciekawego można znaleźć w zestawie startowym do Veer-myn'ów. Jak już zapewne się zorientowaliście, Veer-myn to człekokształtne szczury. Jest to nowość o tyle, że do tej pory wszelkie szczuropodobne stworzenia (skaven'y, ratkin'y czy nawet gnolle - technicznie nie szczury ale podobne) były domeną światów fantasy. W końcu jednak poszedł ktoś po rozum do głowy i oto mamy szczuro-ludzi z przyszłości. Po obejrzeniu jednego czy dwóch raportów bitewnych oraz po zobaczeniu modeli, Veer-myn spodobali mi się na tyle, że kupiłem zestaw startowy. Oto, co można w nim znaleźć.
PUDEŁKO
Modele zapakowane są w pudełko z twardej tektury o wymiarach 19,1x15,8x7,5cm, z nadrukowanym logo producenta. Boczne, przednie i tylne grafiki są naklejone. Mantic jest mistrzem tego typu oszczędności. Drukowanie 14 rodzajów pudełek zastąpiono jednym wzorem i kilkoma rodzajami naklejek. Całość wygląda bardzo zgrabnie. Pudło nie powinno zajmować sporo miejsca na półce sklepowej a mimo to daje wrażenie konkretnego. I tak jest. Zestaw jest wypełniony modelami po brzegi.

MODELE
Modele żywiczne
W pudełku znajdziemy kilka plastikowych ramek, woreczek z modelami żywicznymi i podstawki. Najmniejszy woreczek zawiera dwa modele dowódców. Jeden wzór i dwa zestawy broni do wyboru - zgodnie z listą armii. Korpusy są niestety identyczne. Mamy również wyliczoną ilość główek, więc wyboru nie ma. Jednak każda ramka szczurów ma aą 9 wzorów głów czyli w pudełku jest 12 dodatkowych, z których jeśli chcemy, możemy coś dla naszego dowódcy dobrać. Fair enough!
Modele plastikowe

Poza modelami żywicznymi w zestawie znajdziemy trzy ramki z szeregowymi szczurami i dwie z  większymi, zmutowanymi szczuro-potworami. Każda ramka zapakowana jest w termicznie zgrzany worek tak, aby uchronić elementy na ramkach od przypadkowego wyłamania. Nawet nogi Nightmares (dużych szczurów), które są luzem (najpewniej odlewane na dużych, zbiorczych ramkach a potem oddzielane i dodawane po 4 pary do każdego pudełka), zapakowane są we własny worek, który z kolei wsadzony jest do odpowiadającego im worka z ramką. Brawo! Na każdej ramce znajduje się 5 modeli i masę dodatkowych części, które pozwalają zbudować wszystkie 15 figurek bez powtórzenia pozy. Są również bronie specjalne, chem-throwers. Każda ramka pozwala nam zbudować jednego specjalistę.



Na kolejnych dwóch ramkach mamy duże szczury. Części jest tyle, że możemy zbudować po jednym modelu z każdym typem dwuręcznego uzbrojenia. Broni jednoręcznych jak hand-drills, wystarczy dla każdego, jeśli tylko zechcemy. W sumie możemy zbudować 4 Koszmary w prawie każdej kombinacji uzbrojenia. Tak jak w przypadku małych, te szczury też mają psory wybór główek. W maskach gazowych i bez.
 

PODSUMOWANIE
W pudełku za 25 funtów dostajemy 17 małych i cztery duże szczury. Do gry w Deadzone wystarcza to aż nadto. Na 100-200 punktów na które rozgrywa się bitwy, przeciętna drużyna składa się z 4-7 modeli. Veer-myn'i potrzebują o kilka więcej. Zestaw startowy do Deadzone (jak również Warpath - pełnowymiarowego systemu bitewnego w tym samym Universum) zaspokaja więc podstawowe potrzeby związane z grą. Jeśli oczywiście chcemy, aby naszą drużyną dowodziła Brood-Mother to bez zestawu dodatkowego się nie obejdzie ale w zupełności można grać prezentowanymi modelami.

Jakość nie pozostawia wiele do życzenia. Detal jest ostry, bardzo niewiele linii podziału formy. Elementy łączone są albo na połączenia kulowe, dające czyste połączenie, jak również dużą dowolność budowania póz modeli albo na "styk". Wyjątkiem są dowódcy, których sklejamy w zdefiniowany sposób a to za sprawą połączeń kształtowych.

Nie zdecyduję się na ocenę punktową, bo nie mam skali porównawczej ale widać, że Mantic znacznie poprawił jakość swoich modeli i ich ostatnie figurki, zwłaszcza plastikowe, są światowej jakości. Widać to choćby po powyższym zestawie ale i ich nowych starterach do Kings of War - Forces of Nature czy Forces of the Abyss. Przy cenach jakie oferują za swoje zestawy, nie pozostaje nic innego jak tylko zbierać, malować i grać! (starter armii Otchłani to 73! modele za 50 funtów)

---
Photography used with permission. Copyright Mantic Games 2016

piątek, 1 lipca 2016

Nie wyrzucaj krasnali!

