Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frostgrave. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frostgrave. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 lipca 2022

Templariusz, aptekarz i czaszki

Przyszła pora na zdjęcia jeszcze nie prezentowanych z bliska modeli do Frostgrave. Obecne na grupowym zdjęciu doczekały się indywidualnej sesji. Na fotografiach mamy dwie latające czaszki, które są nowością w drugiej edycji gry za sprawą nowego czaru dla nekromanty. Przyznam, że animowane czaszki były przeze mnie zapomnianym tworem. Dopiero kiedy przeczytałem opis nowego zaklęcia przypomniał mi się choćby taki klasyk jak Prince of Presia 2, gdzie walczy się z takimi nekromantycznymi animacjami! Od razu zechciałem pomalować co najmniej jedną. Dalej jest templariusz, którego pomalowałem kilka lat temu. To konwersja z użyciem korpusu z zestawu wojaków do Frostgrave i wyciągniętych z zakamarków rękami z młotem do Middenheimu. Kiedy wyszły pierwsze niesamowite plastikowe, wieloelementowe ramki do Mordheim, wypuszczono też niewielką ramkę do budowy wojowników spoza Reikland'u czy innych, typowo wyglądających prowincji. Na ramce były wielkie młoty i młotki trzymane okutymi w zbroję rękami, futrzane płaszcze i kudłate, brodate głowy. Tego użyłem. Te elementy są ciut większe od tych do Frosgrave ale dzięki temu wojownik wygląda naprawdę imponująco.

środa, 13 lipca 2022

Banda do Frostgrave 2.0 prawie w komplecie

Środek lata? Skwar? Żar z nieba? Każdy szuka kawałka cienia i bezradnie rozkłada ręce patrząc w niebo? Dla tych, którzy nie zniosą dalszych upałów polecam wyprawę do Frostgrave. Oczywiście nie samemu. Ryzyko jest zbyt wielkie. Śnieżne ropuchy, lamparty czy nieumarli mogą pokrzyżować nam plany odpoczynku. Dlatego  "przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę". Moja jest w większej części gotowa, choć przydałby się drugi niedźwiedź i pomalować zwiadowcę wraz z kolejnym wojakiem (broń ręczna i tarcza).

czwartek, 23 czerwca 2022

Which is witch?

Wpis będzie krótki. Dzisiaj zamykam temat czarownic do Frostgrave. Młodą pomalowałem tak, jak planowałem w poprzednim poście. Jaśniejsze kolory szat zdecydowanie dobrze budują kontrast między staruchą a uczennicą o pulchnej twarzy o męskich rysach. Starusze przemalowałem lód na jasniejszy, bo okazał się zdecydowanie za ciemny i nie pasował do reszty bandy (znalazłem farby, którymi robiłem poprzedni lód). Zmieniłem też kolor poświaty dymu, który wystrzeliwuje z ręki mistrzyni. Modele polakierowałem i na tym temat czarownic zamykam. Dwa razy próbowałem zrobić zdjęcia modelom z tyłu. Za każdym razem wyszły nieostre. Dlatego więcej nie próbuję. Czas na malowanie niedźwiedzia, którego mogą czarownice przywołać.

poniedziałek, 20 czerwca 2022

Wiedźma

W sklejaniu modeli, zwłaszcza do gier, które nie potrzebują ich wiele, bardzo lubię element budowania historii. Nie chodzi nawet o historię życia czy motywację danej postaci a raczej o uchwycenie charakteru. Poprzez pozę, kompozycję podstawki, kolorystykę. Jest to jeden z powodów, dla którego tak lubię modele plastikowe, które zwykle pozwalają na swobodę w ich budowie a do tego ich ramki oferują sporo akcesoriów umożliwiających personalizację. Zwłaszcza ramki modeli do Frostgrave. Kiedy kupiłem pierwsze dwa pudełka plastikowych figur wraz z metalowymi nekromantami, właśnie Ci ostatni, choć świetni, byli najsłabszym ogniwem w bandzie. Nie z powodu jakości a z powodu braku możliwości odciśnięcia na nich swojej wizji (poza malowaniem).

niedziela, 5 czerwca 2022

Frostgrave 2.0 - Wiedźma

Wiele miesięcy temu wydano drugą edycję mocno inspirowanego systemami RPG skirmisha, o którym kiedyś sporo pisałem. Premiera nie uszła mojej uwagi ale Frostgrave 2 nie trafił w ówczesne moje zainteresowania. Dopiero ostatnio Młody przeglądał po raz kolejny moją gablotę i wyciągnął z niej bandę nekromanty z pytaniem "A co TO za gra?". Kiedy wyjaśniłem, usłyszałem "Ja też chcę".

Pierwsze wydanie gry uzupełniały plastikowe zestawy żołdaków a później kultystów, z których można było zbudować ciurów wspierających magów w poszukiwaniu skarbów. Sami magowie byli jednak metalowi. Z upływem czasu do gry wydawano kolejne zestawy. Gnolli, barbarzyńców czy tubylców (do wersji gry w stylu wyprawy do Amazonii). Wydano też dwa zestawy z samymi magami. Jeden z ośmioma figurkami magów i jeden z ośmioma figurkami czarodziejek. Wydano też pudełko z rycerzami i pudełko z kobiecymi modelami najemników. Zrobił sie bardzo ciekawie!

poniedziałek, 30 maja 2016

Frostgrave - Magister Schwarzmeister z bandą

Co chwila czytam, jak to taki a inny sklep rozpoczyna sprzedaż modeli do Frostgrave, organizuje naukę gry i pierwsze kampanie. Zbliża się też termin premiery nowego, dodatku do gry który zapowiadziały zdjęcia nowego, plastikowego zestawu gnolli (wzbudził wielkie zainteresowanie - recenzja autora tutaj). Frostgrave rozwija się nadspodziewanie i aż dziw, że nie mam z kim rozegrać choćby niewielkiej kampanii.

