sobota, 29 października 2016

Wilcze stado

No i proszę, zapowiada się nowa zabawa blogowa a ja zgłosiłem w niej swój udział. Za podjęciem decyzji na tak stoi kilka spraw, przede wszystkim ochota na coś nowego i nieco większego, niż ostatnio (w sensie skali). Niewielka ilość miniatur do pomalowania też nie jest bez znaczenia, szczególnie przy moich, mocno ograniczonych zasobach czasowych. Jak już napisał MiSiO, mój wybór do Warzone padł na korporację Imperial, konkretnie zaś na frakcję Wolfbane. Tak więc będą brody, skóry, miecze, wilcze wycie i pewnie jeszcze kilka innych, charakterystycznych atrybutów.


Na razie dotarły do mnie dwie paczki. Jedna to starter set, prosto ze sklepu, w cenie ok 140 złotych. Druga to prezent od MiSiA, czyli pudełko z wilczymi jeźdźcami, z którego będę mógł wybrać sobie dwie miniatury. Posiadany w tej chwili zasób modeli pozwoli mi spokojnie wystawić siły warte ok 400 punktów, czyli dokładnie tyle, na ile umówiliśmy się w pierwszym etapie naszej blogowej zabawy.


Zasad nie znam kompletnie, na razie spróbowałem więc mniej więcej oszacować skład moich żołnierzy. W przybliżeniu przedstawia się to następująco:

- Master Pathfinder – ok 100 pkt
- 5 x Wolfbane Commandos – ok 80 pkt
- 5 x Wolfbane Commandos – ok 80 pkt
- 2 x Strathgordon Varg Riders – ok 100 pkt
- Necromover – ok 75 pkt

Całość to jakieś 440 pkt, zapewne do małych korekt. Wstępną koncepcję, co do malowania i podstawek już mam. Najbardziej sen z powiek spędza mi obecność pojazdu w powyższej liście. Po prawdzie to jeszcze nie malowałem czegoś takiego. No to słowo się rzekło, czas brać się za robotę.

wtorek, 25 października 2016

Nadejście zła

Przyszedł czas na mnie i mój Dark Legion. Ogólnie to moje drugie podejście do Warzone, z wilkami niestety mi nie wyszło. Teraz wszystko wskazuje na to, że poturlam kości i rzucę parę asiorów z tali;) Najtrudniejszym dla mnie było zdecydowanie ułożenie rozpiski. Główny problem stanowił wybór stylu gry. Moja natura podpowiadała combat, ale z drugiej strony nowy system, więc może tym razem postrzelam. Podoba mi się większość modeli. Dodatkowo jednostki Apostoła Wojny Algerotha wg mnie są bardzo uniwersalne, sporo z nich sprawdza się zarówno w strzelaniu jak i walce wręcz. No jak na złość nic nie ułatwiało mi wyboru.
Przez długi czas głowa pękała od masy planów i wykorzystania wszystkich modeli, które najbardziej mi się podobają. Ofiarą moich rozterek był MiSiO, który dzielnie przytakiwał na każdy mój pomysł i wytrwale nic nie doradził odpierając ataki "no też fajne", "ta też spoko", "wszystko ma dobre i złe strony", "mi się podoba" :D Tak tak bardzo mi pomógł.
Ostatecznie wygrała moja krwiożercza natura i spojrzenie w oczy przeciwnika tuż przed jego śmiercią. Także bójcie się zagłada nadchodzi.

