Posted by MiSiO on 15:17
Obiecałem sobie, że w tym roku skończę malować drużynę do Kill Team i wrzuce ja na BZ. Ma to być pierwsza drużyna, którą planuję wystawić na sprzedaż "na wolnym rynku" i nie jest efektem zlecenia. Skorzystałem też z okazji jaką daje malowanie bez ograniczeń wynikających z gustów zamawiających i wybrałem sobie kolorystykę i kolory, jaką chciałem przetestować. Pod dobrane farby wybrałem zakon Marines, co jest drogą na opak dla większości osób.
Wybór padł na Salamandry. Zastanawiałem się jeszcze czy nie skusić się na Blood Angels ale uznałem, że dość czerwonego malowałem w tym roku i padło na zielony.
Posted by MiSiO on 06:30
Od niedawna pracujemy z Antkiem nad naszymi drużynami do 3 sezonu Blood Bowl. Ja w końcu mam okazję pomalować oficjalne modele Chaos Dwarfs dla których skonwertowałem też nowe Bull Centaurs z armii Helsmiths of Hashut do Age of Sigmar. Moje modele jednak są dopiero w podkładzie, czego nie można powiedzieć o drużynie Antka, którą to z regularnością godną pozazdroszczenia, malował przez ostatnie kilka tygodni prawie każdego wieczoru.
Posted by szeperd on 08:00
Ostatni członek bandy Hannivera Tolla, jakiego pomalowałem, to on we własnej osobie. No dobra... w zestawie mamy też przecież małego gryfo-ogara o imieniu Balthas, ale uznałem, że nie będzie potrzebował osobnego wpisu (a pomalowałem go tuż przed Tollem). Sam łowca ma bardzo przyjemną, klasyczną pozę - płaszcz, kapelusz, klinga na plecach, osinowe kołki i latarnia. Krótko mówiąc, klimat jest. Jeśli dobrze liczę, to mój trzeci łowca czarownic w "dorobku". Trochę się napracowałem przy cieniowaniu płaszcza ale... nie pokazuję tego na zdjęciach, ponieważ zniszczyłem cały efekt przy nakładaniu werniksu. Bywa.
Posted by szeperd on 08:00
Space Marines ze świata fantasy? Czemu nie. Tak bowiem kojarzy mi się dzisiejszy bohater, czyli Valius, the Keeper Aqshian. Jest to oczywiście kolejna figurka z zestawu Zbawców Cinderfall. Mamy tu sporo żelastwa i dużo niebieskiego a ja użyłem do cieniowania tych kolorów farb kontrastowych (jako washy). Zdążyłem też wziąć udział w małej dyskusji, czy nie warto przypadkiem usunąć z pleców antenę, względnie wieszak. W każdym razie u mnie zostaje, jak jest.
Posted by MiSiO on 06:30
Ostatnie zlecenie w tym roku uznaję za skończone. Do pomalowania dostałem 15 Outriders/Pistoliers do amii Empire. Wiadomo. Stary Świat. Do tej samej armii do której malowałem lądowy okręt z Marienburga. Dlatego jazda ma te same barwy co załoga statku. Biało-czerwono-czarne.
Same modele mają swoje lata. Co mi nie przeszkadza. Sa proste w budowie i mają dużo części (zainspirowały mnie by w końcu zrobić niewielką bandę... Ostlandczyków). Uwagi mam do stanu form, bo wielkość i liczba nadlewek dała mi w kość. Niektóre połówki koni tez nie schodziły się najlepiej ale nic z czym wikol by sobie nie poradził.
Posted by MiSiO on 10:30
Części do budowy muzyka do oddziału krasnoludzkiej piechoty leżą od dawna. Wielki, podwójny róg i brodata, ogolona na irokeza głowa wyglądają klasa i pewnie użyję ich w przyszłości. Nasza mnie jednak ochota skończyć zaczęty od pewnego czasu model Mutated Throwing Mastiff, które to piękności można znaleźć na ramce krasnoludów Otchłani od Mantic (sporo ich piechoty ma takie zwierzaki na ramkach - wydry, żaby małe i duże, mawbeast'y itp.). Coś jest w malowaniu tych bezwłosych, jak egipskie koty, psiaków.
Założenie było takie, że psiak w oddziale wyje, szczeka i warczy, co zastępuje grę na rogu. No i całkiem dobrze wygląda w pierwszym szeregu!
Posted by szeperd on 10:45
Brother Algirdas to trzecia i ostatnia figurka z zestawu Bladeguard Veterans. Przy malowaniu dwóch poprzednich miałem taką frajdę, że nie musiałem się nawet zastanawiać co zrobić z ostatnią figurką - szybko ją złożyłem i zabrałem się za malowanie (chociaż Olo wcale "nie zamawiał" jej pod choinkę). Chwilę się pozastanawiałem, jaką przyjąć kolorystykę. Ostatecznie stanęło na Blood Angels. Tym razem pozwoliłem sobie na nieco ekstrawagancji - hełm doklejony na podstawkę, zawadiacko przekrzywiona tarcza czy wreszcie kalki z zupełnie innej epoki i miejsca. Malowanie wciągnęło mnie tak, że wykorzystałem każdą wolną chwilę, żeby dokończyć Brata Algirdasa.