Dlatego na zachętę kolejny i zarazem ostatni wpis dotyczący mojej bandy. Oczywiście do czasu, gdu w toku kampanii nie pojawi się konieczność wynajęcia choćby barbarzyńcy, aptekarza czy innego najemnika.

Kluczową postacią w każdej grupie poszukiwaczy jest mag. Prezentowałem już akolitę, więc przyszedł czas na inicjatora całego tego zbiegowiska. Przedstawiam Wam nekromantę. Nie chciałem malować go w opatrzone, czarne szaty. Padło więc na ciemny fiolet, a że większość modeli do gry jest mocno opatulona w warstwy ubrań, co wynika z warunków pogodowych świata w którym osadzona jest gra, to końcowy efekt malowania jest prościutki i skąpy w detale ale w dobrym znaczeniu. Jak już wspominałem, modele do Frostgrave cechuje prostota, która była również cechą szczególną modeli do Mordheim, a którą uważam za wysoce atrakcyjną i odpowiedzialną za tak trudny do zdefiniowania klimat gry. Modele i grafiki w obu grach to sama radość.

Jednak dzisiaj nie tylko o nekromancie. Przyszedł też czas na wspólne zdjęcie. Zdjęcie rodzinne, na którym znalazły się modele które osobnego wpisu się nie doczekały. Są to psy bojowe oryginalnie przeznaczone do Mordheim, których zdjęcia zwyczajnie mi nie wyszły. Na szczęście na fotografii rodzinnej, wieńczącej dzieło, widać je doskonale.

Wychodząc z założenia, że jeden obraz wart jest tysiąca słów, kończę niniejszym wpis i czekam na Was w ruinach Frostgrave.




wtorek, 19 kwietnia 2016

Frostgrave - bracia

Służba wojskowa to ciężki kawałek chleba. Na dodatek czerstwego. Człowiek głównie albo biega z ekwipunkiem po lasach i polach w ramach "manewrów taktycznych" albo kopie latryny. W krótkich chwilach nie wypełnionych intensywną pracą nad zapewnieniem właściwego poziomu obronności kraju, żołdak (głównie z nazwy, bo płacą licho, rzadko i z opóźnieniem) rozmyśla o innym, łatwiejszym życiu. Zwykle myślenie to męczy go szybko i po dopiciu rozcieńczonego wodą z rzeki piwa, zasypia.


Zdarza się jednak czasem, że piwo nie jest rozwodnione (zwykle przed bitwą, gdy proporcje własnych i wrogich żołnierzy wynoszą min. 1:2), a wojak przekuje myśl w czyn i porzuciwszy armię, wyruszy na poszukiwanie przygód. Zostaje wtedy najemnikiem, który za wynagrodzenie łupi, pali i rabuje.

W mojej bandzie znalazło się miejsce dla dwóch ex-żołdaków. Łucznika i walczącego dwuręcznym młotem piechociarza. Zadaniem łucznika będzie pilnowanie otwartych ulic i placów i utrudnianie przeciwnikowi grabieży oraz poruszania się. Rudy ma zadanie odwrotne. Ciężki młot znacznie ułatwia w walce wręcz eliminowanie przeciwników jednym uderzeniem, więc będzie on towarzyszył kapitanowi i psom bojowym lub będzie ochraniał magów.

Aby oddać inne niż kultystów pochodzenie obu postaci, pomalowałem oba modele w barwy jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego rodu w którego armii służyli zanim doszło do dezercji. Obie figurki pochodzą z pierwszego zestawu plastikowych modeli do Frostgrave t.j. zestawu wszelkiej maści piechoty i złodziei. Przypomina on pierwsze plastikowe ramki najemników do Mordheim, pełne ekwipunku, broni i wszelkiej drobiazgów pozwalających tworzyć jedynych w swoich rodzaju poszukiwaczy skarbów.



poniedziałek, 22 lutego 2016

Frostgrave - złodzieje/bandyci/łowcy skarbów



Okazja czyni złodzieja a gdy w grę wchodzi prawdziwe bogactwo, każdy leń, obibok i cwaniak, ciągnie do źródła wiecznego szczęścia w poszukiwaniu łatwego życia. Taki delikwent w duchu się śmieje z tych, co ciężko pracują na swoje. Do czasu, gdy w ruinach Frostgrave nie wypruje mu flaków śnieżna żaba, łba nie rozbije konfrater zły, że przegrał w kości lub nie rozerwie go 2,5 metrowej wysokości drewniany konstrukt. Wtedy, resztą tchu pozostałego w piersi złodziej czy opryszek pomstuje, jak to się z nim, uczciwym i bogobojnym (po prostu porządnym), niewdzięcznie życie obeszło...