 Moja rozpiska:
60 pkt - Necromutant Leader
45 pkt - 5 Heretics
45 pkt - 5 Heretics

85pkt - Necrobeast Riders
165pkt -  Preatorian Stalkers - 3x Rapid Deployment +15pkt
 
400 punktów
Na początek skromnie, bo całe 15 modeli, ale stawiam na elitę. Zarówno Necrobeast jak i Pretorianie to maszynki do zabijania. Ostatniej trójce wykupiłem również możliwość wyjścia z rezerw, także zaskoczą tam gdzie trzeba (mam nadzieje, że nie mnie). Necromutant to też niezły kiler, w dodatku między nogami ma coś w rodzaju połączenia rekina i psa, w skrócie chyba Reksio:D W każdym razie generuje masę ataków i podobnie jak Pretorianie posiada kilka fajnych umiejętności.
Co do samych zakupów zaczynam skromnie. Niestety z taką rozpiską na nic nie przydaje mi się starter, więc pozwoliłem sobie na stopniowe zakupy. Zaczynam od trójcy boskich przyjemniaczków z kosami. Taki mały unboxing i zachwyt totalny nad jakością i ilością detali. Nie spodziewałem się takiej ilości części. 
Zdjęcia nieco słabe, ale dzień coraz krótszy. W każdym razie będę starał się nad tym pracować.


Tanks! Po polsku.

Niedawno minęło sto lat od użycia pierwszego czołgu na polach bitew. Było to pod Sommą, 15go września 1916 roku. Od tego czasu ciężko sobie wyobrazić konflikty zbrojne na większą skalę w których nie używano by tych pojazdów. 

W świecie gier bitewnych, nie tylko historycznych, czołgi pobudzają wyobraźnię prawie każdego gracza i chyba każdemu kiedyś przez myśl przeszło, że świetnie by było poprowadzić przynajmniej kilka tych pojazdów do walki na stole do gier. Do tej pory, poza nielicznymi wyjątkami, czołgi stanowiły jednak tylko dodatek większych armii. To zmieniło się niedawno. Firma GF9Games, córka Gattlefront Games, wydała niewielką grę typu skirmish, która rozeszła się na pniu. Tak, jak i jej dodruk. Tanks!, bo o tej grze mowa, bazuje na plastikowych figurkach czołgów w skali 1:100, typowej dla Flamers of War ale bliżej jej do choćby X-Wing'a niż do pełnowymiarowego bitewniaka, jakim jest znany FoW. W grze dowodzimy niewielką, kilku-pojazdową formacją pancerną z okresu końca drugiej wojny światowej, i tak jak w X-wing, doposażamy i obsadzamy nasze pojazdy załogą. Do gry używamy kilku kości K6, modeli pojazdów jednej z czterech armii (Niemcy, Rosjanie, Brytyjczycy i Amerykanie), kart ekwipunku, doktryn, załogi i kart obrażeń krytycznych. Jest to kieszonkowy bitewniak z prostymi, atrakcyjnymi zasadami.


Gra jest obecna na naszym rynku od kilku miesięcy ale dopiero niedawno pojawił się pomysł wydania jej po polsku. Właśnie walka o polską edycję jest powodem dzisiejszego wpisu. Grę w naszym ojczystym języku postanowił wydać Wargamer, znany z determinacji w promowaniu historycznych gier bitewnych i wydawcy świetnego Ogniem i Mieczem. Od niedawna na portalu wspieram.to trwa akcja zbierania środków na wydanie polskiej wersji gry. Pudełko podstawowe zostało już ufundowane. Teraz bój toczy się o pierwszą serię dodatków.

Dodatki do Tanks! to niewielkie zestawy, składające się z jednego pojazdu, karty pojazdu i kilku kart ekwipunku, doktryn i załogi. Wprowadzają one nowe możliwości i systematycznie poszerzają pulę pojazdów do budowania własnego, niewielkiego plutonu. Dodatki do gry pojawią się, niezależnie od wielkości wsparcia ale im będzie ono większe, tym szybciej polski wydawca zrówna się kalendarzem wydawniczym z wersją anglojęzyczną.

Kto zarywa noce, grając w World of Tanks, w kółko ogląda sceny walk czołgów w Kompanii Braci a do tego lubi proste, niewielkie gry, a przy tym nie ma nic przeciwko prostocie zasad, dla tego są Tanks! Wspierajcie, grajcie. Bawcie się.