Posted by MiSiO on 15:50
Nowa edycja Kings of War, do której leci juz do mnie książka (!), zmotywowała mnie do skończenia oddziału, który stał w piwnicy, z pomalowaną podstawka i w czarnym podkładzie, już dobre trzy czy cztery (jak nie pięć!) lata. W armii mam dwa regimenty żywiołaków oraz dwa większe żywiołaki ale mniejszego oddziału nie miałem. Aż do ostatniego tygodnia, gdzie pomalowałem go w niecałe 2 godziny.
Trochę żal, że całość musiałem zabezpieczyć poliuretanowym, błyszczącym lakierem (pewnie psiknę ich satyną żeby zbić połysk) ale to modele metalowe (już zabytek, do od dawna można je kupić w żywicy albo zwyczajnie wydrukować) i ich waga byłaby powodem uszkodzeń farby.
Posted by szeperd on 13:21
Brother Vytautas to drugi z prezentów pod choinkę. Witold wybrał kolorystykę Dark Angels a ja miałem sporo fajnej zabawy malując tego koleżkę. Świat WH40K nigdy mnie nie wciągnął, ale ten zakon zawsze mnie intrygował. Gdybym miał kiedykolwiek malować coś do tego uniwersum dla siebie, byliby z pewnością jednym z pierwszych wyborów. Na razie jednak poprzestanę na poniższym modelu. Zdjęcie numer trzy przedstawia obu pomalowanych braci. W zestawie jest jeszcze jedna figurka... hmmm... może się skuszę...
Posted by szeperd on 13:09
Brother Jeremiah to prezent pod choinkę. Moi dwaj starsi synowie, którym najwyraźniej nieobce są klimaty WH40K, zażyczyli sobie z okazji świąt po figurce z tego uniwersum. Jeremi wybrał Ultramarina, koniecznie z tarczą i czerwonym hełmem. Dostałem zresztą cały komplet screenów z gry z jego postacią, więc wystarczyło się na nich wzorować. Figurka pochodzi z zestawu Bladeguard Veterans i idealnie spasowała do "zamówienia". Poniżej kilka ujęć z różnej perspektywy. Na ostatnim zdjęciu Jeremiah w obecności dwóch Space Wolves, którzy są efektem prób nauki malowania mojego najmłodszego syna. To było bodaj kilka lat temu a w ruch poszły wówczas farby z serii kontrast. Ciekawe porównanie wielkości tychże różnych postaci. Zacząłem też malować prezent numer dwa. Mam nadzieję, że wkrótce się nim tutaj podzielę.
Posted by MiSiO on 11:22
Nie każdy ma czas albo zwyczajnie nie wie jak zacząć przygodę z grami tylu mass-battle, zwanymi też rank&flank. Przytłaczają decyzje od czego zacząć, co kupić i jak skleić modele. Z łukiem czy mieczem? Często też brakuje miejsca na granie, bo stół o wymiarach 6x4 stopy zajmuje sporo miejsca! Z pomocą przychodzi Kings of War: Champions. Gra, której celem
jest zaznanie emocji dowodzenia armią i posmakowanie dylematów dowódcy
... W miniaturze. Bez budowania rozpisek, bez zastanawiania się co jeszcze potrzebuję do rozpiski i bez piętrzących się stosów ramek, które "trzeba" pomalować, aby w pełni cieszyć się grą.
Posted by szeperd on 15:34
Mistress Verentia - czyli trzecia postać z bandy Hannivera Tolla, zajmująca się robieniem porządków na dzielni Cinderfall. Figurka dostała kolory bazowe i cienie już dość dawno temu a dzisiaj udało mi się zaaplikować rozjaśnienia i dodatki. Verentia to z pewnością jeden z ciekawszych wzorów w tej paczce. Na ostatnim zdjęciu zapozowała z dotychczas pomalowaną dwójką bohaterów Cinderfall.

Posted by szeperd on 20:34
Armand Callis to druga figurka z zestawu Saviours of Cinderfall do gry Age of Sigmar, którą pomalowałem. O zestawie tym pisałem w czerwcu, przy okazji tego wpisu. Nie znam tej historii, ale doczytałem gdzieś, że to były żołnierz Wolnego Bractwa. Chyba będę musiał (chciał?) poświęcić nieco czasu, żeby zgłębić temat. Tymczas Callis doczekał się na swoją kolej a prezentuje się tak, jak na zdjęciu poniżej. Kawał chłopa, nie ma co. Do tego zakuty w sporo żelastwa. Malowanie bardzo proste ale i tak cieszy moje oko (szczególnie to, na które dobrze widzę).