W związku z powyższym, aby prawdzie o życiu stało się zadość, a mówiąc szczerze z powodu niskiego kosztu najmu, który oddaje powszechność postawy reprezentowanej przez bohaterów wpisu, przygotowałem trzy modele oprychów, złodziei lub łowców skarbów.

W początkowej bandzie mam kilku złodziei (lub opryszków, którzy kosztują tyle samo punktów). Złodziej jest bardzo szybki, więc z łatwością dopadnie znaczników skarbów. Właściwie to ich główny cel, bo ani umiejętności walki ani siły woli nie mają zbyt wiele.


Wyjątkiem są łowcy skarbów. Czterokrotnie drożsi (80 koron), szybkością dorównują złodziejom, umiejętnościami walki rycerzom a wytrzymałością najemnemu żołdakowi. Ich wysokie umiejętności walki pozwalają na łatwiejsze unikanie strzałów przeciwnika, co pozwala im wykonywać więcej zadań w ruinach. Mogą z powodzeniem nie tylko polować na skarby ale i ludzi oraz potwory.
Dzięki uzbrojeniu moich modeli w tulipany i zmutowane ramię mam pewną dowolność w definiowaniu typu uzbrojenia. Dzięki temu na początku kampanii modele mogą i będą reprezentować złodziei i opryszków a później, łowców skarbów. 

Prezentowane modele zbudowałem w oparciu o zestaw kultystów, którzy wyglądają jak akolici czy adepci nekromancji - idealnie. Bardzo podobały mi się lampy i pochodnie z zestawu najemników, więc uzbroiłem w nie modele reprezentujące najmniej "zmilitaryzowane" typy jednostek. Do myszkującego w ciemnych zakamarkach typa tego rodzaju ekwipunek pasuje najlepiej.

Zdjęcie figurek zrobiłem przed lakierowaniem, więc figurki się jeszcze błyszczą ale po polakierowaniu i zmatowieniu modeli, tulipany pomalowałem błyszczącym lakierem tak, aby widać było że to szkło.

Są to też pierwsze modele, gdzie zastosowałem efekt rzuconego światła (OSL). Jest to nowa broń w moim arsenale. Dzięki efektowi modele są mocno rozpoznawalne i będą widoczne na polu bitwy!

Żaden rycerz nie dorówna klimatowi skradającemu się w ruinach łowcy skarbów!

sobota, 20 lutego 2016

Ogień i lód - takie tam początki

Witam po dość długiej przerwie! Nie wiem jak Was, ale mnie dopadła zaraza, którą Misio tutaj rozsiał - Frostgrave;) Postanowiłem pomóc mu ją rozprzestrzeniać i stwierdziłem, że pochwalę się rozwojem swojej drużyny. Moje tempo nie dorównuje sprintowi Misia, ale powolutku i do celu.
W tym poście pominę moje rozważania na temat składu drużyny i wyboru czarów, powiem tylko, że padło na Elementaliste.
Swoją przygodę z Frostgrave rozpocząłem bardzo spontanicznie, od zakupów;) Po przeglądnięciu wszystkich modeli moja uwagę przykuł Enchanter, ale niestety model nie był dostępny. Drugi w kolejności był Lich, którego kupiłem w te pędy. Od razu gdy zobaczyłem ten model wiedziałem, że będzie z niego niezła czarodziejka;) Plan był prosty, wymiana głowy, delikatna przeróbka szat na wysokości odcinka piersiowego i w drogę "ahoj przygodo!".
W praktyce nieco bardziej zaszalałem;) Tułów i głowę dokleiłem od modelu jakiejś roznegliżowanej damy z konfrontacji, używałem jej jeszcze w Mordheim. Także sentymentalnie otrzymała nowe życie. Nogi, ręce Licha i trochę green stuff`u. Do tego odrobina płomieni strzelających z dłoni. Podstawki bez szaleństw, na koniec śnieg i tak większość powierzchni przysypie.


Uczeń to już szybsza sprawa. Wymiana głowy, ale za to jakiej głowy. Od razu widać, że młodziak lubi zabawy z ogniem. Do tego płomień w łapę i w miasto... "Come on baby, light my fire.."










Frostgrave - Zombie

W niektórych przypadkach powiedzieć, że skoro się człowiek jeszcze rusza, to żyje będzie sporym nadużyciem. Poniżej właśnie taki przypadek.


Swoistą drugą szansą dla ofiary kataklizmu w mieście magów jest animacja przez nekromantę ale o swobodzie poruszania ciężko mówić. Jednak zważywszy ile czasu się przeleżało pod zwałami śniegu, warto rozważyć jedyny sposób na odrobinę słońca - a to się przyda. Człowiek pod lodem blednie niemiłosiernie.

Co czyni zombie przydatnym członkiem bandy? Cóż - głównie to, że jest darmowy. Tworzy go nekromanta, rzucając zaklęcie "Raise zombie" Nie zajmuje miejsca w bandzie (jak przywołany zwierz lub animowana konstrukcja). Do tego jest dość wytrzymały (pancerz 12). To tyle plusów. Poniższy nieborak to typowy zombie. Chłodny w kontaktach międzyludzkich, dość powolny tak fizycznie jak umysłowo. Na szczęście z powodu niskich temperatur nie wonie rozkładem. Jego poprzednie zajęcie nie wpływa na jego potencjał bojowy - a szkoda. Był bowiem nasz zombie czarodziejem. Był. Pozostała po nim zewnętrzna skorupa, która robi to, co jej animator każe.