Ja swój zestaw już zamówiłem.
 

poniedziałek, 24 października 2016

Kozacka z rohatynami

Roznoszą się tu jakieś wieści, że szykuje się nowa zabawa blogowa. Dlatego postanowiłem nieco zrewidować plany malarskie i wyczyścić przedpole. W efekcie na warsztat trafiły dwie ostatnie podstawki jazdy kozackiej do Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Tym razem są to konni wyposażeni w rohatyny. Modele do RON maluję wspólnie z Hokiem – jest ich nieco więcej, niż przewija się tutaj na blogu. Malowanie wyszło jak niżej.


According to recent rumors there is some nice blog event planned. That is why I revised some of my nearest painting plans and also decided to ‘clear the foreground’. As a result two cossack style cavalry with spears bases for Polish-Lithuanian Commonwealth arrived at my desk. More of the 15mm miniature formations for mentioned army have been painted by myself and my friend Hoku for some time.

niedziela, 23 października 2016

Bunt maszyn


Rozpocząłem swoją przygodę z systemem bitewnym Warzone wiele lat temu. Niektórzy mogą pamiętać, że ten system gościł już na stołach graczy około 20 lat temu. Wtedy to wybrałem frakcję Cybertronicu i toczyłem ciężkie boje z Legionem. Toczyłem też bitwy z innymi frakcjami, ale w tamtej wersji gry były one dosyć słabe. Jedynie Cybertronic był w stanie oprzeć się potędze Legionu, no może jeszcze Bractwo dawało radę. W każdym razie siły nie były zbyt dobrze zrównoważone, a zasady mocno niedopracowane, co powodowało częste spory. Taaak, zasady. Sam nie wiem, który rodzaj jest gorszy, ten niedopracowany czy przekombinowany. 

Miałem już wcześniej w głowie wstępny plan na rozpiskę armii. Oczywiście im więcej śledziłem materiałów tym więcej miałem opcji. Nie znając zasad kierowałem się tylko klimatem, wyglądem figurek i sentymentami do mojej starej armii. Postanowiłem więc prześledzić zasady żeby armia miała nie tylko klimat, ale jeszcze jakieś ręce i nogi. I tu napotkałem na pewien problem. Kiedy przebrnąłem przez pierwsze już lekko zamieszane, obszerne i specyficznie nazwane atrybuty modeli, to dalej zacząłem wymiękać. Trafiłem na rozdział Definicje z ponad dwudziestoma pozycjami,wymiękłem po dwóch i pojechałem dalej. Rozdział 3. Tura Gry, hmm:


Okej, no zdarza się. Czasem są skomplikowane rzeczy w grach, ale nie miałem odwagi analizować tej tabeli rozgrywania tury i pojechałem dalej. Później były specyficzny sposób i ilość akcji do wykonania w turze, jedenaście różnych możliwości. Do tego dochodzą jeszcze karty zasobów też w ilości jakichś kilkunastu czy kilkudziesięciu, nie wiem. Dalej kilkadziesiąt zdolności z opisami, dalej naście rodzajów broni i naście zdolności broni plus ekwipunek. Gdyby to był koniec.

Tabela strzelania:


Tabela walki wręcz:


Tabela save'owania:


Jeszcze rozdziały z mocami, innymi zasadami do pojazdów, morale, ruch w terenie, teren i atakowanie go. Nie wspominając już o kolejnych możliwościach i dodatkach w zasadach samej armii. 
No nie wiem, może przesadzam, może to nie jest takie skomplikowane, ale mnie zmęczyło i nie potrafiłem się przez to przedrzeć. Może zasady są proste, ale nie do końca przystępnie opisane Może, może, może...