Posted by MiSiO on 17:03
Czasem wystarczy niewielkie ziarno (kolor, obraz, film z YouTube), żeby w głowie wykiełkowała wizja. Zupełnym przypadkiem uświadomiłem sobie, że w lidze Old World możemy używać Mercenaries i od razu przed oczami pojawiła mi się koncepcja tego oddziału. Z modelem ogrzego Paymaster'a jako sztandarowego/dowódcy. Nie dość, że mogłem w końcu pomalować ten jakże fajny model, to na dodatek przetestowałem kolorystykę ogrów do Champions.
Oddział to 3 modele. Żywiczny Paymaster, plastikowy ogr z KoW oraz Bo'sun, starszy wzór ogra, chyba z League of Infamy. Jak widać - pirat.
Cała trójka powinna pasować do armii, bo przemyciłem trochę czerwonego ale też, inspirując się metalowymi modelami do ogrzych najemników od GW, nie mogło zabraknąć odrobiny niebieskiego na spodniach i kurtkach. Spodni w niebieskie paski jednak nie robiłem. Za dużo poświaty od lawy i za mało miejsca, żeby miało to sens.
Niewielkie projekty to ostatnio mój konik. Dodawanie oddziału to tu to tam. Jakaś niewielka drużyna. Cała radość z hobby, bez presji setek modeli oczekujących na skończenie projektu.
Posted by robson on 00:33
Ach, to już 2 tygodnie minęły od turnieju Ogniem i Mieczem w Suchej Beskidzkiej, a ja ciągle z zaległościami. No więc tak: byłem, widziałem, nie zwyciężyłem. Ale było co oglądać. Nieco zdjęć można zobaczyć na stronie stowarzyszenia "Zdeczka gramy", o tutaj:
https://www.facebook.com/Zdeczkagramy. Od siebie powiem, że wydarzenie było zorganizowane MEGA. Szeperd, który zapowiadał się, że wpadnie (a nie wpadł), może tylko żałować ;) Jeśli tylko lubicie gry bitewne to koniecznie obserwujcie organizatora w przyszłym roku i wpadajcie!
Posted by MiSiO on 12:48
Następne wsparcie dla armii krasnoludów chaosu pomalowane! Kolejny raz posłużyłem się też modelami Fabelzel'a. Do wilczej kawalerii brakowało mi muzyka i czempiona. Te dwie, "oficjalne konwersje" jeźdźców stanowią idealne uzupełnienie, i tak już dużego, oddziału wilków. Teraz mam ich pomalowanych ośmiu. Co powinno w zupełności wystarczyć. Drugi oddział to Sneaky Gits. Murder Boss, muzyk i 12 szeregowych zwiadowców będą dobrym wsparciem dla ciężkiej piechoty w grach na większe punkty, gdzie podoba mi się opcja używania dwóch takich oddziałów.
Teraz pora na pomalowanie bohatera Bull Centaurs i trzech najemnych ogrów. Dobry najemnik w sam raz na mniejsze bitwy.
Posted by szeperd on 19:05
Dzisiaj kolejny odcinek małej serii o wojownikach Rohanu. Tym razem jest to figurka Dernhelma i Meriadoka, ukazująca tę dwójkę postaci w trakcie Bitwy na Polach Pelennoru. Dernhelm, to oczywiście nie kto inny, jak Eowina, która wyruszyła do Gondoru pod przebraniem i wbrew królewskiej woli. Miałem sporą przyjemność malując ten model. Doceniłem pomysłowość twórców, jeśli chodzi o figurkę hobbita i jej montaż. Natomiast to, co najbardziej mi się podoba, czy wręcz mnie zachwyca, to wzór konia. Niesamowita gracja, elegancja i dynamizm. Przypomniały mi się nieco wierzchowce do armii Wood Elves, które malowałem lata temu.
Posted by szeperd on 19:08
Lubię tą scenę w Dwóch Wieżach, kiedy Eomer krzyczy: we ride North!. Jak byłem młodszy, to była to jedna z moich bardziej ulubionych postaci w Trylogii, toteż z niecierpliwością czekałem, jak też zostanie obsadzona i zagrana. Nie rozczarowałem się, a figurka, wzorowana oczywiście na filmie, jest dla mnie niemal kultowa. Tym samym musiała znaleźć się w mojej kolekcji. Dzisiaj czas na podzielenie się zdjęciami pomalowanego Eomera, syna Eomunda. W zestawie jest kilka opcji montażu dla konnego marszałka, a ja wybrałem wersję z mieczem i tarczą, przytroczoną do siodła. Guthwine, to w końcu nie byle jaki oręż.
