Na turnieju zjawiło się 12 osób, które rozegrały 3 bitwy każdy. Do walki przystąpiło pięć flot krasnoludzkich, dwie floty Bazylei i Imperium Pyłu oraz jedne orki, Trójząb i Varangur (Sojusz Północy).
Na imprezę wybrałem się z Antkiem. Przed imprezą rozegraliśmy tylko 1 grę, więc celem imprezy była nauka zasad a nie atakowanie czołowych pozycji. Po pierwszej grze, gdzie dostałem łomot od późniejszego zwycięzcy, powoli zacząłem rozumieć jak grać moją dość nietypową flotą. Jej główna wada, brak dział na burtach a tym samym brak dostępu do druzgocących salw (raking fire/crossing the T) wymagała ode mnie zupełnie innego podejścia do ruchu i ustawiania się niż typowa flota.
Po pierwszej porażce zaliczyłem więc dwa zwycięstwa, poprawiając swoje wyniki z każdą grą.
Antek trafił na dwie floty krasnoludzkie i flotę Empire of Dust, z którą grałem ostatnią bitwę. Z krasnoludami nie poszło łatwo ale już scenariusz przeciwko Imperium Pyłu wygrał, kończąc bitwę na remisie (przeciwnik miał więcej punktów za zniszczone okręty).
Ostatecznie na turnieju ogłoszono wyniki i znalazłem się na 3 miejscu a Antek 9. Niestety do punktacji wdarły się jakieś błędy i po ponownym przeliczeniu, już wieczorem po turnieju, wylądowałem na miejscu 5 (z dosłownie minimalnymi różnicami do 3 i 4 miejsca) a Antek skończył na miejscu 11. Choć warto zaznaczyć, że punktów za zatopione wrogie jednostki miał dużo więcej niż zawodnicy na miejscach 10, 9 i 8. Widać więc, że siła ognia była, zabrakło lepszego planowania!
Teraz pozostało pograć trochę w domu, pomalować kilka dodatkowych jednostek i na Czornych Wodach 5 pokazać co potrafimy!