Kończąc narzekania i wracając do sedna, wybrałem jeden z nietypowych rodzajów rozpiski dostępny w zasadach Cybertonicu - "Rise of  the machines". Tak wygląda układ armii i dostępne jednostki:


Generalnie jest to armia składająca się z samych maszyn, co mi się spodobało. Nie ma tu w ogóle nic żywego :)
Nie mam jeszcze konkretnej rozpiski na 400 pkt i pewnie nie prędko ją sprecyzuje. Mój wstępny plan to 732-R4-NC jako szefu armii


oraz 2 oddziały Cuirassier ‘Attila’ Mk.III po 2 sztuki każdy


Na teraz to by było tyle. Bardziej będę jednak szedł w klimat armii niż jej grywalność, siłę czy szansę na zwycięstwo w bitwach.




czwartek, 20 października 2016

Tytanowy Bauhaus - Doubtless Precision


Jako inicjator całego zamieszania, czuję się w obowiązku zacząć cały cykl pierwszym wpisem. Jak wiecie z poprzedniego wpisu, mój wybór padł na Bauhaus ale nie jest to moja pierwsza armia. Wcześniej chwaliłem się paroma oddziałami do Mishimy i niedługo pochwałę się kolejnymi. Dzisiaj jednak kilka słów o projekcie 'Bauhaus'.

Myślałem trochę o tym, jak powinienem zacząć. Miałem kilka nietypowych pomysłów ale ostatecznie postanowiłem pierwsze 400 punktów zbudować bardzo typowo. Z zawartości zestawów startowych. 

45 pkt - Kapitan - Commander

65 pkt - 5 hussars - Troop
65 pkt - 5 hussars - Troop

222 pkt - 2 Vulcan battlesuits - 2x hydraulic power fists, Los Jetzt! - Light Vehicle

397 punktów

W tym miejscu warto wspomnieć o tym, jak zbudowana jest każda armia. Do wyboru mamy zawsze dość sporą pulę bohaterów i jednostek. Wszystkie one należą do jednej z grup jednostek. Każda armia musi posiadać przynajmniej dwie jednostki typu TROOP i przynajmniej jednego bohatera, który będzie dowódcą armii. Bohaterów w armii można mieć maksymalnie 5. Oddziałów typu TROOP - 4. 

W armii możemy mieć jeszcze do 3 oddziałów wsparcia - SUPPORT, reprezentujących formacje bardziej specjalistyczne oraz jeden oddział LIGHT VEHICLES / MONSTERS. jednym słowem bestie zarówno biologiczne jak i mechaniczne.

Jak widać, postawiłem na spełnienie minimalnych wymagań kompozycji armii a ponad połowę punktów wydałem na dwa pojazdy. Typowe dla walk w dżungli, znane z takich filmów jak Obcy i Avatar - Walkers czyli 'łaziki'.

Oba wyposażyłem w hydrauliczne pięści (pozbawiając ich możliwości strzelania) oraz dokupiłem doktrynę dającą im +1 SP (szybkość) i +2 STR (siła) podczas wykonywania akcji SZARŻA.

Oczywiste wiec jest, że moje pierwsze 400 punktów opierać będę na szybkim uderzeniu w walce wręcz, wspartym piechotą. W sumie sami husarzy nie są źli. Z kapitanem mają bardzo dobre statystyki. Sam kapitan potrafi mocno wzmocnić zarówno ofensywne jak i defensywne możliwości oddziału husarów, do których jest dołączony. 

Na koniec kilka słów o zawartości zestawu startowego i jego cenie. 

W pudełku znajdziemy 10 żywicznych modeli husarów z opcją zmiany ekwipunku na wyrzutnie rakiet lub LMG, model konnego kapitana (dwa wzory) oraz model wulkana, który może zbudować w wersji do walki wręcz lub strzeleckiej. 

Do tego 2 kości K20 i 8 kart surowców. Surowce to ciekawy element balansujący jednostki. Dzięki surowców można 'opdalać' niektóre zdolności oddziałów, co oznacza, że nie jesteśmy w stanie korzystać z potencjału naszych formacji w sposób nieograniczony.