Posted by szeperd on 08:25
Królewska Gwardia Rohanu w wersji konnej sprzedawana jest w pudełku, które zawiera trzy figurki. Pierwszą z nich pomalowałem jeszcze w lecie na prezent. Pozostała dwie figurki są więc dla mnie. Ostatnio udało mi się je pomalować i trafiły już na półkę. Figurki do LOTRa nie są proste w malowaniu, przynajmniej dla mnie. Kiedy zasiadłem do gwardzistów po raz kolejny doceniłem prace Robsona sprzed par lat. To był projekt do systemu HoTT.
Posted by MiSiO on 17:13

Ostatnio wskoczyło mi małe zlecenie. Miałem pomalować Barona na pegazie do Bretonni ale nie zbudować modelu jak w instrukcji a użyć ręki z mieczem i pełnego hełmu (co okazało się sporym problemem, bo te części do siebie nie pasowały). Model miał być turkusowo-czerwony. Figurka ma być prezentem na 60 urodziny kogoś z rodziny zleceniodawcy, więc czas malowania był kluczowy. Dla mnie bomba. Uwielbiam malować i czerwienie i turkusy a nie zawsze mam okazję. Dopytałem zleceniodawcę z jakimi armiami najczęściej solenizant grywa, w efekcie czego czego wpadł mi pomysł gwardzisty Khemri, rozdeptanego przez pegaza za kradzież pucharu Pani Jeziora... (nie wylewaj Waćpan wina). Podstawka to był zresztą pierwszy element modelu jaki skończyłem, bo nie ma jak małe zwycięstwo, motywujące do dalszej pracy a i potestowałem nowe trawki statyczne.
Dwa kluczowe elementy czyli skrzydła i płaszcz, pomalowałem speedpaint'ami. Skrzydłom dodałem odrobinę turkusowego wash'a (stary, dobry P3). Płaszcz rozjaśniałem tradycyjnie, warstwami. Skrzydła też tradycyjnie. Suchym pędzlem. GW postanowiło mi utrudniać malowanie, bo modelu nie dało się zbudować tak, żeby malować po kawałku ale ostatecznie udało mi się w większość miejsc dotrzeć pędzlem. A gdzie nie dotarł pędzle to i oko nie sięgnie.
Całość wygląda tak:
Posted by MiSiO on 12:08
Mam słabość do wilczej kawalerii. Już w szkole czułem, że w moim Orkach i Goblinach wilki (i nocne gobliny) są tym, co lubię najbardziej. Kiedy w 1994 roku wydano Chaos Dwarfs, połączenie krasnoludów o ciemnej duszy z orkami i goblinami, afekt do goblińskiej kawalerii przesunął się na kawalerię hobgoblińską. Na początku lat 90 obie kawalerie miały te same plastikowe modele wilków ale już jeźdźcy byli inni. Gobliny były malutkie, w stalowych hełmach obszytym futrem. Z włóczniami i rożnymi tarczami. Hobgobliny, większe od swoich kuzynów, miały wspaniałe trackie czapki i własnego dowódcę - Chana, nawiązującego do najlepszych tradycji stepowych jeźdźców. Miały też zarówno wzory z bronią ręczna jak i łukami.
Posted by MiSiO on 19:04
Wary of the political ramifications, the Imperial School of Engineers at Altdorf would have nothing to do with the contract, while the Dwarfs merely scorned such Human folly. To a cabal of engineers at the Imperial Gunnery School of Nuln, however, the proposition and the vast sums of money offered proved irresistible, and with the Elector Countess Emmanuelle von Liebwitz's
tacit approval (and no doubt reasons of her own beyond a cut of the
price), the masters of the Imperial Gunnery School entered into a secret
bargain with the Marienburgers to build them "Steam Tanks" of their
own. There was one problem with this -- they didn't know how.
- Tamurkhan: The Throne of Chaos (8th Edition), strona 155
Posted by MiSiO on 18:57
Pracuję nad dość dużym modelem, ikoną swojego czasu (a jak nie czasu to na pewno armii), którego kompletnymi zdjęciami pochwalę się w następnym poście. Dzisiaj pokażę kilka zdjęć z prac nad są bestią ze stali i drewna.
Prezentowana podstawka to wynik udanej próby zamontowania modelu pasującego na bazę o wymiarach 100x150, na podstawkę o wymiarach 60x100. Dlaczego te akrobacje? Powodem jest posadowienie figurki tak, by dało się nim zagrać w Old World (jako zamiennik innej jednostki) mimo, że w tej edycji nie posiada on własnych zasad. Model będzie częściowo zanurzony w wodzie, dla podtrzymania klimatu. Stąd zgniłe tony na płaskich fragmentach.
Drugie zdjęcie pokazuje dwa koła, malowane w dość naturalnych tonach. Jedno z nich jest po aplikacji olejnych wash'y. Kupiłem zestaw dwunastu małych tubek Atrea i polecam każdemu. Kilkanaście ml wystarczy na 30 lat hobby a olejny wash często jest dużo lepszy niż akrylowy.
