Nie idzie mi coś zmienianie przyzwyczajeń i regularna praca malarska. ;) Ale nie jest też wcale tak, że zupełnie nic nie robię. Niestety, po staremu, łapię się za to na co akurat mam wenę i wszystko leży rozgrzebane. Walczę właśnie z żywicą w różnych postaciach i postanowiłem, ku automobilizacji, dwa eksponaty Wam pokazać.
Tak. Miałem nic nie kupować do WZR dopóki nie pomaluję pierwszej partii, ale -50% na zamknięcie Fabera (chlip chlip) przekonało mnie, że warto się ugiąć. Nie wiem czy Hurricane Walker do dobry zakup dla w sumie jeszcze bardzo małej armii, ale jest duży i fajny. :) Czołg za to, to typ 97 Chi-Ha do Bolt Action. Kilkuletni już wyrzut sumienia, mimo że sam system jest jedną ze świeższych moich inwestycji.
Jakoś tak z nim mam, że a to przykleję trzy elementy, a to po dwóch miesiącach coś podszlifuję, a to po kolejnych dwóch stwierdzę, że jeszcze trzeba zaszpachlować i tak stoi na tym parapecie.
A no właśnie. Muszę się przyznać, że żywica nie jest moim ulubionym materiałem. Czołg na przykład jest krzywy i gąsienice słabo pasują. Mówię sobie, że to pionek do gry i na stole nie będzie bolało, ale potem i tak nie mogę się oprzeć potrzebie zaszpachlowania uskoku na łączeniu form.
Hurricane Walker jest lepiej odlany, ale też się nie ustrzegł uskoku i to w dość newralgicznym punkcie, mianowicie na nosie. Dwukrotne szpachlowanie i szlifowanie dało radę, ale co zrobić z mocno widocznym uskokiem na szybkach kabiny, do których nie ma dostępu, nadal nie mam pomysłu.
Dobra, bo miał być szybki rzut oka na warsztat, a się rozpisałem. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się pokazać coś w bardziej zaawansowanym stanie.
Tak. Miałem nic nie kupować do WZR dopóki nie pomaluję pierwszej partii, ale -50% na zamknięcie Fabera (chlip chlip) przekonało mnie, że warto się ugiąć. Nie wiem czy Hurricane Walker do dobry zakup dla w sumie jeszcze bardzo małej armii, ale jest duży i fajny. :) Czołg za to, to typ 97 Chi-Ha do Bolt Action. Kilkuletni już wyrzut sumienia, mimo że sam system jest jedną ze świeższych moich inwestycji.
Jakoś tak z nim mam, że a to przykleję trzy elementy, a to po dwóch miesiącach coś podszlifuję, a to po kolejnych dwóch stwierdzę, że jeszcze trzeba zaszpachlować i tak stoi na tym parapecie.
Hurricane Walker jest lepiej odlany, ale też się nie ustrzegł uskoku i to w dość newralgicznym punkcie, mianowicie na nosie. Dwukrotne szpachlowanie i szlifowanie dało radę, ale co zrobić z mocno widocznym uskokiem na szybkach kabiny, do których nie ma dostępu, nadal nie mam pomysłu.
Dobra, bo miał być szybki rzut oka na warsztat, a się rozpisałem. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się pokazać coś w bardziej zaawansowanym stanie.