Mojego zombie zrobiłem z części zestawu kultystów, które pozwalają zbudować nie akolitę a martwiaka. Zombie lub szkielet. Fantastyczny pomysł z dodaniem rąk, nóg i głów do ramki tak, aby zamiast sojuszników można było budować przeciwników.

Malowanie - to by pewien kłopot, bo model musiał wyglądać na mocno nieświeży. Szaty wyszły bardzo fajnie dzięki wielu warstwom glaze'ów. Ciało przemalowałem, bo pierwotnie było zielono-cieliste ale pomyślałem, że skoro zombie wyłazi nie z ziemi a spod śniegu, skóra będzie bardziej blada lub zimno-niebieska niż zgniła. Efekt osiągnąłem a dzięki nietypowemu odcieniu skóry, model wyróżnia się z tłumu żywych.

środa, 17 lutego 2016

Frostgrave - Franz - uczeń czarnoksiężnika

Codzienne życie ucznia czarnoksiężnika proste nie jest - pomyślał Franz, który na kolanach szorował podłogę pod stołem do sekcji w laboratorium. Na kamiennej powierzchni widać było ślady ciężkiej pracy mistrza a, że mistrz był człowiekiem oddanym bez reszty swojej pasji, to Franz miał co skrobać. Miał też czas na myślenie, co wielokrotnie odradzał mu jego złośliwy mistrz.


W zasadzie - kontynuował rozmowę z samym sobą Franz - praktyka przebiega sprawnie. Jest to o tyle zeskakujące, że jej początek nie zapowiadał takiego rozwoju wypadków. Po tym, jak zostałem nakryty na wykopywaniu ciał na podmiejskim cmentarzu (słowa "hiena cmentarna" jakoś się nie pojawiły w umyśle Franza), spodziewałem się długiej praktyki w miejskim lochu. A patrzcie no, trafił mi się mag, który wziął mnie do terminu. Myślę, że z powodu braku zahamowań dotyczących kontaktu z martwymi ciałami. - pomyślał, wykręcając szmatę lepiącą się od "zdobywanej przez mistrza wiedzy" do cebrzyka i sięgną po szczotkę z żelaznym włosiem. Kiedyś postanowił, że wysprząta laboratorium za pomocą magii, w której jak mu się wydawało, poruszał się wystarczająco sprawnie. Do tej pory spora część jego miesięcznej pensji idzie na pokrycie szkód będących skutkiem głupoty i lenistwa. - Ile to już lat? Trzy... Kto by pomyślał, że w tak krótkim czasie możne się zmienić życie tak diametralnie. Ludzie we wsi Cię szanują, straż miejska nie zaczepia a młynarka pokazała to, czego wcześniej pokazać nie chciała. Tylko koty syczą. Głupie. - na chwilę zamilkł, bo wydało mu się, że mistrz wrócił do wieży. Nasłuchiwał chwilę ale cisza była wszechobecna. Wrócił więc do pracy - Właściwie to brakuje mi tylko ...

- Franz! - trzask gwałtownie otwieranych drzwi i głośne wołanie mistrza przestraszyło ucznia, który wylał na siebie i na podłogę większą część zawartości cebrzyka. - Pakuj graty. Wyruszamy do Frostgrave! Zima ustępuje, miasto rozmarza! Wiedza czeka!


Banda do Frostgrave musi być dowodzona przez maga ale zakup ucznia to już kwestia wyboru. Wybór jest wprawdzie oczywisty ale mogą się zdarzyć magowie, którzy ucznia mieć nie chcą. Uczeń to słabszy mag. Wielką jego zaletą jest grupowa aktywacja, pozwalająca mu dowodzić częścią bandy maga. 

Mój młody nekromanta to oryginalny model do Frostgrave. Dostępny jest w zestawie z mistrzem. Kontynuując tradycję z czasów Mordheim, nieprzerabiania oryginalnych metalowych modeli, zostawiłem model bez ingerencji modelarskiej.

Co w malowaniu modelu mnie najbardziej cieszy? Kolor szat. Coal black (P3) jako bazowy kolor sprawdził się doskonale. Dzięki niemu czarne szaty to kombinacja szarości i bardzo ciemnego niebieskiego. Wogóle od pewnego czasu bawię się w malowanie glaze'ami (podpatrzyłem na Painting Buddha). Polecam!

wtorek, 16 lutego 2016

Frostgrave - Stary Karl - Kapitan

Karl, zwany starym, to weteran. Większą część życia przesłużył w różnych armiach, pod rozkazami różnych panów. Książąt, bogatych kupców czy samozwańczych królewiąt. To w latach sytych. Gdy przychodziły lata chude, bywał wykidajłem w domach rozpusty. Płacili słabo ale przynajmniej było na czym oko zawiesić.

Gdy dotarła do niego wieść o wyprawach czynionych do Frostgrave, czy to z powodu marnego żołdu jaki aktualnie dostawał czy z chęci przeżycia czegoś nowego, porzucił dotychczasowe życie i służbę i wyruszył do miasta magów. Młody nie był. Lata świetności miał za sobą, długie wędrówki sprawiały mu trudność. Piekło go podczas sikania a wzrok miał już nie taki jak jeszcze kilka lat temu ale był doskonałym dowódcą. Rozumiał wojnę, więc liczył, że dzięki swoim umiejętnościom znajdzie się dla niego miejsce w jednej z grup poszukiwaczy skarbów.