Posted by MiSiO on 14:16
Lubię ten stan, gdy armia jest pomalowania i bez ciśnienia można dodawać po kilka modeli co jakiś czas. Tym razem padło na sztandarowego armii, którego po ostatnim FAQ do zasad, postanowiłem sprawdzić na stole. Inspiracją do niego była grafika
Chaos Dwarfs Renegades z 3 edycji WFB, gdzie widać krasnale w zielonkawych, rogatych hełmach chaosu.
Do budowy modelu użyłem bitsów, które znalazłem pod ręką i nie poświęcałem za dużo czasu na dobór każdego drobiazgu. Myślę, że sztandar i gorejący hex nad nim wystarczająco przykuwają uwagę.
Praise Hashut!
Posted by MiSiO on 09:37
Kings of War: Champions to wprowadzenie do gier typu masa battle, gdzie każdy gracz dowodzi "armią z pudełka" składająca się z Czempiona oraz 3 (lub jak w przypadku niziołków) 4 oddziałów, zasady których każdy znajdzie na kartach w pudle z kompanią.
Antek zdecydował się na Bazyleę a pierwszym oddziałem jako pomalował są pikinierzy. Całość malowana z użyciem spore liczby speedpaints ale zamówiłem też kilka farb olejnych żeby jak dojdą, dodać odrobiny głębi, zwłaszcza pancerzom.
Testowaliśmy też nową sadzarkę do trawy statycznej.
Posted by MiSiO on 12:51
Kampania D&D "Bohaterowie Przybłocia" posuwa się w równym tempie do przodu. Powoli nasi bohaterowie zbliżają się do momentu, gdy przeróżne sploty wydarzeń pchnął ich na górskie szlaki, pełne niebezpieczeństw. Przed nimi jeszcze festyn a potem - szeroki świat.
W powodu zmiany składu osobowego kampanii, do Antrila i Ariany dołączył Mi'hau - człowiek, mag. Zgodnie z zasadą, że "przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę" Wspólnie trafili już na ślad zaginionej kowal i wmieszane w sprawę gobliny...
Nie mogłem przepuścić okazji i wydrukowałem dla siebie model mojego maga. Wcześniej dzieciaki dostały po modelu swoich postaci w oparciu o darmowe pliki STL i chyba im pozazdrościłem.
Do walk na większych terenach używamy map o wielkości pola ok. 1,4cm, gdzie postać reprezentuje żeton z symbolem klasy ale mniejsze pomieszczenia będziemy grali na 2cm polach, idealnych dla dzisiejszego bohatera (polecam maty suchościeralne do tego celu).
Posted by szeperd on 06:00
Lyssa Revenya to pierwsza figurka z zestawu Saviours of Cinderfall do gry Age of Sigmar, jaką udało mi się pomalować. Zestaw ten wpadł mi w oko już jakiś czas temu a sprawiłem go sobie całkiem niedawno. Ochota na figurki fantasy wygrała z innymi pokusami i tak to sobie w tym roku zamierzam nieco pykać w tych klimatach. Po prawdzie to byłem przekonany, że cały czas coś maluję, ale to chyba mnie mój własny mózg oszukuje, bo przecież praktycznie nic nie robię. Poniżej zdjęcia Lyssy, w tym jedno na cokole, który kupiłem sobie z myślą, o użyciu do robienia zdjęć. Malowanie bardzo skromne, ale cieszy moje oko.
Posted by MiSiO on 06:30
Wiele wskazuje na to, że nadawanie ruchu i dynamiki modelom to mój konik. Robię tak za każdym razem jak tylko sklejam jakąś figurkę. Co jest dużo łatwiejsze w przypadku modeli plastikowych. Czasem jednak trzeba spróbować z klasycznym "mono-pose". Dlatego wymyśliłem dzisiejszy model. Z dwóch powodów. Pierwszy już znacie.
Drugim konikiem, jaki już częściowo realizowałem malując żywiczną reinkarnację dzisiejszego bohatera, była zabawa z ogniem. Dzisiejszy bohater był malowany z myślą o zrobieniu Wielkiego Taurusa tak, aby żarzył się wewnętrznym ogniem.
Posted by MiSiO on 19:33
Oryginalnie do Overdrive, szybko trafił również do Deadzone. Mowa oczywiście o Kaijudan czyli Mecha-gozilli z armii Matsudan. Bardzo ciekawy model o nietypowych zasadach. Kaijudan to kolejny droid ale i tak lubiana przez Matsudan jaszczurka. I choć mechaniczna, to widać, ze ich piloci to jednostki wysoce porywcze, bo podlega zasadzie Rampage - ranny potrafi wpaść w szał. Do tego zionie ogniem (dymek dorobiłem z użyciem sprawdzonej metody - elementów sieci najad) i można, jak wszystkie droidy w rękach Matsudan, go, można ten miotacz przeciążyć, zwiększając wydajność ale i ryzykując uszkodzenie.