Koszt zestawu startowego to 139zł. Jego wartość punktowa zależy od budowy modeli. Na jaką się zdecydujemy i waha się od ok. 280 do ok. 500. Nie uwzględniając kosztu doktryn.

Do budowy mojej armii wykorzystam dwa zestawy (akurat miałem w szafie) ale nie trzeba wydawać na dwa pudła. Każdy oddział można kupić osobno.

Do następnego wpisu, w którym pochwałę się pierwszymi czterystoma punktami, przygotowanymi do malowania.

P. S.
Przepraszam za słabą jakość zdjęć. Poprawię je niedługo.

środa, 19 października 2016

Tytani Resurrection

Ostatnie spotkania z Kings of War zaowocowały moimi częstymi odwiedzinami w dziale "Starcie Tytanów", gdzie oglądałem armie, z którymi miałem grać. Zawsze wtedy przychodziła mi na myśl Tale of 4 Games i wspólne budowanie nowych armii, uwieńczone bitewnym zgiełkiem. Problem w tym, że ciężko kogoś namówić na malowanie armii mass-battle na czas.

Jednak jako, że w tym roku wybiło Nasze dziesięciolecie, a do tego niedawno odbyła się premiera drugiej edycji Warzone Resurrection, nadarzyła się okazja, z której postanowiłem skorzystać. Podczas ostatniego grania w Kings of War, dopięliśmy szczególny nowej odsłony Starcia Tytanów: Resurrection. Pomysł bazuje na znanej i sprawdzonej formule, polegającej na malowaniu określonej wielkości armii, dzieleniu się postępami prac i wspólnym graniu, będącym swoistą nagrodą za modelarski wysiłek.

Do tej edycji starcia przekonałem Szeperda, Gobosa i Sebę. Sam również oczywiście wezmę udział. Każdy z Nas wybrał jedną armię, którą będzie budował podczas trwania Starcia. Nasz wybór padł na Warzone głównie z powodu tego, że jest to skirmish ale z rozmachem pełnowymiarowego bitewniaka. Dzięki temu będziemy w stanie ogarnąć relatywnie niewielka ilość modeli a równocześnie będziemy mogli rozegrać spore bitwy.

Pewną nowością jest zaproponowany przeze mnie format budowy armii. Poprzedni Tytani to inicjatywa weteranów WFB. Tym razem większość uczestników nie zna systemu i dlatego malowanie podzieliliśmy na trzy etapy. Pierwszy to złożenie armii o niewielkiej wartości 400 punktów oraz rozegranie tymi armiami kilku gier tak, aby poznać mechanikę w praktyce i ułatwić sobie wybór kolejnych jednostek. 400 punktów to mniej więcej tyle modeli, co w zestawie startowym. Stąd ta wielkość. Ustaliliśmy również, że te punkty pomalujemy do końca tego roku.

Drugim progiem będzie armia średniej wielkości 700 punktów. Oczywiście również zwieńczona graniem. Ostatnim etapem będzie 1000 punktów czyli typowy format turniejowy. Armie tej wielkości to ok 25-40 modeli, w zależności od wybranej strony konfliktu i samej rozpiski. Dla tych progów nie ustaliliśmy jeszcze terminu. Zobaczymy jak nam pójdzie.
 

SZEPERD - WOLFBANES

Popularne Wilki wchodzą w skład armii Imperialu. Są to głównie najemnicy, znani ze swojej biegłości w walce wręcz. Ich siedzibą jest Strathgordon na Marsie. Jest to armia, która czerpie siły z jedności i współ-członkowstwa, co odzwierciedlają Rytuały i Zawołania Bitewne, oparte na "mentalności stada". Im stado silniejsze, tym ich efekty znaczniejsze. Wielkie młoty, długie włosy, wilcze skóry, ochronne tatuaże i bitewne okrzyki - oto cała esencja armii, którą wybrał Szeperd.