Mieczem umiał robić nieźle a dziesiątki wojen nauczyły go, jak unikać ran a nawet śmierci. Ileż to razy chował doskonałych szermierzy i osiłków służących pod jego rozkazami. Byli od niego lepiej wyszkoleni. Byli silniejsi. Jednak to on Karl, a nie oni, przeżywali. 

Jego przewidywania dotyczące wypraw spełniły się co do joty i kiedy podczas jednej z karczemnych awantur całkiem blisko już Frostgrave, obił zmierzających w tym samym co on kierunku "żołnierzy" (uczniów-akolitów), którzy pomylili się boleśnie biorąc go za dziada, podszedł do niego pewien niemłody już blondyn i zaproponował mu pracę. Karl został najęty do dowodzenia grupą poszukiwaczy, której celem było miasto magów. Wynegocjował też niezłe warunki finansowe a ku jego uciesze, pod jego dowództwem znalazło się tych trzech młodych oprychów-akolitów, których opłazował w karczmie. Pomyślał wtedy, że przez długi czas będzie miał mu kto robić herbatę z rumiankiem. W ramach pokuty. Stabilizacja finansowa znalazła się na wyciągnięcie ręki (Obowiązkowa Kasa Ubezpieczenia Najemników zbankrutowała kilka lat wcześniej pochłaniając sporą część jego składek emerytalnych - po kasie pozostał jedynie sporych rozmiarów zameczek wybudowany dla "ochrony" kapitału członków kasy), nie wspominając o niespotykanych przygodach jakie go czekały. Karl zawsze chciał zostać poszukiwaczem skarbów. Na myśl o klejnotach, cennych zwojach, broni niespotykanej jakości i urodzie Karl beknął, smarknął i podrapał się z uśmiechem po zadku. Nie mówcie tego nikomu ale w głębi duszy Karl zawsze był romantykiem...
Kapitanowie, co widać po ich statystykach, nie są najlepszymi żołnierzami. Ich wyszkolenie nie jest wyższe od wyszkolenia łucznika (F+2, S+2) a opancerzenie nie lepsze od złodziejskiego. Jednak dzięki możliwości wyboru ekwipunku i zwiększeniu jednej ze statystyk, można poprawić nieco wybraną specjalizację kapitana. A 13 (jak rycerz) czy F +4 są jak najbardziej możliwe. Ja postawiłem na dużą wytrzymałość t.j. 14 punktów życia i wysoki pancerz (bez utraty szybkości). We Frostgrave wszelkie ataki wykonuje się zawsze jedną kością do której dodaje się wartość testowanej cechy. W walce jest to F. Rzucamy więc K20 i dodajemy wartość cechy. Wynik porównujemy z wynikiem rzutu przeciwnika. Kto ma więcej, wygrywa a uzyskany wynik odejmuje od A przegranego. Różnica to ilość zadanych ran. Weźmy kapitana z F +4. Załóżmy, że walczy z łucznikiem wroga. Obaj rzucili "10" na kości. Wygrywa starcie Kapitan i zadaje kilka ran przeciwnikowi (przy A 11 i H 10, łucznik straciłby 3 rany z 10). Tutaj wychodzi doświadczenie kapitana. Opisana wyżej potyczka nie skończyłaby się po pierwszej wymianie ciosów ale dzięki sztuczkom, jakie zna kapitan (jakie mu wybrałem), mógłbym przez walką dodać +3 do wyniku rzutu a potem kolejne +2 do obrażeń. Łącznie zamiast trzech, osiem. Dzięki grupowej aktywacji, którą posiada Kapitan, mógłby on do walki wprowadzić jeszcze jeden model i uzyskać kolejny bonus wysokości +2, zabijając łucznika. Jak widać kapitan to postać, która dobrze użyta, może znacznie podnieść nasze szanse na sukces. Kapitan ma aż 11 sztuczek z pośród których na początku wybieramy dwie. Dzięki temu możemy poprawić umiejętności strzeleckie, walki wręcz lub odporność naszej bandy - sztuczki nie dotyczą jedynie samego kapitana. Może je wykorzystać podczas walki innych członków naszej bandy.



Model kapitana to model, który dostałem jako prezent za udział w kampanii przed sprzedażowej systemu. Zamieniłem mu jedynie tarczę z metalowej na plastikową dla większej żywotności farby. Malowanie typowe. Jedynie na tarczy poszalałem z lakierem do włosów. Nie wyszło tak fajnie jak planowałem ale efekt zużycia osiągnąłem.

Podstawki w mojej bandzie będą miały niejednolity wzór a elementem łączącym będzie śnieg. Kapitanowi w udziale przypadł lód.

P.S.To tysięczny (1000!) wpis na blogu!

piątek, 5 lutego 2016

Frostgrave - światełko w ciemności

Dzisiaj coś pomiędzy sprawozdaniem z postępu prac a poradnikiem malarskim (OSL, na życzenie).