Posted by MiSiO on 16:21
Jedną z niewielu ras, która regularnie traktuje i zawiera pakty z Asterianami, są Matsudanie. Uważa się, że ta starożytna rasa dużych, jaszczuropodobnych stworzeń jest niemal tak stara jak sami Asterianie.
Mają kulturę przesiąkniętą tradycją i honorem, więc działania żądnych zysku korporacji GCPS regularnie wchodzą w konflikt z czcigodnym poczuciem integralności Matsudan. Powiedzenie, że Asterianie wykorzystują tę wrogość, jest być może surowe, ale z pewnością nie zniechęcają do tego.
https://warpath-universe.fandom.com/wiki/

Matsudan byli w Warpath od dawna. Dopiero jednak niedawno dostali własne, plastikowe modele oraz sporo dobrego w żywicy i do druku zarówno do Deadzone jak i Firefight. Jako sojusznicy Asterian, korzystają w swoich wojskach z ich sprzętu ale ich własna doktryna wojenna odbija się mocno na sposobie używania otrzymanego sprzętu. Sterujący dronami Matsudan używają maszyn tak, jak mówi im ich wojskowa tradycja. Z honorem, często do walki wręcz a nie jak Asterianie, do walki dystansowej. W ich armiach występuje też więcej żywych jednostek (Kalyshi). Nie tylko Matsudan ale Bloodhounds czy Osanshuo nie są droidami a żywymi stworzeniami. Dlatego użycie dronów medycznych jest na porządku dziennym w armii. Na porządku dziennym jest też przeciążanie dronów aby walczyły agresywniej lub strzelały szybciej, ryzykując ich uszkodzenie.
Moja drużyna na niewiele ponad 150 punktów to mieszanka maszyn i jednostek biologicznych. Nie ma w niej samych Matsudan ale to się zmieni jak dojdzie ostatnie zamówienie (ciężkozbrojny Inashi). Całość jest posadowiona na podstawkach, jakie oferuje Mantic w ich serwisie z plikami 3D. Postanowiłem je sprawdzić (spory wybór) i jestem bardzo zadowolony z decyzji. Polecam.
Cały projekt to zresztą pole doświadczalne. A to kolorystyka synthwave a to testy farb fluo czy owy odcień zieleni... Mam nadzieję, że całość wygląda spójnie. Nie mogę się doczekać aż nimi zagram!
Posted by szeperd on 20:33
Dzisiaj spora podróż w przeszłość. W zeszłym roku, kiedy przerabiałem podstawki do armii High Elves, pisałem o gwardii morskiej z Lothern - o tutaj. Jest tam zdanie o tym, jak bardzo dawno temu użyłem figurek to Lord of the Rings, żeby 'sproxować' tę formację. To będzie już ponad 20 lat. Z całego regimentu zachowałem trzy metalowe ludki, w pierwotnym malowaniu i podstawkach. Jak na dobrego pasterza przystało, poświęciłem im nieco uwagi, przerabiając to i owo, czy uzupełniając braki w malowaniu.
Posted by MiSiO on 12:27
Tytuł może sugerować picie gorącej herbaty przy malowaniu ale zapewniam, że nie taka była moja intencja. Szybka Saga to ciekawe zlecenie jakie realizowałem ostatnie kilka-kilkanaście dni. Interesujące jest to, że na pomalowanie towarzystwa miałem jedynie 10-12 dni, bo paczka musiała wrócić do właściciela na czas przed turniejem (już w najbliższy weekend). Tempo musiałem więc wrzucić wysokie, bo do zrobienia miałem ok. 35 modeli (malowanych w weekend i wieczorami). W tym piechotę, która nie była sklejona, i kawalerię, która była ale część elementów odpadła a część miała 1mm szpary do zapełnienia.
Posted by MiSiO on 13:05
Dzisiaj coś z zamierzchłych czasów. Model, który na malowanie czekał od 1994 roku. Miałem go od bardzo dawna. Nigdy nie miałem przekonania, że potrafiłbym go zrobić należycie. Dlatego całe lata leżał czekając aż nabiorę odwagi.
W końcu kilka tygodni temu wyjąłem go z bitz box'a i postawiłem na biurku. Jako niemy wyrzut sumienia.
W piątek miałem trochę czasu, a model był już w podkładzie, więc nie mając już więcej wymówek, pomalowałem go na "raz". Jak wyszedł, oceńcie sami.
Z tego okresu pamiętam jeszcze dwa modele, które chciałbym pomalować. Orka z sejmitarem i płaskiego krasnoluda z toporkiem. Jeśli ktoś ma któryś z tych modeli, bardzo chętnie przygarnę i pomaluję. Były to te modele, których pomalowanie w początkach styczności z hobby, w standardzie widocznym na pudełku, było dla mnie nieosiągalne. Chciałbym jednak spróbować sprostać wyzwaniu. No i krasnolud byłby doskonałym uzupełnieniem dla dzisiaj prezentowanego modelu. Może jakaś mini diorama by z tego wyszła?