GOBOS - CYBERTRONIC

Najbardziej tajemnicza ale również najbardziej technologicznie zaawansowana korporacja. Jej żołnierze, choć najmniej liczni, cechują się nie tylko dobrym wyszkoleniem ale również bio-wszczepami, usprawniającymi ich działania i najlepszym uzbrojeniem w Układzie Słonecznym. Cybertronic posiada również całkowicie zmechanizowane jednostki takie jak Atylle czy machinatorów. Armia Gobosa będzie więc nieliczna ale doskonale wyszkolona.



SEBA - DARK LEGION

Ciemny Legion - mroczna armia, wierna pięciu apostołom, to zagrożenie dla całej ludzkości. Stara Ziemia, Mercury, Venus i Mars już są częściowo opanowane przez siły Ciemności. W tej chwili na polach walki, możemy spotkać pomiot Illian (Pani Pustki) i Algeroth'a (Apostoła Wojny znanego również jako Pana Mrocznej Techniki). Czy Seba rzuci do walki morze legionistów czy może Merkuriańskie Ohydy, Razydy i inne, wielkie potwory?


MiSiO - BAUHAUS

Bauhaus to jedna z najstarszych Megakorporacji. Kontroluje ona pokrytą dżunglą Venus. Wyszkolenie, taktyka i pancerna pięść. Z tego znany jest Bauhaus. Militarne ramię korporacji kontroluje dom Romanov'ów a w skład armii chodzą tak znane jednostki jak Wulkany, Venuzjańscy Zwiadowcy czy czołg bojowy Grizzly. Rozliczne formacje wykorzystują różne doktryny wojenne, dopasowując swoje formacje do terenu na którym mają walczyć oraz przeciwnika.


* * *
W ciągu następnych dni, każdy z uczestników zgiełkowej zabawy opisze pierwsze plany zakupowe oraz ich koszt. Rozpiski pokazujące jak wydaliśmy nasze pierwsze 400 punktów też powinny się znaleźć w naszych wpisach. Bądźcie więc czujni! Kolejna odsłona Tytanów RUSZYŁA!

Pełne zasady do Warzone Resurrection można pobrać TUTAJ.



niedziela, 16 października 2016

Zgiełk Królów Wojny

W ostatnią sobotę, już po raz drugi w bielskiej Strefie Gier (i po raz drugi w ogóle), spotkaliśmy się pograć w Kings of War. Spotkanie miało luźny charakter, nie był to ani turniej ani pokazy. Ot, Zgiełk się spotyka i gra. Było to swoiste SPA dla duszy, odmładzające niektórych wiekowych Kolegów do wieku, gdzie pytano o dowód przy zakupie Bugman's Ale.

Założenia mieliśmy dwa. Pograć w bitewniaka i omówić pewien niecny plan do zrealizowania w najbliższe miesiące. O planie przeczytacie niedługo ale jeszcze nie w tym wpisie.

W spotkaniu miało wziąć udział 7 osób. Jedna wypadła z przyczyn niezależnych. Ostatecznie w bardzo ciepły, październikowy dzień do boju ruszyły armie krasnoludów, zwierzoludzi, elfów, nieumarłych i krasnoludów otchłani. Do tej pory w Kings of War grało nas trzech. Gobos, Gregx i ja. Ani Szeperd ani Robson nie mieli w rękach kostek i był to ich pierwsze bitwy. Umówiliśmy się, że będziemy grać na 1500 punktów. Na tyle dużo, że gry były starciami epickich armii a równocześnie na tyle skromne, żeby nawet osoby wcześniej nie grające, skończyły bitwę w 2 godziny.