Poniżej znajdziecie, Drodzy Czytelnicy, tekst kolegi-gracza o jego armii krasnoludów do Kings of War.  Jak pokazują liczne przypadki, w wielu szafach drzemie potencjał bitewny i prawie każdy weteran wielu gier ma gdzieś schowanych klika figurek, z których można stworzyć fantastyczną armię. Przypadek sprawił, że z Grześkiem porozmawialiśmy o Kings of War. Poniżej efekt tej niewinnej rozmowy. 

Oddaje głos Gregxowi.

* * *

W zamierzchłych czasach, kiedy to odkryłem inne techniki malarskie niż „ciapkanie”, zacząłem zbieranie krasnoludów do WFB. To była moja druga gra bitewna, zaraz po WRZ. Mozolnie malowałem ludziki, odkrywając przy okazji podstawowe techniki malarskie i zbierałem cięgi w 5ed. A potem pojawiły się inne gry i krasnale poszły do pudła.

Po paru latach, przy okazji przeprowadzki, krasnoludy wyszły z czeluści szafy i przypomniały o sobie. WFB zaraz miało skonać w bólach i agonii, więc postanowiłem ich sprzedać. Z ciężkim sercem wystawiłem moich ukochanych dwarf'ów na aukcję. I wtedy odezwał się MiSiO i poradził mi, żeby nie sprzedawać, bo można ich użyć w Kings of War. Szybkie rozeznanie w temacie i ucieszyłem się jak dziecko. System przypadł mi do gustu od pierwszej chwili, a co najważniejsze – miałem pomalowaną armię! Wprawdzie to poziom malowania „to jest pędzel, maluje się tą stroną”, ale kilka poprawek, adaptacja na podstawki i tadam! - mam ponad 1000 pkt do KoW. Teraz czekam niecierpliwie na umówione spotkanie bitewne.

Tworzenie pierwszej rozpiski poszło łatwo i sprawnie. Ponieważ mam tylko podstawę armii WFB, to do KoW mogłem przekonwertować tylko podstawowe jednostki. Do dyspozycji miałem zwykłych wojowników i strzelców, trochę maszyn, bohaterów, kowadło i kilku Ironbreaker'ów. 

Jako podstawa poszli na pierwszy rzut Ironclad – zwykła, podstawowa piechota. Zrobiłem jeden regiment (podstawki po 20 modeli) i trzy podstawki troops (10). Podstawki mogę połączyć tak, by zrobić z nich hordę (40). Ogólnie w KoW podoba mi się idea podstawek i modułów. Nie jesteśmy ograniczeni do „sztywnego” tworzenia oddziałów. Można zrobić 4 podstawki troopsów po 10 modeli i dowolnie układać je w regimenty czy hordy.

 
 
W następnej kolejności poszli na warsztat strzelcy. Zrobiłem dwie podstawki troops (po 10 modeli). Mam nadzieję, że stara zasada „im więcej strzałów, tym lepiej” sprawdzi się też i tutaj. Do strzelców dołączyła artyleria – działo i organki. W rezerwie mam jeszcze kuszę wałową, niestety Mantic nie przewiduje w rozpisce bolt thrower'a. Ale jak się uprę, użyję go ze statystykami działa (no chyba, że przeciwnicy będą sarkać).


Po powyższym zostało mi sporo modeli, z którymi nie wiedziałem co zrobić. Górników udało się uzbierać na podstawkę troops i zrobiłem z nich Shieldbreakers'ów – chłopaków z bronią dwuręczną. Najgorzej było z kilkoma Ironbreakers'ami oraz Kowadłem. Nie bardzo dało się z nich zrobić coś rozsądnego. Przekopałem się przez forum Mantica, pooglądałem projekty innych ludzi i w końcu przyszło olśnienie! Ironguard to najcięższa i chyba najbardziej elitarna jednostka. W takim razie niech chronią potężny krasnoludzki artefakt – Kowadło Zagłady. Kolejny plus dla tego systemu – Mantic daje bardzo dużo swobody w tworzeniu armii, jedynym ograniczeniem jest ilość modeli (min/ 50%+1 bazowego stanu) na podstawce. Przy odrobinie wyobraźni i dobrej woli, można wyczarować niesamowite „scenic base”, które same w sobie są małymi dziełami sztuki.

Na koniec pomalowałem króla/bohatera oraz inżyniera (po 7-8 latach!), aby dopełnić armię do 1000 pkt. W rezerwach zostało mi jeszcze kilka modeli – kolejne działo czy żyrokopter. Na razie nie wiem jeszcze co z nich będzie, choć na żyrokopter mam plan – Steel Behemoth, naprawdę mocne, krasnoludzkie bydlę. 

W prosty i łatwy sposób przekonwertowałem coś koło 1500 pkt WFB na te same punkty KoW. Oczywiście zdaję sobie sprawę, z wielu braków (KoW ma o wiele więcej jednostek do zaoferowania niż WFB), ale to już pieśń przyszłości. Po pierwszych bitwach będę wiedział co zakupić i już wiem, że wybór padnie na modele Mantica.

Grzesiek "Gregx"

RSS FeedRSS