Zacznijmy od postępu prac. Z 10 przygotowanych do pierwszej rozgrywki modeli, pomalowałem trzy. Kapitana, kultystę i psa bojowego. Pozostałe modele są przynajmniej pokryte podkładem a kultyści w trakcie malowania t.j. bazowe kolory, wash i pierwsze cienie już gotowe.

Seba, który jest żywo zainteresowany systemem i sam poczynił już pewne kroki w kierunku aktywnego uczestnictwa w polowaniu na zmrożone skarby, poprosił mnie abym pokazał jak pomalowałem model z latarnią i jak wyszedł efekt "rzuconego światła".

Przyznam, że już od czasów pierwszej plastikowej ramki z dodatkami do Mordheim (zestaw piechoty wzbogacony był o plastikową "wypraskę" z dodatkowymi "bitzami" takimi jak księga, skrzynia, pistolet, puklerz i właśnie latarnia) bardzo podobała mi się idea modelu rozświetlającego mroki lampą/latarnią. Zestaw piechoty do Frostgrave oferuje podobną lampę (jak znajdę oryginalną Mordheim to na pewno uzbroję w nią jakiś model do Frostgrave) i jak pisałem, chcę aby moi kultyście nieśli jakieś źródło światła. 2 latarnie i pochodnię. Model z pochodnią pokażę w kolejnych wpisach (fajnie wyszedł ogień) a na razie zobaczcie co udało mi się zrobić z lampą.

Do jej pomalowania użyłem 4 kolorów. Zaczynając od najciemniejszego są to:

- Jokaero Orange - Citadel
- Heartfire - P3
- Deep Yellow - Vallejo
- Lemon Yellow - Vallejo

Kolory nie były specjalnie dopierane pod ten projekt. Mam jednak w zwyczaju mieć gotowe zestawy, tworzące pewien gradient odcieni i to jest moja "słoneczna/ognista" paleta.

Tutaj od razu się przyznam, że nigdy wcześniej takiego efektu nie malowałem, więc to co piszę traktujcie najwyżej jako pewne sugestie a nie wyznacznik i definicję techniki.

Przed malowaniem dokonałem ważnej obserwacji dotyczącej światła. Źródło zawsze jest jaśniejsze niż powierzchnia na którą światło pada i tego się trzymałem podczas malowania. Dlatego przy malowaniu światła odbitego nie używajmy najjaśniejszego koloru używanego do malowania źródła światła.



Zacząłem malowanie od latarni. Na srebrny podkład nałożyłem Jokaero Orange. Następnie używając wash'y/glaze'ów (rozwodnionych farb), "wpuszczałem" coraz więcej coraz jaśniejszych odcieni do zagłębień latarni t.j. tak, skąd pochodzi najjaśniejsze światło. Widać pewne niedociągnięcia w technice ale myślę, że lampa wyszła nie najgorzej.

Światło rzucone wymagało większej uwagi i precyzji. Mniej-więcej ustaliłem gdzie ma ono padać i tam, na wypukłościach nałożyłem glaze'em bazowy kolor Citadel (kilka cieniutkich warstw płynnej farby tak, żeby przebijał podkład - coś jak filtr fotograficzny). Następnie jaśniejszym pomarańczowym i żółtym rozjaśniłem najbardziej wystające powierzchnie.

Przyznam, że żółto-pomarańczowe odcienie świetnie pasują do ciemnych fioletów i mocno ubarwiają model.

Następnymi w kolejce do malowanie są kolejni kultyści oraz nekromanta. Wielkim plusem takich gier jak Frostgrave jest ilość modeli. Można się przyłożyć do każdego i w kilka tygodni mieć gotową do gry bandę!

A jak Wasze bandy? Budujecie?

poniedziałek, 1 lutego 2016

Frostgrave - pierwszy przebiśnieg

Ostatni wpis o Frostgrave spowodował spore poruszenie. Gra jest bardzo popularna, widać graczom brakowało szybkiego skirmish'a z elementami RPG. Dlatego przyszło kuć zainteresowanie póki gorące.

Postanowiłem zabawę z modelami rozpocząć od przeczytania zasad i zrobienia pierwszej rozpiski. Gotowa posłuży mi do rozegrania pierwszej bitwy. Nie owijając w bawełnę, przedstawiam Wam moją rozpiskę.

We Frostgrave każdy ma na start do wydania 500 złotych koron. Mag, jedyny obowiązkowy model w bandzie jest darmowy. Cała reszta kosztuje, czasem sporo. Na mojego maga wybrałem Nekromantę. Uzbroiłem w laskę, która jest bronią raczej defensywną, oraz wybrałem dla niego czary. Każdy mag zaczyna grę z 3 czarami z własnej szkoły magii, po jednym czarze z trzech pokrewnych szkół i dwoma z pozostałych szkół. Neutralnych lub przeciwnych naszej. Szkół jest aż 10, po 8 czarów w każdej. 80 zaklęć w puli. Zaczynamy z ośmioma. Zaklęcia szkół pokrewnych jest trudniej rzucić niż własnej ale trudność jest tylko 10% wyższa niż szkoły głównej. Zaklęcia neutralne to już 20% wyższa trudność a za szkoły przeciwnej, 30% (+2, +4 i +6 na K20)! Do tego nieudane rzucenie czaru powoduje obrażenia, więc mag bez doświadczenia prędzej się sam zabije próbując rzucić czar szkoły przeciwnej do jego, niż rzuci to zaklęcie skutecznie.