Pierwsze bitwy to starcie Elfów i Nieumarłych (Szeperd vs Gobos) oraz Zwieszoludzi i Krasnoludów (Robson vs Gregx). Dla Robsona i Szeperda był to pierwsze gry ale bez problemu zaczęli przesuwać modele po stole. Gobos prowadził do walki zmodyfikowaną armię nieumarłych w skład której wchodziły legion (60! modeli) zombie i horda (40!) ghouli. Armia Szeperda to elfy jakie znamy i "kochamy". Włócznie, łuki i prześcieradła.
Robson postanowił sprawdzić czy w Kings of War kawaleria włochatych centaurów jest cokolwiek warta, bo od czasów WFB chciała a nie mogła. Jak się okazało, zmiana nazwy jednostki sporo poprawiła i kawaleria zdolna do impetycznej szarży nawet w terenie trudnym dała się krasnoludom mocno we znaki. Krasnoludom, które okute blachami stawiły dzielnie opór, gotowe toporami wyjaśnić zaistniałe nieporozumienie. Oczywiście ze wzgórz na wroga sypał się ołów z organek. Krasnolud nie wychodzi w pole bez artylerii. Prawda równie powszechna jak prawdziwa. Mniej powszechny był widok berserków krasnoludzkich dosiadających borsuków. Wściekły krasnolud na wściekłym borsuku to coś, czego krasnoludom brakowało. Ostatecznie Szeperd wpuścił Gobosa w maliny i odniósł zwycięstwo a Robson, popełniwszy kilka błędów taktycznych odstąpił ufortyfikowanych krasnoludów. Zwierzoludzie usiekli w stronę wzgórz, gdzie po zjedzeniu mieszkańców pewnego niewielkiego miasteczka, przegrupowali się i uderzyli na krasnoludy otchłani.
 
Kiedy Szeperd opuścił plac boju, świętując zwycięstwo, do walki ruszyli Krasnoludy Otchłani i Zwierzoludzie a obok, nieumarli i krasnoludy. Armia Robsona, potwornie szybka i manewrowa, wpadła jak piorun kulisty do mieszkania. Jednak po drodze straciła bohatera, i tak, jak na środku pola odnosiła sukcesy, niszcząc hordę golemów, tak lewe i prawe skrzydło utknęły a po pewnym czasie załamały się. Sporą rolę w armii złych krasnoludów odegrali mag i poganiacz niewolników, którzy leczyli obsydianowego golema, walczącego z hordą minotaurów. Straszne bestie! Starcie było tak zaciekłe, że niewiele zapamiętałem z sąsiedniej bitwy - Gregx i Gobos - jak Wam poszło?
 
Ostatnie bitwy tego dnia to starcie Zwierzoludzi - Herd z nieumarłymi i klasyczne starcie dobrych złych krasnoludów ze złymi, dobrymi krasnoludami. Uwielbiam pojedynki z Vanilla Dwarfs. Zwłaszcza, że tym razem w ich szeregach walczyła kawaleria. Berserkerzy na borsukach i krasnolud-legenda, Sveri. Oba oddziały pokazały klasę. W moich szeregach gwiazdą bitwy okazali się Decimators - garłacznicy, którzy niezagrożeni kawalerią krsnoludów, uwikłanych w walkę z moją jazdą, rozsiewali zniszczenie w centrum linii. Popełniłem w tej bitwie dwa jednakowe błędy i dwukrotnie źle ustawiłem bohaterów, przez co straciłem oddział gwardii nieśmiertelnych i hordę golemów. Jednak dzięki postawie maga, który wspierał czarami obsydianowego giganta, udało mi się w ostatniej turze przechylić zwycięstwo na swoją korzyść.

Bitwa Robsona i Gobosa, którzy rozegrali całą grę mając może trzy pytania o zasady, skończyła się zwycięstwem Zwierzoludzi ale Gobos dał im solidnie zapracować na okraszone stosami trupów zwycięstwo.

Były to ostatnie bitwy tego dnia i uczciwie trzeba przyznać, że dzień był naprawdę, naprawdę udany. Niedługo powtórka! Liczę, że w jeszcze większym gronie!

P. S.
Na koniec, chciałbym podziękować Gobosowi, że przygotował dla każdego uczestnika (z niewielką moja pomocą) okazyjne znaczniki do sprawdzania widoczności oddziałów.


RSS FeedRSS