Posted by robson on 22:25
Fantazaur. Tak go ochrzcili koledzy, jak go pierwszy raz pokazałem. Może się wydawać dziwne malowanie dinozaurów, skoro można je kupić w sklepie już pomalowane. No ale tak się złożyło, że kilka przyszło razem z którąś edycją Reaper Bones no a moja lepsza połówka upomniała się o pomalowanie czegoś większego i fajniejszego niż jakieś tam badziewne chłopki. No więc jest.
Posted by brodaty_brutal on 21:00
Postanowiłem się pochwalić tym oto niewidocznym usprawnieniem przestrzeni warsztatowej.
Gablotkę wystawową rozważałem nie raz i zawsze dochodziłem do wniosku, że nie mam na nią odpowiedniej przestrzeni.
Tym razem kombinowanie zaczęło się od roboczej gabloty na WIPy, którą ma w swojej ofercie chociażby HobbyZone. Spodobał mi się pomysł podręcznego miejsca na rozpoczęte figurki, gdzie byłyby one na widoku, ale też zabezpieczone przed kurzeniem.
Przeglądając Allegro znalazłem jednak coś lepszego - bohaterkę dzisiejszego wpisu.

Konstrukcja bez żadnych ram mnie kupiła. W mojej zagraconej przestrzeni, nie zdecydowałbym się na coś wizualnie cięższego.
Tanio nie było. Ścianki z pleksy wsuwają się w wycięcia w półkach, więc nie jest to mega sztywne, ale po przykręceniu do ściany jest ok.
Ale raczej obawiałbym się wypakować jej metalowymi krasnoludami po brzegi. ;)
Nie ma drzwiczek na zawiasach, tylko przednią płytę zakłada się na cztery haczyki.
Jako, że zasadniczo jestem bardzo zadowolony, to polecam gablotki24.pl - do znalezienia również na Allegro. Mogłoby być taniej i lepiej zapakowane, ale najważniejsze, że po 20 latach mam w końcu gablotkę na figurki. ;)
Dolne półeczki posłużą mi na WIPy, żeby nie tracić bezpośrednich celów z oczu, a góra na dumę.
Jest czad:

Posted by MiSiO on 10:33
Zgodnie z przebiegiem sinusoidy, Bull Centaur'y czyli połączenie byka i krasnoluda, były z punktu widzenia przydatności w grze na zmianę opcją średnią (w 1994 roku), opcją mocną (w wydaniu Forge World) i znowu, w najnowszej edycji zasad gry, jednostką posiadającą pewne braki. Niezależnie jednak od ich zasad, są symbolem, wraz z garłaczami, Taurusem i Lammasu, armii Chaos Dwarfs. Zawsze chciałem mieć ich oddział zwłaszcza, że to jedne z niewielu wzorów z Legion of Azroth, które mi się podobały!
Modele prezentowanych byków mam już dobre kilka lat. Kupiłem je za astronomiczną kwotę, gdy postanowiłem użyć ich do Kings of War. Z czego ostatecznie zrezygnowałem po pojawieniu się figurek Gretesques. Nic jednak nie ginie w hobby a jedynie odsuwane jest w czasie na rzecz pilniejszych projektów.
Posted by szeperd on 22:27
Dzisiaj kolejny prezent - Obi Wan Kenobi, którego dostałem od Robsona. Figurka przedstawia słynnego Rycerza Jedi z czasów Wojen Klonów a pochodzi oczywiście z gry Star Wars Legion. Pomalowałem ją zgodnie z kolorystyką znaną z serialu, więc nie ma tu specjalnie o czym pisać. Nie podjąłem się wykonania efektu glow - wygrała skromna klasyka. Ciekawostką jest farba na podstawce, którą kupiłem lata temu - "textured" bodaj, kolor marsjański. Musiałem mieć jakiś pomysł, który nigdy nie doczekał się realizacji (po prawdzie, nawet nie wiem, co to mogło być). Obi Wan to bez wątpienia jedna z moich ulubionych postaci z uniwersum Gwiezdnych Wojen, dlatego fajnie, że dostałem ją w prezencie.

Posted by MiSiO on 12:58
W weekend zrobiłem kilka modeli do krasnoludów chaosu. Coś, jak uzupełnianie pojedynczych braków. A to 3cia balista, a to drugi pociąg czy piesza wersja maga. Najwięcej zabawy było z Iron Daemon'em. To model drukowany, z darmowego pliku. Forma figurki nawiązuje do oryginalnego modelu z Legion of Azroth. Model nie miał załogi, którą zrobiłem z pojedynczego plastikowego krasnala od Mantic Games (Abyssal Dwarfs). Model pokryłem detalową farbą przystosowaną do aerografu (Vallejo używa aluminiowych płatków do tych metali, więc sa dużo bardziej błyszczące) a następnie miedziane elementy pomalowałem Speedpaint. Potem na całość wash z mieszanki Van Dyke Brown i czarnego (oleje) i to właściwie tyle. Poza oczywiście poświatą od gorąca, którą pomalowałem już farbami akrylowymi, po tym jak wysechł olej.