Szkoły magii pokrewne nekromacji to: Witch, Chronomancer, Summoner
Szkoły magii neutralne w stosunku do nekromacji to: Elementalist, Sigilist, Illusionist, Enchanter, Soothsayer
Szkołą przeciwną jest: Thaumaturge



Dla mojego maga z własnej szkoły wybrałem : Bone Dart (czar strzelecki), Raise Zombie (animacja), Reveal Death (straszenie wrogiego modelu). Ze szkół neutralnych wybrałem Fleet Feet (Chonomancer), Leap (przesuwa sojuszniczy model, Summoner), Fog (blokuje pole widzenia, Witch). Pozostałe czary to Elemental Hammer (Elementalist), Telekinesis (Enchanter), Teleport (Ilusionist). Ze szkoły przecinwej nie wygrałem nic.


Mag może wykupić za 200gc ucznia, który jest moim zdaniem wyborem obowiązkowym, bo zarówno mag jak i uczeń pozwalają na grupowe aktywacje modeli to raz. Dwa, posiadanie 2ch magów jest zawsze lepsze od posiadania jednego, prawda? Uczeń to taka biedna wersja mistrza. Zna te same czary ale nie ma umiejętności mistrza w posługiwaniu się nimi.

Niedawno pojawił się dodatek do Frostgrave pod tytułem Sellsword, przedstawiający nową postać: Kapitana. Dowódcę, który jako jedyny, poza magami, może zdobywać doświadczenie. Kosztuje aż 100gc a jego uzbrojenie kolejne kilkanaście a do tego trzeba się z nim dzielić utargiem z bitwy ale postanowiłem go wykupić już na początku. Posiada dwie sztuczki z długiej listy sztuczek bitewnych do wyboru, z których każdą może użyć raz w bitwie. Myślę, że posiadanie takiego wojaka po pierwsze pozwoli na większą specjalizację taktyczną bandy (sztuczki strzeleckie, do walki wręcz, zwiększające odporność czy grupowa aktywacja trzech modeli) a po drugie da nam pretekst do wyróżnienia jednego modelu spośród szarej ćmy najemnego chłopstwa.

Mój kapitan będzie posiadać skórzaną zbroję, tarczę, broń ręczną i kuszę (może mieć aż 5 przedmiotów, gdy zwykli najemnicy tylko 1). Do tego otrzyma dwa dodatkowe punkty życia. Sztuczki bitewne jakimi będzie się posługiwał to Furious Attack (jednorazowy bonus +3 do rzutu w walce wręcz, przyznawany przed rzutem) oraz Coup de Grâce (+2 do obrażeń w walce wręcz).

Uczeń i kapitan pochłonęli większą część środków na zakup bandy a moim postanowieniem było wykupienie maksymalnej, dostępnej liczby żołnierzy. Dlatego kolejne pozycje na liście to raczej tanie jednostki.

Najtańsze są psy bojowe. Szybkie, średnio walczące i pozbawione możliwości noszenia skarbów. Kupiłem do mojej bandy dwa. Modele oryginalne, z Mordheim.

Ciut drożsi okazali się poplecznicy Nekromanty. Zrobieni będą z modeli kultystów, drugiego zestawu plastikowych modeli do Frostgrave i będą przedstawiali dwie profesje. Thieves i Thugs. Elita to to nie jest ale aparycja pasuje idealnie. Którą z powyższych profesji wybiorę, jeszcze nie wiem. Kosztują tyle samo. Na pewno 2ch z nich dostanie latarnie a jeden pochodnię. Będzie to ich atrybut. Jak muz. Trzy Muzy Nekromanty...

Ostatnie dwa modele to łucznik i żołdak z dwuręczną bronią. Obaj będą pomalowani w jakiś barwy rodowe. Będą to zbiedzy ze służby w jakiejś armii, którzy szukać będą szczęścia i skarbów towarzysząc nekromancie. Myślałem o żółto-czerwonej kombinacji barw. Powinno pasować do fioletowo-czarnych szat kultystów i magów.

Od lewej: Warhound, nekromanta, kapitan (brakuje tarczy), uczeń, warhound.


Tak oto prezentuje się cała banda. Oto szybkie podsumowanie:

Nekromanta, laska, Bone Dart, Raise Zombie, Reveal Death,  Fleet Feet, Leap, Fog, Elemental Hammer, Telekinesis, Teleport

1x Uczeń, j.w.

1x Kapitan, miecz, tarcza, zbroja skórzana, kusza, Furious Attack, Coup de Grâce

1x Piechociarz, broń dwuręczna, zbroja skórzana

1x Łucznik, łuk, sztylet, zbroja skórzana,

3x Złodziej/Rzezimieszek, sztylet/broń ręczna


2x Pies Bojowy

Stronnicy mają zdefiniowane uzbrojenie a zbroje są wliczone w ich ststystyki, co ułatwia budowę bandy. Różnorodność bazować będzie na ilości typów jednostek, których mamy aż 15 rodzajów a nie na personalizacji uzbrojenia.

Jak się Wam podoba pomysł na bandę?


P.S.
Trochę niezgrabnie wymieszałem oryginalne nazwy i ich własnymi tłumaczeniami ale myślę, że wybaczycie.

P.P.S.
Tym wpisem rozpoczynamy drugi 1000 wpisów na naszym blogu!

niedziela, 24 stycznia 2016

Frostgrave - pierwszy śnieg

Trochę historii. Lata temu, siedząc w biurze w Irlandii, dostałem wiadomość e-mail od niejakiego tsara w sprawie zgody na publikację jakiegoś mojego materiału do Mordheim (chodziło o tabalę generującą efekty pogodowe) na prowadzonej przez niego stronie Bitewny Zgiełk (tak, tak. Tej właśnie!). Wtedy bardzo intensywnie grałem w Mordheim, scena turniejowa obejmowała całą Polskę a moje bandy z uporem przeszukiwały ruiny w poszukiwaniu Wyrd'a.

Niestety wyprowadzka z Krakowa i rozluźnienie się społeczności (w Warszawie funkcjonuje nadal Dębowa Tarcza - polecam) Mordheim spowodowało, że trzy ostatnie z moich band (Skaven i Cult of the Possessed i Averlanders) wylądowały na półce a Dwarf Treasure Hunters, Kislevites (tych mi żal, bo wygrałem nimi turniej na Wojennym Młocie!) i Orcs&Goblins poszły w świat. Zawsze chciałem mieć też Ostlandczyków z ich dwoma Ogrami ale ten projekt realizuje się bardzo powoli.


Czas płynął aż w ostatnie wakacje trafiłem na kampanię tłumo-fundującą systemu o nazwie Frostgrave. No i wpadłem. Gra to skirmish w którym grupy do 10 modeli przeszukują ruiny odtajałego spod zwał śniegu miasta pełnego antycznych skarbów. Charakterystyczne jest to, że każdą bandą dowodzi czarodziej z jednej z wielu szkół magii. W Mordheim smaczku zawsze dodawał albo czarodziej/kapłan (Kult Opętanych) lub najemny mag - Warlock (np. Averland). We Frostgrave bez maga ani rusz! Wiedźma, Elementalista, Nekromanta, mag-kowal (Enchanter) czy Iluzjonista to tylko część specjalizacji jakie mamy do wyboru.

Kiedy trafiłem na Frostgrave, od razu zamówiłem pudełko stronników i zestaw maga i jego ucznia. Mordheim to była pierwsza gra GW, która wprowadzała zestawy plastikowych, wieloczęściowych modeli. Później przepakowane i sprzedawane jako milicja / wolna kompania Imperium oraz Night Runners Skavenów. Tak, tak moi Drodzy. Mordheim to była gra przełomowa. Ich plastikowe modele były świetne a ich modele metalowe cechowała subtelna estetyka. Proste pozy, brak przesady w ilości ozdobników. Nie to co teraz. Zamówione przeze mnie modele jak żywo przypominają stylem właśnie klasyczny Mordheim. Pamiętacie model Warlock'a lub choćby kapitana Reikland'u? Jak żywo...!


Również plastikowe modele robią wrażenie. Wprawdzie nogi i korpus nie są osobno ale ilość dodatków pozwala na dowolną budowę członków bandy. Łuki, kusze, worki ze skarbami, sztylety, puklerze, tarcze, dwuręczna broń, latarnie, pochodnie, głowy w kapalinach, czapkach, kapturach... Ogranicza Nas tylko wyobraźnia.


Kiedy zamówione modele, wraz z rożnymi gratisami trafiły w moje ręce, na pewien czas odstawiłem je na półkę. Do czasu kiedy za oknem nie spadło 60cm śniegu a do gry nie wydano drugiego zestawu plastikowych modeli - kultystów!


Kilka dni temu dokonałem zamiany połowy zestawu regularnej piechoty na 10 modeli kultystów i czekam aż znajdą się w skrzynce.

Cała opowieść zmierza właśnie do tego momentu. Otóż chciałbym zakomunikować, że ruszam z budowaniem mojej pierwszej bandy do Forstgrave.  Będę chciał się z Wami dzielić postępem prac modelarsko-malarskich nad powstającą drużyną nekromanty i jego ucznia (a dzięki nowemu dodatkowi do gry, ze wsparciem Kapitana), którzy wyruszą po skarby w ruiny upadłego miasta. Moje ruiny Mordheim nadal są, niezniszczone, czekają na pierwszy opad śniegu.

Generalnie plan jest taki: Nekromanta i uczeń, wraz z grupą kultystów (do wyboru jest sporo klas postaci) będą stanowić jedną część bandy a najemni żołnierze (uzbrojeni w broń białą oraz łuki i kusze) wraz z kapitanem - drugą. Chodzi mi po głowie ciemno-fioletowe malowanie maga i jego grupy oraz żółto-czerwone żołdaków - pewnie zbiegów z jakiejś armii. Żółty doskonale będzie kontrastował z fioletem, więc cała kolorystyka bandy będzie spójna.

Wizja nowego, małego projektu, gdzie można poszaleć z malowaniem i konwersjami budzi we mnie spory entuzjazm. Odżywają wspomnienia wypraw do zniszczonego uderzeniem dwu-ogoniastej komety miasta.

Niedługo, gdy przestanie sypać śnieg a drogi staną się przejezdne, wyruszymy razem do Forstgrave, w poszukiwaniu wiedzy i bogactwa!

RSS FeedRSS