Drugim modelem jako skończyłem była zaczęta rok temu balista numer 3. Coś czuję, że i na czwartą się w końcu skuszę. Czas ucieka, bo drewno malowałem farbami Citadel i już (w ciągu roku) zdążyły praktycznie wyschnąć do cna.
Posted by MiSiO on 10:30
Kiedyś byli to wierni żołnierze Astra Militarum. Jednak kuszenia władzą przez Bogów Chaosu spowodowały, zdradę i przejście na stronę wrogów Imperium, zmieniając zaprawionych w bojach lojalistów w rządnych krwi zdrajców.
Kill Team: Blooded to jedno z moich pierwszych zleceń malarskich od dekad. Pomyślałem, że malowanie od czasu do czasu niewielkich drużyn czy gangów to dobry pomysł na dodatkowe kredyty zwłaszcza, ze po pierwsze praca jest bezstresowa a płaca godna.
Jest to też proces podobny do projektowania, gdzie dopasowujemy oczekiwania zamawiającego do własnego stylu czy teorii kolorów.
Cała banda to 12 modeli, uzbrojonych zgodnie z przesłaną specyfikacją. Są też 2 konwersje broni na modelach do walki wręcz. Przygotowanie bazowych kolorów i wash'y zajęło ok godziny na model. Rozjaśnienia to kolejna 40 minut do godziny na model.
Połączenie zieleni i czerwieni to chyba najbardziej popularny kontrast i nie bez powodu Oba pasują do siebie doskonale. Jeden to symbol spokoju, drugi ostrzegawczy. Można się spodziewać, że na stole będą się rzucały w oczy! A w grach typu skirmish to podstawa.
Posted by MiSiO on 09:29
W ferie, podczas klubowego wieczoru z graniem, oglądaniem klasyka fantasy "Willow" oraz pizzą, doszło do potyczki na 750 punktów między siłami Enforcers i Veer-myn (pracuję nad Nighstalkers, żeby trochę zróżnicować pojedynki!). Gra zaliczała się do naszej małej kampanii o dominację nad karną planetą. Bitwa trzymała w niepewności do ostatniej chwili i zakończyła się porażką szczurów. Prz tej okazji warto wspomnieć, że Ajax Strider obił 2 szczurze oddziały a Peacekeepr Captain przeżył szarżę Mutated Rat Fiend'a... Po bitwie zmalała przewaga futrzaków ale do końca kampanii pozostało jeszcze dobrych kilka bitew a losy jednej z setek planet w znanym kosmosie, pozostaje nierozstrzygnięty.
Posted by MiSiO on 05:30
Granie w kampanii ma ten urok, że rozwój gangu czy drużyny po bitwie jest równie ciekawy jak sama gra. Elementy RPG gry, polegający na rozwoju członków gangu jak i rozwój ekonomiczny są satysfakcjonujące ale wymagają też sporego zapasu różnie wyekwipowanych modeli. O ile nie zdarzy się coś katastrofalnego, po każdej grze mamy możliwość a to rozwinąć umiejętności czy statystyki postaci, a do dokupić komuś ekwipunek. Oznacza to, że do gry potrzeba więcej niż minimalną liczbę modeli, bo ta sama postać zaczynająca kampanię z pistoletem i nożem, już po jednej czy dwóch grach, biega z jakiś Venom Caster czy web gun.
Wydawca oczywiście przygotował graczy do rozwoju gangów poprzez wydawanie dla każdego skrojonych na miarę pudełek z dodatkowym ekwipunkiem i uzbrojeniem. Po kilku latach od wydania moich Nomadów, i oni mają niedługo dostać swoje. Do tego czasu nie wystawię Venom Caster (to broń unikalna dla gangu i nie ma jej na ramkach pierwszego pudełka), natomiast dzięki uprzejmości kolegi, który podzielił się swoimi zapasami broni (od dziewczyn z klanu Esrher) będę miał na następną grę miotacz sieci. Web gun.
Posted by szeperd on 07:00
Nigdy nie jest za późno na spróbowanie nowych rzeczy. Dzisiaj chciałem pochwalić się malowaniem kilku podstawek w skali 10mm. Jest to prezent od Brutala, za który bardzo dziękuję. Wydruki w tej maleńkiej skali przedstawiają Tancerzy Wojny z armii Wood Elves. Nie mogłem ich pomalować inaczej, niż w jesiennym stylu (kto czyta uważnie bloga, wie dlaczego). Są to w sumie cztery podstawki, które wkleiłem w parach na dedykowane traye. Interesujące doświadczenie i całkiem ciekawy efekt. Trochę się musiałem nagłowić, jak to ugryźć, ale myślę, że gdyby przyszło mi pomalować całą armię w tej skali, nie miałbym z tym problemu.